“Prowadząc grupę musisz ją zdominować. Nie możesz pozwolić, by ktokolwiek podważył  twój autorytet!”

Wielu prowadzących seminaria, jak również niektórzy trenerzy, zwłaszcza osoby o silnej dominującej strukturze poznawczej p.t. “biznes to  wojna” ma właśnie takie podejście do grup. Jest to popisowe, pozwala im się poczuć silnymi i zablokować grupę, a dodatkowo działa na tych, którzy mają podobne podejście do nich i którzy paradoksalnie wyjątkowo dobrze reagują na zostanie zdominowanymi przez kogoś silniejszego.

Niestety, takie podejście niesie ze sobą również całą masę ofiar, zwykle anonimowych. Tacy prowadzący zwykle w ogóle nie są tych osób świadomi, lub tłumaczą sobie tą sytuację jako słabość po stronie odbiorcy. “Nie byli gotowi na zmianę.” “Są silni i słabi, ja zajmuje się tymi silnymi, a niektórzy po prostu muszą odpaść.” Itp. W rzeczywistości sytuacja jest dużo prostsza – prowadzący zawalił sprawę – ale to już dużo trudniej zaakceptować, a tym bardziej coś z tym zrobić.

Zanim pójdziemy dalej, warto by sprecyzować co mam na myśli przez opór – są to wszelkie reakcje, które powstrzymują uczestnika przed zaangażowaniem się w proces szkolenia lub prezentacji. Jestem tu głębokim zwolennikiem podejścia, które poznałem w Grupie SET, gdzie zaznaczano, że opór jest ZAWSZE odpowiedzialnością trenera. Opór wynika z tego co trener zrobił (lub czego nie zrobił) już na sali, lub z tego co wydarzyło się przed szkoleniem, o rozładowanie czego trener nie zadbał (np. w ramach rundki). Innymi słowy, uczestnicy mogą przynieść w sobie iskry oporu, ale jednym z elementów fachu trenera (czy prezentera) jest zadbanie o to, by te iskry wygasły, zamiast wybuchnąć płomieniem. M.in. za to bierze pieniądze.

Co istotne, opór może być zarówno pasywny, jak i aktywny, tymczasem dominujący trenerzy i mówcy reagują głównie na opór aktywny, ew.  na najbardziej ekstremalne wersje oporu pasywnego (w stylu “siedzę odwrócony tyłem do trenera i na nic nie reaguję). Opór aktywny – otwarte podważanie autorytetu lub kompetencji trenera, próba zdobycia uwagi grupy, kłótnie z innymi uczestnikami, itp. – jest bardziej wyrazisty i złamanie go siłą, może być popisowe i zdobyć poklask, zwłaszcza u osób poszukujących autorytetu. Jednocześnie to samo złamanie oporu aktywnego siłą sprowokuje inny rodzaj oporu, także u ludzi, którzy wcześniej nie mieli skłonności do oporowania. Będzie to opór pasywny – wycofanie się; brak faktycznego zaangażowania w proces; myślenie o swoich sprawach zamiast uważania na to, co się dzieje na szkoleniu; unikanie odsłaniania się czy poruszania spraw, które pozwoliłyby realnie zaadaptować materiał szkoleniowy do potrzeb uczestnika. Taki uczestnik staje się “martwą duszą”, jest obecny na szkoleniu ciałem, ale już nie umysłem. Nie przeszkadza prowadzącemu czy trenerowi w popisywaniu się, nie rzuca się w oczy -ale niczego z tego szkolenia nie wyniesie.

Znam przypadki trenerów i mówców, którzy wręcz seryjnie produkują takich uczestników. Nie przez przypadek, nie przez niezamierzony błąd w sztuce, nawet nie przez zwykłą niekompetencje, ale wręcz stawiając pułapki na uczestników szkolenia, tak by móc kogoś wykluczyć i po drodze popisać się swoją dominacją. W prywatnych rozmowach deklarują wręcz swoją dumę ze zdolności dokopania uczestnikom i fantazjują n.t. tego, co ich zachowanie miało uczestnikom dać. Jako, że miałem okazję robić follow up z niektórymi takimi osobami, muszę rozwiać fantazję – cokolwiek tacy trenerzy wyobrażali sobie, że zdołają wywołać u uczestników, nie wyszło im to. Jedyne co im wyszło, to napastowanie, z pozycji siły i autorytetu, kogoś kto był w pozycji bardzo wrażliwej na atak. Niewątpliwie, wspaniały powód do dumy…

Jeśli więc  należysz do takich trenerów dominujących grupy – przestań. Po prostu przestań, tu i teraz. To, że szkodzisz sobie, to Twoja broszka, ale szkodzisz ludziom, którzy zapłacili za Twoje usługi, a to już nie jest takie fajne, żeby nie powiedzieć, że zahacza o nienależyte wywiązanie się z oferowanej usługi, a więc o oszukiwanie klientów. Jesli nie wiesz jak pracować z oporem inaczej, niż tłamsząc ludzi – doszkól się w tym zakresie. Ponieważ ten problem dotyczy zdecydowanie częściej osób z kręgów NLP i hurrarozwoju, naśladujących Bandlera czy Robbinsa, a nie posiadających klasycznej edukacji trenerskiej, rozwiązaniem będzie zwykle normalna, nienlpowska szkoła trenerów. Naprawdę warto, bo solidnie wzbogaci Twój warsztat i zrozumienie fachu.

Jeśli jesteś uczestnikiem szkolenia trenera, który w ten sposób działa, znaj swoje prawa. Zgodnie z kodeksem prawa cywilnego masz podstawy do żądania od niego zmiany zachowania lub, jeśli nie potrafi lub nie chce tego zrobić, uzyskania zwrotu pieniędzy. Zadbaj o to, bo jeśli ignorujesz takie sytuacje, to uczysz trenera, że może się tak zachowywać wobec Ciebie i wobec innych uczestników. Jeśli uważasz, że nie warto,  to spójrz na sprawę perspektywicznie. Gdyby paru uczestników postawiło się w ten sposób Jamesowi Arthurowi Rayowi,  prawdopodobnie opamiętałby się i nie doszło by do tragicznej śmierci 3 i hospitalizacji kolejnych 13 osób na jego szkoleń, a sam Ray nie skończyłby w więzieniu. Niestety, taki styl prowadzenia bardzo łatwo prowadzi do utraty kontaktu z rzeczywistością – jeśli wszyscy wokół są przytykaczami i yesmenami, a nieliczni opierający się mogą być sterroryzowani i stłamszeni, bez żadnych konsekwencji dla takiego trenera czy mówcy, zaczyna on żyć w dość wirtualnym świecie, co zresztą wkrótce prowadzi do licznych problemów osobistych. Protestując w takiej sytuacji robisz więc tak naprawdę przysługę również trenerowi. Może jej nie docenić teraz, ale długoterminowo zdecydowanie z niej skorzysta.

Jeśli znasz kogoś, kto był w takiej sytuacji, również poinformuj tą osobę o jej prawach. Spotkałem się już z sytuacjami, gdzie trener wprost mówił na początku szkolenia, że “oferta szkoleniowa miała ściągnąć uczestników, a teraz on sam zdecyduje, z czego ich będzie szkolił.” Serio, w takich sytuacjach każdy uczestnik powinien zażądać zwrotu pieniędzy. Program szkolenia stanowi element oferty handlowej i nie wywiązanie się z niego ma pewne konsekwencje. A jeśli klienci nie pilnują usługodawcy i od niego nie wymagają, to niestety niewielu będzie miało wystarczające zawzięcie, by samemu się w tym zakresie pilnować.

Podsumowując – jako trener czy mówca, bądź czuły na opór, bierz na siebie odpowiedzialność za jego powstanie i rozwikłanie. Jako uczestnik szkolenia, wymagaj od trenera. Wymagaj zrealizowania oferty handlowej, wymagaj zapewnienia Ci odpowiednich warunków do skorzystania ze szkolenia oraz wspomagania w praktycznym wdrażaniu poznawanych kompetencji. Ten system będzie się stawał coraz lepszy tylko jeśli obydwie strony nie zadowolą się byle czym, będą wymagały od siebie samych, oraz od siebie nawzajem.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis