Poruszałem już ten temat w jednym z wcześniejszych wpisów, natomiast chciałem do niego wrócić teraz, gdy miałem też okazję omówić go bliżej z kolegami po fachu mającymi podobne doświadczenia, oraz dokonać nieco obserwacji w praktyce.

Sam startowałem od modelu prezentacyjnego i dopiero z czasem poznałem model szkoleniowy – wcześniej, uznawałem, że szkolenie jest tym samym co prezentacja i wręcz nie potrafiłem zrozumieć, gdy ktoś mi mówił, że są jednak różnice i to poważne. Taka nieświadoma niekompetencja jest w moim doświadczeniu dość powszechnym motywem wśród osób, które same startowały od prezentacji reklamowanych jako szkolenie i m.in. w tym celu zdecydowałem się napisać nieco artykułów z tego zakresu. Na początek krótkie rozróżnienie – co uznaje za szkolenie, a co za „prezentację z ćwiczeniami”?

Szkolenie – proces rozwojowy w którym główną rolę odgrywa grupa. Trener ma na celu dostarczać nieco zasobów, takich jak nowa wiedza, umiejętności czy struktury pozwalające na zintegrowanie nowo-nabytych kompetencji, ma również moderować procesy zachodzące w grupie, pomagać jej czerpać z własnych zasobów oraz lepiej wykorzystywać te, które dostarcza trener. Dobry trener nie może sobie pozwolić w takiej sytuacji na gwiazdorzenie – gwiazdami są uczestnicy, a rolą trenera jest sprawić, by świecili mocniej i by zabrali ten blask ze sobą do codziennego życia. Z tego względu rozmiar szkolenia jest ograniczony – różni trenerzy mają swoje ulubione rozmiary, od 10 do 20 osób, ale zwykle uznaje się, że ponad 16 osób będzie osłabiało procesy zachodzące na sali. Chodzi o to, by każda osoba miała miejsce dla siebie – na wyrażenie swoich opinii, doświadczeń, wrażeń i wątpliwości, na zintegrowanie nowej wiedzy, na naukę i od trenera i od innych uczestników.

Główną zaletą szkolenia jest poziom zmian, jakie przynosi dobrze przeprowadzone szkolenie, głęboki poziom zintegrowania nowych kompetencji. Wadą – ograniczony rozmiar grupy, którego tak naprawdę nie da się przeskoczyć. To przekłada się też na koszta szkolenia.

Prezentacja z ćwiczeniami  – to również proces rozwojowy, ale tutaj główną rolę odgrywa mówca. Ma na celu dostarczyć grupie zasobów i umiejętności, zwykle również rozrywki. Jego wystąpienie (zwykle na tyle dynamiczne, że termin „wykład” już nie pasuje) zajmuje dużą część całego procesu, potrafi trwać nawet cały 1,5 godzinny moduł i to on jest w centrum uwagi. Jeśli zwraca się do grupy, to tylko dla uzyskania odpowiedzi, które z góry zaplanował. Rozmiar grupy nie tylko nieograniczony, ale wręcz im większy, tym lepszy, ponieważ tym mocniej funkcjonują procesy tłumowe (w odróżnieniu od procesu grupowego). W ćwiczeniach mogą pomagać asystenci, ale nawet wtedy przestrzeń dla uczestników jest mocno ograniczona i całość sprowadza się bardziej do zweryfikowania „czy przyjęli to, co było przekazywane”.

Główna zaletą prezentacji jest to, ze można z nią dotrzeć do zdecydowanie szerszej grupy odbiorców w tym samym czasie. Wadą – płytkość i jednostronność przekazu, co przekłada się też na długoterminowe efekty.

Praktyczne różnice
Jakiś czas temu miałem okazję uczestniczyć w prezentacji z ćwiczeniami, prowadzonej przez kogoś, kto był naprawdę świetnym prezenterem. Widziałem co robił, widziałem jak dobrze to robił, a jednocześnie nie byłem w stanie przestać myśleć „po co on sobie tak utrudnia życie?”

Musiał nieustannie dbać o utrzymanie uwagi grupy (która i tak naturalnie odpływała, ze względu na ludzkie możliwości koncentracji), pilnować jej zaangażowania, narzucać rozwiązania, które miał dla niej przygotowane (narzucać bardzo zgrabnie -ale wciąż narzucać).

Tymczasem ten sam, a nawet lepszy efekt mógłby uzyskać, skracając swoje prezentacje w znaczącym stopniu i oddając moc sprawczą grupie, angażując ją w znajdowanie odpowiedzi na poszczególne kwestie, wybór rozwiązań z zaproponowanej grupy, aktywizując uczestników na wiele drobnych sposobów, które nie tylko wspomagałyby proces zapamiętywania i integracji wiedzy z ich strony, ale też angażowałyby wszystkich uczestników i wymagałyby od trenera dużo mniejszego wysiłku.

Jakie są więc praktyczne różnice między szkoleniem, a prezentacją?

Z punktu widzenia uczestnika:
-aktywne zaangażowanie, uczestnik staje się współtwórcą zachodzącego procesu; jak pokazują badania, takie rozwiązanie sprzyja zarówno zapamiętaniu, jak i akceptacji oraz praktycznemu wdrożeniu w życie poznawanych rozwiązań
– dzielenie się wiedzą między uczestnikami, cenne zwłaszcza w przypadku, gdy uczestnicy są ludźmi mającymi samemu bogaty zakres umiejętności i doświadczeń
– poczucie sprawczości i udziału w procesie szkoleniowym
– większy wysiłek, ale również większa satysfakcja i poczucie osiągnięcia
– co najistotniejsze – zdecydowanie większa skuteczność procesu szkoleniowego, przekładana na długoterminowe efekty u uczestników*
– w moim doświadczeniu, porównując różnych szkoleniowców i prezenterów, uczestnicy szkoleń wychodzą również zwykle w lepszym stanie psychicznym, niż po prezentacji – to jak różnica między rozegraniem samodzielnym meczu sportowego, a bezmyślnym oglądaniem takiego samego meczu w telewizji

Z punktu widzenia trenera:
– procesu szkoleniowego trudniej się nauczyć, ale wymaga mniej energii w stosowaniu
– przenosi punkt skupienia na uczestników, trener nie ma zdominować uczestnika, a zacząć korzystać z jego wiedzy i zasobów
– jest zdecydowanie bardziej zróżnicowany i wymaga opanowania szerszego zakresu narzędzi
– jest dużo bardziej nieprzewidywalny niż prezentacja, jedną z podstawowych umiejętności trenera jest pozytywne wykorzystanie tej nieprzewidywalności i sytuacji, które zajdą na szkoleniu jako przykładów do wykorzystania i omówienia; dzięki temu wszystko, co zachodzi na szkoleniu może być przydatne dla uczestników
– ze względu na mniejsze skupienie na trenerze może być to forma mniej satysfakcjonująca emocjonalnie dla osób mających skłonność do „gwiazdorstwa”, natomiast będzie bardziej atrakcyjna dla osób czerpiących główną satysfakcję z wyników osób, które uczą.

Mam nadzieję, że to krótkie podsumowanie dało Ci lepsze zrozumienie tego, co odróżnia trening od prezentacji i dlaczego sam, na potrzeby swoich projektów rozwojowych – zarówno jako trener, jak i jako uczestnik – wybieram właśnie szkolenia. To po prostu daje lepsze praktyczne efekty.

*słyszałem wielu prezenterów, którzy twierdzili, że ich prezentacje wykorzystują takie rozwiązania edukacyjne jak cykl Kolba. Niestety, jest to ewidentny przejaw braku zrozumienia tego procesu, ponieważ cykl Kolba nie jest czymś, co dałoby się zastosować w prezentacji, to wymaga wręcz podejścia szkoleniowego. „Generalizacja” wykonana przez prezentera „za” grupę nie daje takich efektów, jak indywidualne wykonanie generalizacji przez uczestnika np. w wyniku wewnątrzgrupowej dyskusji. To różnica między samodzielnym dojściem do jakiejś idei, a kimś, kto powie Ci, że tak powinno być i już.


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis