Zgodnie z obietnicą, chciałem rozwinąć kilka wątków, które zwróciły moją uwagę podczas lektury “SHAM: How the Self-Help Movement Made America Helpless”.

Stali czytelnicy tego bloga wiedzą już, że będąc fanem zmiany osobistej, jednocześnie często wskazywałem na problemy i ograniczenia związane z samym rozwojem lub jego różnymi reinterpretacjami.  Dlatego do “SHAM” podchodziłem przede wszystkim z nastawieniem uzupełnienia wiedzy w tym zakresie i lepszego zrozumienia wad rozwoju osobistego.

Po co w ogóle je zrozumieć? Po co koncentrować się na takich rzeczach? Nie lepiej żyć w świecie fikcji i wiary w to, że “rozwój osobisty jest cudowny i wspaniały”? Albo krytykować go z góry do dołu, bez wdawania się w szczegóły? Oczywiście, można to zrobić, ale mój cel jest nieco innym – zależy mi na budowaniu lepszej wersji rozwoju osobistego, pozbawionego przynajmniej części dotychczasowych wad, a wciąż oferującego dotychczasowe korzyści. Z takim właśnie podejściem sięgałem po książkę Salerno – i nie zawiodłem się.

Ruch ofiar kontra ruch wszechmocnych – jednym z najciekawszych przemyśleń, jakie wyniosłem od Salerno było dostrzeżenie znaczenia i wpływu tzw. ruchu wiktymizacji w świecie rozwoju osobistego. Ruch ten, oficjalnie dziś już mało znaczący, był niezwykle popularny w latach 60-80 ubiegłego wieku i głosił, w skrócie, że wszyscy mają przerąbane ze względu na to, jak byli wychowani i czego doświadczyli w życiu, oraz że nie są odpowiedzialni za swoje czyny, są ofiarami różnych zewnętrznych czynników. Wyróżniał się próbą określenia jako choroby (a więc czegoś poza kontrolą danej osoby) w zasadzie każdego nieproduktywnego zachowania, a gdy tych zabrakło, również produktywnych (np. większość osób w normalnych związkach jest w świetle tego ruchu ofiarami tzw. “współzależności”).

Ruch ten w teorii stracił na znaczeniu w latach 90-tych i na początku XXI wieku na rzecz ruchu empowerment, ideologii głoszącej skrajne przeciwieństwo, czyli podejście p.t. “jesteś w stu procentach odpowiedzialny za wszystko w swoim życiu, twoje myśli wszystko kształtują i nadzorują” najbardziej ekstremalnie widoczny w podejściu rodem z “Sekretu”.

O ruchu empowerment pisałem już dużo, wskazując na problemy z tą ideologią, natomiast tym, na co zwrócił mi uwagę Salerno i co jest niezwykle ważną obserwacją jest to, że ruch wiktymizacji tak naprawdę nie zniknął. Przeciwnie, wciąż jest silny, tylko, że w dużej mierze zszedł pod ziemię. Jednocześnie w wielu nurtach rozwojowych i wypowiedziach wielu znanych mi rozwojowców, z polski i ze świata, można wychwycić tą nutkę roszczeniowego poczucia pokrzywdzenia, to hasło p.t. “świat, szkoła, społeczeństwo, itp. cię skrzywdził, namieszał ci w głowie, marnował twój czas, a w ogóle to jesteś strasznie przez niego spaprany”. Jest to zwykle połączone z układem p.t. “ta magiczna technika pomoże ci się zmienić na lepsze i mieć pełną kontrolę nad swoim życiem”, łącząc tak naprawdę w jedno ruch ofiar z ruchem wszechmocnych.

A rzeczywistość, jak to zwykle bywa, jest bardziej zróżnicowana. Tak, pewne rzeczy w toku naszego wychowania nam zaszkodziły. Inne nam pomogły.  Generalnie wyszliśmy nieco spaprani, ale zwykle w granicach normy. Jak również tak, możemy zmienić wiele w swoim życiu i mamy wpływ na wiele rzeczy.  Na inne nie mamy. Czasami po prostu złe – naprawde złe – rzeczy przydażają się dobrym ludzom, a dobre złym.  Statystycznie wszystko się wyrównuje, ale to marna pociecha gdy właśnie życie zrobiło ci kuku i nic dziwnego, że ludzie szukają uzasadnień na pytanie “dlaczego ja” innych niż “bo tak zdecydował przypadek”.

Wnioskiem, jaki wyciągam z tej kwestii jest to, by częściej odnosić się także do ideologii wiktymizacji i obalać ją na równi z wybujałą ideologią empowermentu. Bo kluczem jest wiedzieć, co da się zmienić, a czego raczej nie, ale także co ma realne znaczenie, a co można po prostu zostawić za sobą w przeszłości.

A pobocznym wnioskiem jest dużo lepsze zrozumienie mechanizmów, wg. których działają niektóre znane mi osoby.


Moja nowa książka, "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań" jest już dostępna w formie e-booka! Tylko na Mindstore.pl 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis