The Power of Habit: Why we do what we do in life and business

Charles Duhigg

“Potęga nawyku” to książka o ogromnym, ale zmarnowanym potencjale. Zaczynałem ją czytać zachęcony tym artykułem: http://www.alexc.me/a-scientific-explanation-why-diablo-3-is-less-addictive-than-diablo-2/417/ który zawierał sporo ciekawych obserwacji wziętych bezpośrednio z książki. Były one faktycznie bardzo interesujące – zwłaszcza motyw neurologicznej transformacji, jaka zachodzi w wypadku nawyku, transformacji sprawiającej, że już bodziec aktywujący nawyk daje pobudzenie systemów nagrody (ale jeśli nagrody nie ma, pojawia się frustracja i depresja).

Niestety, nie przewidziałem tego, że ten dwustronny artykuł zawiera w sobie niemalże wszystko, co jest wartościowe w tym dość grubym tomie. Tak wiec dziś, po przejściu przez czterysta stron “Potęgi” jestem nieco rozczarowany, ale za to mam materiał na recenzję.

“Potęga nawyku” jest książką ilustrującą zasadę “jeśli masz w ręku młotek, wszystko wygląda jak gwóźdź.” Schemat, który znajdziesz poniżej pojawia się w książce przynajmniej kilkadziesiąt razy i jest stosowany do opisu ogromnej ilości sytuacji…

Niestety, przynajmniej połowie sytuacji to powiązanie jest mocno naciągane i nieuzasadnione, a  zaobserwowane zjawisko dużo lepiej opisują inne procesy psychologiczne niż tworzenie nawyku. Ogromna część przykładów w książce jest po prostu naciągana – a przy tym nie są to zwykle przykłady na pół strony, ale na kilka albo wręcz kilkanaście stron. Opisane fajnie, ciekawie, ale po prostu zbyt długo i zbyt szczegółowo. A przede wszystkim – nie mające związku z tematem i wciśnięte na siłę, tak jakby autor nie mógł znaleźć trafnych przykładów dla swoich argumentów. Autor posuwa się nawet do wzięcia jako bardzo duży przykład Anonimowych Alkoholików – w sytuacji w której sam przyznaje, że skuteczność tego ruchu jest niejasna (a gdyby poszukał lepiej, odkryłby, że skuteczność AA jest identyczna z rzucaniem bez AA, a więc sam ruch niczego nie dodaje). Jego argumentacją za podaniem tego przykładu jest “są ludzie, którzy twierdzą, że to działa.” :(

Argumentacja ta powraca również w innych miejscach, z czego chyba najgorszym jest rozdział o “dodatkowym do pętli nawyków, niezbędnym elemencie długotrwałych nawyków.” Tym elementem jest wg. autora wiara, “belief”. Skoro to tak istotny element, to zapewne jest dobrze opisany i oparty na konkretnych badaniach?

Nic z tego! W żadnym miejscu autor nie podaje konkretnej definicji tego krytycznie ważnego elementu. Co najwyżej pisze, że chodzi o “wiarę w to, że zmiana nawyków jest możliwa”, ale po chwili podaje przykład drużyny footballowej, która wierzyła w możliwość zmainy nawyków, ale wciaż miejscami nie działały. Gdy w końcu nowe nawyki “zaskoczyły”, członkowie drużyny przypisali tą zmianę wierze… ale wg. ich własnych słów i słów autora, wcześniej również wierzyli! Co więc różniło te dwa rodzaje wiary? Podstawowe pytanie, którego autor, o dziwo, nie poruszył.* Zamiast tego, uwierzył zespołowi na słowo i tą podnoszącą na duchu, ale praktycznie bezużyteczną historyjką, zakończył rozdział.

W świetle tego wszystkiego jest wręcz zdumiewające jak mało praktyczna i konkretna jest ta książka. Aż prosi się ona o konkretne, liczniejsze, krócej opisane i bardziej dopasowane do tematu przykłady, o konkretne kroki w drodze do zmiany, itp. Nic z tego. Autor stara się wprawdzie napisać, w załączniku, sposób na zmianę nawyków, ale jest on również na tyle ogólny i nieprecyzyjny, że czytelnik i tak musi tak naprawdę wykonać całą pracę samemu. To zresztą odnosi się do całego tomu. W tej książce jest sporo potencjału, w tym nieco potencjału którego autor raczej nie planował tam umieścić (dobre przykłady na narzędzia zupełnie inne niż sugerował – np. przykład ze Starbucks, który Charles używa dla zademonstrowania nawyków w korporacji, jest faktycznie dobrym przykładem, ale na procedury w korporacjach). Tylko wydobycie tego potencjału i przerobienie go na coś zdatnego do wykorzystania będzie wymagało naprawdę dużo pracy własnej od czytelnika.

No dobrze, byłem dotąd dość ostry, a czy z książki da się coś wyciągnąć tak na szybko, tak by ta recenzja coś dała czytelnikom?

Tak, kilka rzeczy.

Po pierwsze – przeczytaj podlinkowany wyżej artykuł.

Po drugie – struktura nawyku to: bodziec- nawyk- nagroda, przy czym taki układ staje się nawykiem gdy widok bodźca zaczyna wywoływać pragnienie nagrody. Dzięki temu możesz projektować własne nawyki (ustalić bodziec i nawyk z nim powiązany, oraz regularnie dawać nagrodę, aż bodziec z automatu będzie wywoływał ten efekt). Możesz też zmieniać nawyki obecne, gdy na ten sam bodziec i dla tej samej nagrody podstawiasz nowy nawyk.

Po trzecie – książka naprowadziła mnie na ciekawe badania sugerujące, że wzrost siły woli i organizacji w jednym obszarze życia (np. finanse, nauka, itp.) sprzyja poprawie tych wyników w innych obszarach.

Chyba tyle. Szkoda – duży, ale zmarnowany potencjał.

Poziom: S1 – autorzy ilustrują kilka bardziej zaawansowanych mechanizmów, ale ogólny poziom książki jest bardzo podstawowy

Ocena: 2,5/5 – strasznie zmarnowany potencjał, zdecydowanie zbyt długie, zaoszczędź czas czytając zamiast książki podlinkowany artykuł

Książkę możesz nabyć np. TUTAJ.

*Analizując podane przykłady, sensowniejszym wyjaśnieniem niż wiara wydaje się tu np. częstsze funkcjonowanie zespołu w uptime lub zmiana dominujących aspektów osobowości w omawianej sytuacji.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis