Wrzucanie zdjęć dzieci na Facebooka itp. stało się już swego rodzaju tradycją dla wielu rodziców. W końcu co złego może się zdarzyć? Masz tylko lubianych ludzi w znajomych, to łatwy sposób by pokazać rodzicom/rodzeństwu/znajomym na emigracji jak rozwija się mały Zegrzysław albo mała Zegrzysława.

Co w tym złego?

No cóż, wbrew pozorom, niestety dość dużo…

Internet to zabawna rzecz. Trochę jak prąd czy samochód. Wszyscy wiemy co to. Wszyscy z tego mniej lub bardziej korzystamy. Ale strasznie mało osób choć trochę kojarzy jakie są realne jego właściwości. (O fachowcach rozumiejących wszystko nawet nie wspominając – sam z pewnością się do nich nie zaliczam, więc prawdopodobnie ten artykuł pomija co najmniej 50 różnych zagrożeń, które oni mogliby wykazać…)

Taka sytuacja, takie złudzenie znajomości, sprawia, że większość z nas drastycznie nie docenia zagrożeń, jakie internet może ze sobą nieść. Nie doceniamy ich, bo nawet nie przyjdzie nam do głowy, że coś jest w ogóle możliwe.

Przynajmniej do czasu, gdy się wydarzy i będzie za późno.


No dobra, jak to się ma do udostępniania zdjęć dzieci?


1. W internecie nic nigdy nie ginie

Umieszczając zdjęcie swojego dziecka na Facebooku, oddajesz to zdjęcie do wiecznego użytku Facebookowi. Nawet jak skasujesz je później – zostaje na dyskach Facebooka. Nawet jak skasujesz swoje konto – zostaje na dyskach Facebooka*.

A nawet jeśli nie, ktoś może je po prostu skopiować i wrzucić gdzieś w sieci. Kopie robi się szybko, usuwa je z internetu bardzo trudno.

Dlaczego to takie ważne? Cóż, dzisiaj Twoje dziecko jest małe. Ale za piętnaście lat będzie nastolatkiem. A nastolatki to tak trochę, jakby to delikatnie ująć, amoralne potwory. To żaden zarzut – to po prostu taka faza życia, gdzie ludzie dopiero uczą się granic, swoich i cudzych. Często przekraczają je nie ze złośliwości, a ze zwykłej bezmyślności lub obojętności. Nie są niemoralne, ani złe, są po prostu amoralne, dopiero swoją własną moralność tworzą, tak jak inne elementy swojego życia.

Te same amoralne nastolatki znają się na komputerach i internecie dużo lepiej, niż Ty.

Na tym samym internecie, w którym 15 lat temu pojawiło się zdjęcie pierwszej kupki Twojego dziecka. Albo wspólnej kąpieli. Albo jakiś zabawny, uroczy, ale totalnie ośmieszający filmik.

Słowem, to tak, jakbyś dał dostęp do swojego albumu rodzinnego, z najbardziej obciachowymi zdjęciami z dzieciństwa, najwredniejszym nastolatkom ze szkoły swojej pociechy. W wieku, gdy Twoje dziecko szczególnie potrzebuje akceptacji grupy i wyjątkowo boleśnie odczuwa jej brak.

Na pewno chcesz mu dawać taki prezent?

*Jasne, formalnie nasze prawo autorskie nie powinno na to pozwalać, ale powodzenia w sądzeniu się z Facebookiem przez tzw. irlandzko-holenderską kanapkę, czy też inną metodę działania, która sprawia, że wielkie korporacje wybierają spośród różnych krajów takie przepisy, które najbardziej im pasują. Być może za ileś lat Unia jakoś to ukróci, ale to dość optymistyczna wizja.


2. Czy chcesz ze swojego dziecka zrobić gwiazdę porno?

Pytam poważnie – bo to właśnie ryzykujesz, zwłaszcza umieszczając zdjęcia czy filmiki z kąpieli, itp. Jasne, dla babci czy cioci Jadzi może to być uroczy i niewinny filmik.

Ale właśnie tego rodzaju filmiki wyszukują pedofile, tworzący sobie kolekcje soft-porno z czyichś rodzinnych albumów.

Jasne, szanse, że ktoś będzie na tyle rąbnięty, by faktycznie porwać Twoje dziecko po tym, jak podnieci się jego zdjęciami z kąpieli są prawie żadne. Nie dlatego, że zidentyfikowanie kim jesteś i gdzie mieszkasz i gdzie Twoje dziecko może chodzić do przedszkola czy żłobka jest takie trudne. Jest banalne. (Internet, pamiętasz?) Po prostu aż tak rąbniętych ludzi nie ma aż tak wiele i prawdopodobnie Twoje dziecko jest w tym względzie bezpieczne.

Ale nawet sama opcja tego, że ktoś będzie się ze sobą zabawiał do zdjęcia Twojego dziecka powinna być jednak dość niepokojąca, nie uważasz?


3. Czy Twoje dziecko Ci za to podziękuje jak dorośnie?

Obydwa powyższe punkty wskazują na ważną kwestię – pozbawienie Twojego dziecka prawa do prywatności. Bo do tego się to sprowadza, gdy umieszczasz jego filmiki czy zdjęcia online.

Może nawet koledzy nie będą się z niego zbyt nabijali. Może wszystko będzie ok.

Ale czy jak Twoje dziecko dorośnie, to będzie zadowolone z tego, że tak prywatne zdjęcia są znane całemu światu?

Pomyśl o dzieciach celebrytów i o tym, jak boli je brak prywatności wynikający z nieustannego upubliczniania ich życia.

Czy chcesz to samo zrobić swojemu dziecku? I to bez równoważenia tego korzyściami pt. “rodzic-celebryta”?


4. Bezpieczeństwo informacji

Jakie masz pytania przypominające do swojego hasła? Wiesz, te rzeczy w stylu “jak miała na imięmoja pierwsza maskotka”, “do jakiej szkoły chodziłem”, itp.?

Twoje dziecko za 25 lat też będzie miało takie pytania. I teraz dostatecznie uparty gość po prostu wejdzie na Twojego Facebooka i odkopie wszystkie potrzebne dane, by dostać się do poczty Twojego dziecka. A z poczty może np. dostać się do niektórych form płatności internetowych i okraść Twoje dziecko na całkiem spore kwoty.

Znów, wymaga to pewnego uporu. Albo i nie, bo za 25 lat pewnie będą to robiły automatyczne programy, bez potrzeby ludzkiej interwencji. Więc może lepiej nie ryzykować?



Przerwa na reklamę ;)


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Wracamy do artykułu :)



Ale ja chcę pokazać babci jak rośnie Zegrzysławek!

Ok, to zrozumiałe. Tyle, że da się to zrobić bezpieczniej i bardziej prywatnie. Jasne, nie idealnie bezpiecznie (internet, pamiętasz?) Jak ktoś się naprawdę uprze i będzie za 40 lat próbował dowieść, że Twoje dziecko w wieku 2 lat zostało zrekrutowane przez służby specjalne, to i do takich materiałów zdoła dotrzeć. Ale szanse na to, że dotrą do tych rzeczy jego koledzy z klasy, pedofile, czy inne nieuprawnione osoby będą już dużo mniejsze. Dlatego, że większość innych osób nie zadba tak o bezpieczeństwo i prywatność swoich dzieci i tamte zdjęcia i filmy będą po prostu dużo łatwiejszym celem. A po co się wysilać?


No dobrze, a jak to zrobić? Jak zadbać o większe bezpieczeństwo takich materiałów?

– Nie przesyłaj takich zdjęć na Facebooku, itp. Użyj poczty, albo wirtualnego dysku, najlepiej przeznaczonych wyłącznie do takich celów, tak by dane dostępu miały tylko osoby uprawnione.

– Upomnij te osoby, żeby NIKOMU nie podawały dalej takich danych dostępu.

– Usuwaj zdjęcia czy filmy po tym, jak te osoby się z nimi zapoznały. Jeśli jakieś chcą zachować, niech zapiszą je na dysku.

– Tam gdzie możesz, używaj jednak fizycznych nośników. Zamiast wysyłać coś internetem, po prostu zgraj zdjęcia i przekaż je osobiście przy kolejnej okazji. Od razu będzie okazja do ich przejrzenia i dodatkowy temat do rozmów.


Internet to super rzecz. Jego wygoda ma jednak swoją cenę. Miej ją na uwadze i rozsądnie decyduj, czy i kiedy warto ją płacić.



Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis