Podsumowanie 2020

Co za rok, co nie? Nie sądzę, by za wiele osób podejrzewało w ubiegłym styczniu jak trudnym, innym i dziwnym rokiem będzie 2020.

Musze tu przyznać, że choć dla mnie pod wieloma względami 2020 był trudny, to jednak miałem tu dużo szczęścia. Dlatego przy wielu złych stronach 2020, jestem wdzięczny, że wyszło tak dobrze jak wyszło.

 

Tak, brakuje mi kontaktu z przyjaciółmi i bliskimi. Z niektórymi nie widziałem się gdzieś od marca, z innymi od października. Brakuje mi sesji RPG w mojej dogłębnie patologicznej drużynie, która wielokrotnie sprawiała, że Mistrzowi Gry nie wychodził rzut na siłę woli i musiał robić przerwę na brechty. Brakuje mi cotygodniowych planszówek z przyjaciółmi, choć niektórych miewałem ochotę udusić w trakcie gry. Brakuje mi możliwości odwiedzenia rodziców gdy pojawi się taka chęć.

Jednocześnie moi rodzice żyją i są zdrowi. Jednocześnie żadne z moich przyjaciół nie zmarło (choć niektórzy stracili bliskich i/lub ciężko sami przeszli tą chorobę). Będę mógł się z nimi za jakiś czas zobaczyć. Mam też pewne ograniczone grupy (część już ozdrowieńców) z którymi jakiś kontakt podtrzymywałem. Miałem więc zaspokojenie potrzeb społecznych na jakimś poziomie. Nie tak dobrym, jakbym chciał, ale mimo wszystko niezłym, zwłaszcza w porównaniu z wieloma innymi osobami.

 

Tak, brakuje mi możliwości wyjścia na kawę czy piwo do ulubionego lokalu. Żałuję, że nie będę w stanie w czystej wersji utrzymać mojej urodzinowej tradycji rozkminiania i planowania kolejnego roku w kawiarnianym fotelu. Ale moje ulubione lokale maja akurat spore szanse przetrwać, w odróżnieniu od wielu innych, które niestety w tej sytuacji padły. Do tego po prostu stać mnie na to, żeby na takie piwo iść, co też w obecnej sytuacji nie jest czymś oczywistym.

 

Tak, sytuacja covidowa miała wpływ na moją relację. Wiem, że gdyby pandemii nie było, byłbym w tym względzie w lepszym miejscu. Ale przez Covid masa związków się po prostu rozpadła. Niektóre przez brak kontaktu, niektóre przez jego nadmiar, ale problemy relacyjne i rozwody masowo wybuchały już po pierwszym lockdownie, a po obecnym co najwyżej się nakręcą. Ja tymczasem jestem w lepszym miejscu niż byłem rok temu i choć nie jest to jeszcze miejsce w którym chcę być, to cieszę się bardzo z tego gdzie udało się dotrzeć. W obiektywnie bardzo trudnym roku zdecydowanie warto być wdzięcznym za to co się udało, zamiast psioczyć na to, że mogło być jeszcze lepiej.

 

Tak, zawodowo 2020 miał fazy dużego przestoju. Pewne szkolenia mi uciekły… To było w pewnym momencie frustrujące, gdy kilkadziesiąt tysięcy złotych w zaplanowanych szkoleniach po prostu się rozmyło. Część z nich, jak się wydaje, na stałe. Miałem też kilka miesięcy zupełnego przestoju, gdy biznes ogarniał jak wygląda sytuacja i powoli przestawiał się szkolenia online. Tylko potem się przestawił, pojawiły się inne szkolenia i ogólnie jestem w porównaniu z 2019 nawet trochę na plus. Dochody podobne, a koszty wyraźnie mniejsze. Jednak gadanie do kamerki przed komputerem wymaga mniejszego nakładu środków (kawa!) niż hotele i dojazdy po całym kraju. Chlam dużo kawy, ale nawet jakbym pił najlepszą kawę świata (Etiopia Nano Challa!), to trudno byłoby mi wypić jej tyle, by zrównoważyć nocleg z dojazdem.

Doceniam też, że owszem, miałem przestój, ale stać mnie było na ten przestój. Wiem, że wielu osób nie było na niego stać, na różnych forach trenerskich pojawiały się obawy wynikające z tego, że ludzie mieli zapasy na ledwie miesiąc-dwa przestoju. Wiem, że wiele innych po prostu straciło swoją pracę. Ja byłem w na tyle dobrej sytuacji, że mogłem sobie stwierdzić “ok, zobaczymy do tego i tego terminu co dalej, jeśli do tego czasu coś się nie ruszy, to wtedy zmieniam kierunek i np. szukam opcji pójścia do korpo na etat na jakiś czas, ale w sumie też bez pośpiechu, bo mam jak coś zapas na długo.” W praktyce okazało się, że jak ruszyło, to urządziłem sobie istną zawodową ścieżkę zdrowia (i wiem już by tak nie przesadzać w kolejnych latach). To jednak inna historia, kluczem było to, że miałem taki wybór.

 

2020 był trudny. Owszem. Jednocześnie jestem strasznie wdzięczny za to, że te trudności dotknęły mnie i tak w dużo mniejszym stopniu niż wiele innych osób. Zdaje sobie sprawę, że miałem tu dużo szczęścia i przywileju. Staram się to jak najbardziej doceniać. Zawsze można porównywać do lepszych opcji i tego, co mogło wyjść lepiej. Zawsze mógłbym narzekać, że jakiś projekt się odsuwa, że czegoś nie udało mi się ogarnąć, że można było zrobić lepiej. Więcej. Szybciej. A w ogóle to po co ta cała pandemia? Nie miała kiedy wybuchnąć? Kto to wymyślił? Kto klepnął ten scenariusz? Chcę rozmawiać z kierownikiem!

Tak, można by tak. Zawsze może być lepiej.

 

Jednak zwłaszcza w takim roku wolę docenić to co jest i co wyszło, a wyszło zaskakująco dużo. Pomijając to o czym pisałem powyżej, dodałbym jeszcze:

  • Zacząłem studia podyplomowe (Seksuologia kliniczna na SWPS). Na razie jestem średnio zadowolony z merytoryki, ale zobaczymy jak dalej. Wiem, że nie zacząłbym ich raczej w tym roku, gdybym nie zakładał, że będą w dużej mierze zdalne. Oraz, że nawet jeśli okażą się dalej merytorycznie średnie, to będą przydatne pod kątem poszerzenia zakresu kompetencji i możliwości pracy z klientami.
  • Więcej czasu wolnego, zwłaszcza w środkowej części roku, oznaczało więcej czasu m.in. na czytanie. W efekcie 2020 kończę ze 110 przeczytanych książek, co jest dość dużym skokiem względem typowego 80-84, jakie utrzymywałem w ostatnich latach. Jednocześnie przyznam, że nie było w tym roku zbyt wielu książek wybitnych. Tak jak w 2019 byłem w stanie wskazać na książki, które mnie absolutnie urzekły, tak w 2020 jest kilka dobrych, ale nic wybitnego.
  • Mimo wolnego czasu mniej w tym roku oglądałem – skończonych 12 seriali, w tym jeden wybitny, 1 sezon Harley Quinn (drugi był ok, ale jednak o poziom niżej, zwłaszcza od drugiej połowy) oraz obejrzanych 12 filmów, choć żaden z nich nie był dla mnie czymś wybitnym.
  • Skończyłem kilkanaście gier (i tu już zdarzały się bardzo dobre, choć koło kwietnia miałem rozkminki typu “czy to mnie zmęczyły gry, czy po prostu nikt nie robi nic sensownego?”), brałem udział w jednym i to tylko wirtualnym LARPie (czego mi bardzo brakuje), skończyłem jedną kampanię RPG i zacząłem drugą, dużo ciekawszą, oraz rozegrałem w sumie nieco ponad 100 partii w planszówki. (Nie licząc planszówek na tablecie ;) ). Do książek, popkultury itp. za 2020 wrócimy jeszcze w dodatkowym wpisie. W tym roku było tego sporo jednostkowo, więc będzie co opisywać.
  • Sam wydałem pierwszą książkę od jakichś 8 lat i to jeszcze z tematu na którym mi bardzo zależało!
  • Wkręciłem się w Lego (konkretnie, serię Creator Expert i budowanie realistycznego miasta). Parę budynków mam, kolejne próbuję składać z klocków kupionych na kilogramy tudzież “odziedziczonych” po dzieciach brata. Jest to całkiem sympatyczny model spędzania czasu (i patrząc na to jak wzrastają ceny wycofanych zestawów, potencjalnie niezła inwestycja ;) ).
  • Ograniczenie poruszania w okolicach wielkanocy sprawiło, że nawet taki leń jak ja w końcu miał dość, nabyłem wiec rowerek treningowy i całkiem polubiłem oglądanie seriali w tym formacie.
  • Odkryłem parę ciekawych kwestii odnośnie mojego zdrowia i jestem mocno ciekawy jakie będą tego konsekwencje w 2021.
  • Po latach pracy nad sobą głównie w nurcie behawioralno-poznawczym zmieniłem terapię na Gestalt i jest całkiem ciekawie w tym jak inaczej się w tym modelu pracuje.

 

Na 2020 nie pisałem żadnych publicznych planów. Na 2021 raczej też nie planuję robić większego wpisu. Mogę jednak wspomnieć o dwóch firmowych rzeczach, które planuje. Będę chciał nieco odświeżyć strony – zrobić przegląd bloga, powycinać nieco starych artów, pod którymi dziś się już bym nie podpisał, poprzepisywać w ogóle moją stronę pracy indywidualnej. (Celowo nie piszę “coachingowej” – 2020 i jego zamieszania opóźniły publikację artykułu “Dlaczego nie przedstawiam się już jako coach” napisanego jeszcze w 2019, ale tak czy tak zacząłem od jakiegoś czasu trochę odcinać się od środowiska coachingowego. Liczę, że w 2021 uda mi się to opisać.) Chcę też trochę rozwinąć wirtualno-elearningowy zakres mojej oferty. Dawno już nie przedstawiałem nowych produktów, itp. i czas to powoli zmienić.

No i cóż, mam nadzieję, że uda się nam wrócić do czegoś przypominającego normę. Zdecydowanie będę się szczepił w pierwszym możliwym terminie, licząc na domknięcie tej kwestii.

To chyba tyle. Do usłyszenia :) Oby kalendarz przeskoczył na 01/01/2021, a nie np. 01/13/2020, 01/01/2020/02 czy 32/12/2020 :P

 


Moja nowa książka, "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań" jest już dostępna w formie e-booka! Tylko na Mindstore.pl 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis