O co chodzi z tym scjentyzmem?

„To scjentyzm.”

„Jesteś scjentystą.”

„Musimy się zastanowić, czy chodzi o humanistyczną, czy scjentystyczną wizję nauki.”

Tego typu hasła padają co jakiś czas w dyskusjach, w których ktoś (np. niżej podpisany ;) ) powołuje się na badania naukowe. Co istotnie, padają błędnie i manipulatywnie. Błędnie – bo nie odnoszą się do realnego znaczenia terminu scjentyzm. Manipulatywnie – bo to forma techniki retorycznej znanej jako etykietkowanie, w ramach której wystarczy nadać danej argumentacji negatywną etykietkę (np. właśnie scjentyzmu) i można już nie odnosić się do sedna argumentu.

(Dla jasności, niekiedy etykietkowanie będzie trafne i może faktycznie zamknąć dyskusję. Dużo częściej jest jednak trikiem retorycznym.)

Scjentyzm jest ideologią zakładającą, że metoda naukowa jest wystarczającym narzedziem do udzielenia odpowiedzi na wszelkie pytania, jakie mogą postawić ludzie. Nauka jest w tym przypadku obiektywnym kryterium, na bazie którego powinniśmy stawiać wszelkie normy, w tym normy moralne i filozoficzne.

Sęk w tym, że tak rozumiana nauka jest niemal zawsze chochołem. Bardzo, bardzo niewiele osób przedstawia naukę jako podstawową odpowiedź na pytanie „co powinniśmy robić”, „które zachowania są dobre, a które złe”.

Zamiast tego nauka jest typową odpowiedzią na kwestie tego „jak powinniśmy czynić”, „jakie działania zmaksymalizują nam dobro i zminimalizują zło, jakkolwiek to dobro i zło zdefiniowaliśmy”. Nauka nie jest w swojej istocie normatywna, nie ocenia moralnie. Opisuje rzeczywistość, jaka by ta rzeczywistość nie była. Wartościowanie jest już ludzkim filtrem poznawczym na tę rzeczywistość. Dobrym, złym, to dyskusyjne – ale tylko filtrem.


Skąd więc padające tu i ówdzie argumenty o scjentyzmie?

W większości wypadków są po prostu trikiem retorycznym. Sposobem na poradzenie sobie z niekomfortowymi danymi. Jeśli odrzucimy nie pasujący nam wynik badań jako „scjentyzm”, nie musimy dostarczyć własnej argumentacji czemu akurat nasze preferowane rozwiązanie jest cenne i warte wdrożenia. Wystarczy odrzucenie nie pasującej tezy jako „scjentystycznej”.

W jaki jednak sposób „scjentystyczne” miałoby być np. sprawdzenie która z metod organizacji miasta – więcej dróg i parkingów, czy więcej komunikacji miejskiej i mniej publicznych dróg i parkingów – przełoży się na zmniejszenie ilości korków, gdy wszyscy dyskutują o zmniejszeniu ilości korków jako kluczowym celu? Wszyscy zgadzają się do celu, nie zgadzają się do drogi, więc rolą nauki jest właśnie wskazanie najlepszej drogi do określonego celu.

Paradoksalnie, to u podstaw zarzucania ideologii scjentyzmu kryje się praktycznie zawsze własna ideologia zarzucającego, ideologia, która z jakiegoś powodu postrzegana jest jako stojąca w konflikcie z badaniami naukowymi.


Jak się upewnić, czy mamy do czynienia ze scjentyzmem czy nie? Na szczęście rozwiązanie jest proste – należy zapytać zarzucającego jakie konkretnie oceny normatywne są w danym przypadku narzucane przez osobę powołującą się za naukę. Jeśli nie jest w stanie takich podać, zarzut scjentyzmu jest zwykłą retoryką…



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis