Wiesz, skąd wzięło się sztandarowe hasło ruchu motywacyjnego, Nike’owskie „Just do it!”, „P o prostu to zrób!” ?

Pewnie myślisz, że to stwierdzenie jakiegoś znanego sportowca albo wyrąbistego trenera, który, nakręcając drużynę do gry mówi im „Wygrajcie! Po prostu to zróbcie!”

Nie. Niet. Nada. Nic takiego.

Wiesz skąd naprawdę wzięły się te słowa?


„Just do it” podchodzi od Gary’ego Gillmore’a, który stojąc przed plutonem egzekucyjnym, poproszony o ostatnie słowa powiedział „Let’s do it!”, „Zróbmy to!”.

Nie słyszałeś o nim? Szukasz w almanachach sportowych co to za gość? Umm, nie, poszukaj gdzie indziej, bo Gary nie był sportowcem. Był mordercą i rabusiem, skazanym na śmierć za dwa napady połączone z morderstwami. Hej, po prostu to zrobił. Był do nich zmotywowany.


Motywacja jest, obok pewności siebie, jednym z dwóch największych psychologicznych fetyszów naszego społeczeństwa. Ludzie fantazjują „gdybym był tylko zmotywowany” i „gdybym był tylko pewny siebie”, to „moje życie byłoby cudowne”. Na kwestionariuszach przedsesyjnych dostaję często wręcz połączenie tych dwóch kwestii: „Jeśli stałbym się pewny siebie, to wstawałbym rano łatwo i z uśmiechem i motywacją brałbym się do pracy, zamiast odkładać rzeczy na później.”

Cóż, nie całkiem. A dokładniej – to zupełnie nie.


Po pierwsze- pewność siebie i motywacja nie mają wiele wspólnego ze sobą. Możesz być bardzo pewny siebie i zupełnie niezmotywowany. Albo przeciwnie – możesz być bardzo mało pewny siebie i to może być wręcz Twoją motywacją do działania.

Po drugie – motywacja jest super, jeśli dobrze wiesz co i jak masz robić. Lub chociaż wiesz jak się tego nauczysz i jesteś do tej nauki zmotywowany. I wtedy faktycznie motywacja może być dokładnie tym, czego potrzeba by dopełnić układ i uzyskać efekty.

Tylko ludzie zwykle NIE wiedzą co i jak mają robić. Często WŁAŚNIE DLATEGO brakuje im tej motywacji do działania. A jeśli da się im motywację na tym etapie, bez uzupełnienia tych innych braków, to hej, just do it! Brak Ci pieniędzy, nie wiesz jak je zdobyć, masz motywację? Idź kogoś obrabować. Albo weź kredyt i wpłać kasę na Amber Gold. Po prostu to zrób!


Co gorsza – motywacja, zwłaszcza w wersji nakręcenia „hip hip hurra uda nam się dodziełaprzybijpiątkę!”, to fajne uczucie, do którego ludzie dążą, od którego mogą się wręcz uzależnić. I jest to niestety często wykorzystywane przez guru sprzedających motywację i tylko motywację, ew. ubraną w strzępy merytoryki. Jest to wykorzystywane przez reklamodawców, budujących kulturę „po prostu to zrób”, bo to zdecydowanie sprzyja impulsywnemu kupowaniu rzeczy zupełnie niepotrzebnych. Tak tak – to też kwestia motywacji właśnie.


Dlatego zamiast „Just do it”, mam nieco lepszą propozycję. „Learn how to do it, then do it!”, czyli „Naucz się jak to zrobić i wtedy to zrób .”Bo alternatywą jest skupienie się na tym, by jechać jak najszybciej przed siebie, bez sprawdzenia, czy aby nie jedziesz w złym kierunku – albo wprost do jeziora.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis