Kilka tygodni temu spotkałem się ze znajomym trenerem, Rafałem Żakiem i ucięliśmy sobie ciekawą rozmowę m.in. o NLP i światku rozwoju. W tym ostatnim obszarze mieliśmy dość odmienne wrażenia. Jednocześnie szybko doszliśmy do tego skąd brały się nasze różnice.

Rafał trafił do świata rozwoju od strony szkoleń dla biznesu i dla niego było to jak otwarcie puszki Pandory. Ilość odlotów, zwichnięć, itp. na które trafił dosłownie go poraziła. W szkoleniach dla biznesu zdarzają się przekręty i odloty, ale jednak daleko im do tego, co dzieje się w „luźnym” rozwoju.

Tymczasem ja w tym „cywilnym” rozwoju siedzę od początku. Od lat obserwuję jego ewolucję. Od lat docierają do mnie informacje o tych prawdziwych syfach i odlotach, o których zwykle publicznie się nie mówi*. Ale też od lat widzę, że tych syfów powoli robi się mniej, a ludzie zaangażowani – klienci, pracownicy, wolontariusze – bardziej śmiało i otwarcie walczą o swoje prawa.

*No, w tym roku mieliśmy publiczną aferę z Julianem „Trzaśnij go w twarz”. Ale to i tak dość light’owa sprawa.

rece

Przez jakieś dziesięć lat, przez które siedzę w rozwoju osobistym, środowisko rozwojowe przeszło naprawdę długą drogę. Po drodze wiele osób się wykruszyło, niektóre trwale zniechęciły do rozwoju, niektóre – niestety – zostały po prostu skrzywdzone. Żal tych osób, żal też tych, które doświadczyły różnych nieprzyjemności.

Jednocześnie jednak, gdy na to patrzę z perspektywy, aż trudno uwierzyć jak daleko udało nam się zajść. Cieszę się i jestem dumny, że przez udało mi się dorzucić do tej góry kilka moich kamyczków. A jednocześnie jestem szalenie szczęśliwy, że już nie muszę dodawać kolejnych. Mogę się zająć innymi kwestiami – nowymi narzędziami, ciekawymi zastosowaniami, itp., spokojny o to, że rozwój zmierza w dobrym kierunku. Bezpieczny w tym, że jest teraz solidna kadra blogerów rozwojowych piszących o problemach z rozwojem i wskazujących na zdrowe kierunki.

Nawet nie wiesz jaka to ulga :)

Jak fajnie, po latach gdy było się jednym z nielicznych głosów wołających na puszczy, znaleźć się w zgranym chórze. A nawet móc ustąpić, zejść ze sceny i cieszyć się rolą słuchacza!

Zostało mi kilka niedokończonych projektów, które będę chciał domknąć – fake guru, kilka mitów. Jest kilka projektów edukacyjnych, które będę chciał zrobić, np. kurs n.t. neurologii dla coachów i trenerów, bo widzę tam braki. A jednocześnie mam ogromny komfort robić je z potrzeby domknięcia założonych projektów. Albo z potrzeby usprawnienia czegoś, co już i tak jest całkiem sensowne (są braki w neurologii, ale chociaż jest jakieś oparcie w niej!)

Przez lata zdążyłem serdecznie znielubić rolę, którą przyjąłem: gościa, który nawołuje do korzystania z tego w rozwoju, co faktycznie działa. Gościa, który wskazuje na patologie, problemy, na to co nie działa – bo bez zajęcia się nimi nie ma co liczyć na usprawnienia reszty. Sęk w tym, że niespecjalnie były inne osoby gotowe o tym mówić. A mówić było trzeba. Zmiana nie dzieje się tylko dlatego, że ktoś widzi jej potrzebę – niezbędny jest też ktoś, kto weźmie za nią odpowiedzialność. Kto włoży w nią pracę, poświęci czas, niekiedy weźmie na siebie niechęć związaną z podważaniem status quo. Zawsze śmieszyło mnie, gdy zarzucano mi przy tym „promowanie się na krytykowaniu innych” – tak, jakby taka strategia miała jakąkolwiek szansę zadziałać. Na serio ktoś uważa, że krytykując „sekret” można się dorobić bardziej, niż obiecując ludziom cuda na kiju? To naprawdę nie tak działa i to, do czego doszedłem uzyskałem POMIMO mojej działalności edukacyjnej. Musiałem być o tyle lepszy, dawać o tyle bardziej wartościowe rzeczy, żeby zachęcić ludzi, których inne kwestie mogły odrzucić. Przecież w praktyce fani krytykowanej idei czy osoby nie zmienią ot tak zdania i nie przerzucą się na krytykującego! Przeciwnie, będą – niekiedy z iście psychotycznym zacięciem – zwalczać krytykującego, bo przecież łatwiej jest strzelać do posłańca, niż odnieść się do samej krytyki. Sęk w tym, że sama krytyka była słuszna i potrzebna… i pozwoliła dorzucić kilka kamyczków do zmiany środowiska rozwojowego.

Gdy zaczynałem, może jedna osoba na dziesięć była skłonna w ogóle rozważyć przeczytaną krytykę tego czy innego guru rozboju osobistego. Pozostałych dziewięć reagowało automatycznie, emocjonalnie, często bardzo agresywnie.

Dziś takie krytyki uzyskują wsparcie dziewięciu osób na dziesięć, wyrazy zgody, walidacji, „wreszcie ktoś powiedział, co ja myślę”, itp. Wymagało to przejścia naprawdę długiej drogi. Przyznam, nie raz czułem rezygnację, nie raz miałem wrażenie, że to robota głupiego i nie da się nic zrobić… Ale jakiś czas potem coś pękało… pojawiały się pierwsze rysy na molochu, pojawiały się inne osoby, było wrażenie, że jednak to wszystko ma sens. I tak krok po kroku miałem przyjemność i zaszczyt być jednym z tych, którzy dorzucili coś od siebie do zmiany sytuacji z rozwojem osobistym w Polsce. Do wyczyszczenia go z przynajmniej części brudów, narcystycznych odlotów, oszustw, głupot i wykorzystywania ludzi. Żadna jedna osoba nie zdołała by tego zrobić sama – tylko wspólny wysiłek mógł do tego doprowadzić.

Była to też dla mnie duża nauka. Cierpliwości, pracy długodystansowej. Gotowości by wytrwać, nawet gdy wydaje się, że idzie się pod górę. Akceptacji dla tego, że są sprawy i wartości, dla których warto poświęcić zysk. Ufności w to, że nie trzeba pewnych rzeczy dźwigać samemu. Że będą inni ludzie, którzy będą szli obok nas, zmierzając w jednym kierunku, że zrobią swoją część, dorzucą swoje kamyczki. Że nie trzeba być odpowiedzialnym za wszystko, a jednocześnie odpowiedzialnością każdej osoby jest działać, jeśli działać może. Zwłaszcza w tych czasach warto o tym pamiętać.

Zostało mi, jak powiedziałem, kilka projektów do domknięcia. Niespecjalnie mnie ciągnie dokończenie „Fake Guru”, ale skoro zacząłem i obiecałem, to skończę (prędzej czy później ;) ).  Być może, jeśli trafię na jakieś wyjątkowe problemy czy afery, zajmę się nimi i postaram się nagłośnić. Ale ogólnie rzecz biorąc, z wielką ulgą mogę zostawić za sobą tematy problemów z rozwojem i skupić się na bardziej generatywnych tematach.

To naprawdę fajne uczucie :)

Dzięki, że przyczyniasz się do takich zmian w środowisku. Dzięki za towarzyszenie mi przez te lata. Przed nami ciekawe czasy i fajne nowe kierunki :)

[br]


Masz pytanie z zakresu kompetencji miękkich/soft skills? Kanał Self Overflow dostarcza odpowiedzi z tego zakresu, dostosowanych w szczególności do potrzeb osób z sektora IT. Co tydzień nowe filmy z odpowiedziami na pytania od naszych widzów!

Przykładowe pytania: