Czas czytania: ok 5 minut

Ah, kwestionariusze przedsesyjne. Jestem szczerze zdumiony, że niemal nikt z nich nie korzysta. To doskonały sposób na zaoszczędzenie czasu na sesji, rozpoczęcia procesu zmiany, wyłapanie wzorców zachowań klienta i upewnienie się, że klient ma problem z rodzaju z tych, z którymi jesteś kompetentny pracować.

Hmm, w sumie może dlatego tak mało osób z nich korzysta. W końcu im więcej sesji potrzebnych, tym większy rachunek. A co do kompetencji, to wielu speców od zmiany zakłada, że ma kompetencje do pracy z absolutnie wszystkimi problemami świata. Po co więc kwestionariusze?

Może dlatego praktycznie jedynymi osobami, które dotąd poznałem, które stosowały takie kwestionariusze byli ludzie których uznaję za swoich mentorów – Andrew Austin, Nick Kemp czy Andrzej Setman.  Byli to ludzi o solidnie ugruntowanej pozycji w branży, mający jednocześnie świadomość swoich mocnych i słabych stron i wiedzę z kim będą pracowali, a z kim nie. Ich kwestionariusze były różne, ale wszystkie pełniły podobne funkcje:

1) Pozwalały na preselekcję klientów. Jeśli ktoś nie jest dość zaangażowany, by odpowiedzieć na kilka(naście) pytań, to jak zaangażowany będzie na sesji?

2) Pozwalały na preselekcję coacha/terapeuty. Czasem od początku widać, że danemu klientowi lepiej pomógłby Twój kolega po fachu, specjalizujący się konkretnie w jego problemie, albo wręcz np. neurolog czy dietetyk.

3) Dawały wstępne rozeznanie co do stylu myślenia klienta, niektórych jego wartości, metaprogramów, itp. jeszcze przed rozpoczęciem sesji.

4) U wielu klientów pozwalały na rozpoczęcie procesu zmiany (np. przez zmuszenie do sprecyzowania oczekiwań jakie mieli wobec sesji).

Oczywiście, niesie to ze sobą pewne koszta z ekonomicznej perspektywy:

1) Część klientów z góry dawała sobie spokój, nie chcąc poświęcać nawet minimalnego wysiłku na wypełnienie kwestionariusza. Co prawda sesja z takimi klientami byłaby męczarnią i raczej nie przyniosłaby im realnych zmian, ale zawsze byłyby to jakieś dodatkowe sesje, co może być ważne zwłaszcza dla początkujących na rynku, gdy cashflow jest trudny do przewidzenia. Z drugiej strony, długoterminowo, pozwala to uniknąć dużej grupy ex-klientów mówiących „Coach X? Tak, byłem u niego, nic mi nie pomógł.”

2) Część klientów zmieniałoby się wyłącznie w wyniku wypełnienia kwestionariusza. Sam miałem kilka przypadków, gdy sesja nie była już konieczna, bo pytania zadane w kwestionariuszu załatwiały sprawę. Oczywiście, trudno jest takiemu klientowi wystawić rachunek.

Tym niemniej, z doświadczenia, zarówno jako coach jak i jako klient, uważam kwestionariusze za bardzo wartościowe rozwiązanie.  Poniżej zamieszczam skróconą wersję pytań, które zadaje moim klientom przed umówieniem sesji. Jak sądzisz, jakie zadania pełnią poszczególne pytania?

1. Z jakim problemem lub jakim celem chcesz pracować?

2. Co chcesz uzyskać podczas naszej sesji?

3. Czy uważasz, że ten problem da się rozwiązać/ten cel da się osiągnąć?

4. Gdybyś dostał magiczny napój, który sprawiłby, że problem nagle by zniknął i obudziłbyś się następnego dnia bez tego problemu, to skąd byś wiedziała, że nie ma tego problemu? Jak wyglądałby Twój dzień? Czym różniłby się od Twojego życiatu i teraz? Opisz to tak szczegółowo jak potrafisz, skupiając się na różnicach w tym co byś robił, gdzie i z kim, a nie na tym jak byś się czuł.

5. Jakich metod próbowałeś wcześniej w tej kwestii? Z jakim skutkiem? Czy korzystasz z jakichś obecnie?

6. Co sprawia, że problem staje się gorszy? Co sprawia, że staje się lżejszy?

7. Jak pozbycie się tego problemu wpłynęłoby na Ciebie?

8. Jak pozbycie się tego problemu wpłynęłoby na Twoją rodzinę, znajomych, przyjaciół, współpracowników? Jak by na to zareagowali?

9. Czy jest coś jeszcze, co uważasz, że powinieneś dodać w tym temacie, co byłoby przydatne przy pracy?

10. Jaki jest kontaktowy nr telefonu do Ciebie?

Swoje propozycje co do zastosowań tych pytań możesz umieszczać w komentarzach do tego wpisu.

Na dzisiaj tyle :) W przyszłym tygodniu wyjeżdżam na miesiąc do Japonii, więc blog ten może nie być uzupełniany we wrześniu. Dlatego do tego czasu chciałem poruszyć na nim jeszcze kilka istotnych dla mnie tematów.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis