Jak trenować zdolności umysłowe, bystrość i jakość myślenia? No cóż…

Co jakiś czas dostaje od Was pytania typu “jak trenować bystrość” albo “czy aplikacje jak Lumosity faktycznie pozwalają wytrenować zdolności umysłowe”? Takie pytania nie są zaskakujące. Zdolności intelektualne są w naszej kulturze wysoko cenione, wręcz fetyszyzowane. Fajnie byłoby znaleźć sposób na ich zwiększenie, zwłaszcza, gdyby był on jednocześnie przyjemny, a do tego w miarę tani, albo wręcz darmowi. Jedni sięgają w tym zakresie po nootropy (bezskutecznie w przypadku neurotypowych osób, o czym pisałem tutaj i tutaj), inni szukają pomocy w programach i aplikacjach do treningu umysłu, jeszcze inni medytują czy stosują inne tego rodzaju techniki.

Ta pogoń jest jednak nie tylko bezskuteczna, ale też opiera się na błędnym wyobrażeniu, jakie mamy na temat naszego mózgu i jego działania.

Przywykliśmy w naszej kulturze do myślenia o zdolnościach umysłowych jako o jednej dużej cesze. No, może ostatecznie dwóch. Inteligencja i wiedza. Bystrość i bogactwo posiadanych informacji. Można, niczym Matt Damon w “Buntowniku z wyboru” mieć wysoką inteligencję, ale niską wiedzę. Można mieć obydwie wysokie. Można w końcu mieć wysoką wiedzę, ale niezbyt wysoką inteligencję, jak w stereotypie oderwanego od rzeczywistości akademika żyjącego w swoistej “wieży z kości słoniowej”, w oderwaniu od świata. Ale to by było w sumie na tyle. Jest jedna główna cecha i niczym w RPGach, trzeba pomyśleć jakie rzeczy dają do niej bonusy i potrafią podnieść jej poziom.

Co ciekawe, te same RPGi zwykle rozdzielają atrybuty fizyczne na więcej kategorii. Mamy nie tylko siłę, ale i zręczność, wytrzymałość, a czasem i kilka innych kryteriów. Wyczuwamy, że to nie jest wcale tak, że cała nasza fizyczność sprowadza się do jednej prostej zmiennej. Widzimy ludzi bardzo silnych, ale szybko się męczących, oraz żylastych, ale niesamowicie wytrzymałych.

Cóż, w wypadku naszego mózgu jest to jeszcze bardziej złożone.

 

Nie mamy jednej kategorii “zdolności umysłowych” czy “bystrości”. Mamy ich bardzo wiele. Co więcej, są one w dużej mierze kontekstowe. Sprawność myślenia w jednym zakresie może się zupełnie nie uogólniać na sprawność w innych kwestiach. Lekarz onkolog błyskawicznie reagujący w swojej specjalizacji okazuje się być nieporównywalnie słabszy z problemami pediatrycznymi czy chirurgicznymi. Szachiści doskonale pamiętają ustawienia figur na szachownicy, ale tylko jeśli mowa o legalnym układzie. Ekspertyzę intelektualną, lepszą pamięć, zdolność szybszego kojarzenia faktów – to wszystko rozwijamy przede wszystkim kontekstowo, w ramach treningu poszczególnych obszarów. Chcesz lepiej kojarzyć fakty na temat trucizn? Musisz studiować trucizny. Chcesz studiować zachowania kotów? Musisz studiować zachowania kotów. (Nie, oglądanie słodkich kotków w internetach się nie liczy!) Nie ma tu prostej drogi na skróty, technik, które poprawią Twoją pamięć czy zdolność kojarzenia faktów w każdym zakresie. Nawet osławione mnemotechniki są w praktyce bardzo ograniczonym narzędziem, przydatnym do zapamiętywania długich list przedmiotów (np. zakupów), ale słabo sprawdzających się np. przy zapamiętywaniu długich i złożonych procedur. Albo słówek do efektywnego wykorzystania w danym języku.

Jasne, istnieją pewne meta-umiejętności, np. takie usprawniające proces uczenia się, czy selekcji informacji. Same w sobie nie zwiększają one jednak nijak naszej sprawności umysłowej. Nasz umysł działa równie dobrze (lub równie słabo) jak wcześniej. Zmienia się jakość treści jakimi go karmimy oraz struktura i częstotliwość posiłków. Samo trawienie nowej wiedzy pozostaje bez zmian.

 

Z tego właśnie powodu appki takie jak Lumosity nie dają efektów w realnym życiu. Lumosity zostało wręcz ukarane przez amerykańskie FTC (coś jak nasz UOKIK) za wprowadzanie w błąd klientów obietnicami nie osadzonymi w badaniach. Postępy w Lumosity usprawniają nasze zdolności gry w Lumosity, ale nie uogólniają się na inne obszary życiowe.

Czy to znaczy, że takie appki MUSZĄ być bezużyteczne? Co ciekawe, nie. Mamy bowiem np.  badania z gier FPS, które sugerują, że takie gry podnoszą nasze zdolności przestrzenne, także w codziennym życiu. Poruszanie się w trójwymiarowych labiryntach (znanych też jako osiedla, lasy, itp.) jest bowiem umiejętnością, która przewija się tak w grze, jak i w realnym życiu. Jedno może uogólnić się łatwo na drugie. Można więc sobie wyobrazić appki zaprojektowane pod realne życie, pozwalające trenować umiejętności w konkretnych, codziennych kontekstach.

Te appki nie miałyby jednak tak głośnych obietnic jak “powstrzymaj Alzheimera” czy “stań się geniuszem”. “Nieco lepiej orientuj się w przestrzeni” czy “miej odrobinę lepszą uwagę peryferyjną” brzmi dużo mniej przebojowo. Wydaje się jednak być szczytem tego, co mogą nam zapewnić appki.

 

A jeśli mimo to chcesz skupić się na rozwoju swoich zdolności umysłowych? Cóż, musisz wybrać konkretny obszar. Na czym Ci zależy? Gdzie konkretnie chcesz być bystrzejszy? Jakie konkretnie fakty lepiej chcesz kojarzyć? Tak, wiem, to mniej seksowne niż ogólne “będę geniuszem”.

Ale wiesz co? Historyczni geniusze, nawet polimaci, też nie byli raczej geniuszami uogólnionymi. Każdy obszar swojej błyskotliwości musieli oddzielnie szlifować. Po prostu włożyli w to kawał pracy. A Ty masz o tyle łatwiej, że możesz już korzystać z ich lekcji i doświadczeń.

 


Moja nowa książka, "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań" jest już dostępna w formie e-booka! Tylko na Mindstore.pl 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis