W pracy changemakera można spotkać się z pewnymi powtarzalnymi zachowaniami, stosowanymi przez ludzi rzekomo poszukujących dla siebie pomocy. Piszę rzekomo, ponieważ te zachowania, swoiste gry, sprowadzają się zwykle do tego, że dana osoba szuka tak naprawdę czegoś innego – np. uwagi, statusu, potwierdzenia własnego światopoglądu, itp.

Jedną z najbardziej klasycznych gierek tego typu i czymś, na czym padają zwłaszcza niedoświadczeni „zmieniacze”, jest podejście które można sprowadzić do słów „Tylko ten, kto doświadczył tego, co ja, może mnie zrozumieć i mi pomóc.”

Typową reakcją na to jest albo „zamarźnięcie” („Bo co mam powiedzieć, skoro tego nie doświadczyłem?”), ewentualnie nieco tylko lepsza próba tłumaczenia rozmówcy, że mimo wszystko można mu pomóc („Fakt, nie doświadczyłem tego, ale może uda nam się coś razem zdziałać.”). Niekiedy „zmieniacz” próbuje jednak wykazać, że ma odpowiednie doświadczenie.

W każdym z tych wypadków łapie się jednak na grę rozmówcy, ponieważ istotą tej zabawy jest stworzenie grupowej dynamiki statusowej. To, co w rzeczywistości mówi taki człowiek, to:

„Ja należę do pewnej wyjątkowej grupy osób. Tylko ktoś, kto również należy do tej wyjątkowej grupy, może mi pomóc.”

Jednocześnie, ponieważ przynależność do tej grupy osób jest definiowana przez posiadanie takiego problemu, osoba, która poradziła sobie z tym problemem automatycznie przestaje być „prawdziwym” członkiem tej grupy, a jej doświadczenie może zostać łatwo odrzucone jako niepełne, niewystarczająco głębokie, itp. A jeśli nie poradziła sobie z nim, to oczywiście nie może pomóc takiemu klientowi sobie z nim poradzić – idealny układ typu „paragraf 22”, podwojne wiązanie którego cel jest dość prosty – podtrzymać wysoki status klienta jako posiadającego ten problem. Pozbycie się problemu oznaczałoby bowiem wystąpienie z wyjątkowej grupy posiadaczy takiego problemu i obniżenie statusu klienta.

A że ludzie gotowi są bardzo cierpieć dla statusu, to ta gierka potrafi funkcjonować całkiem długo.

Możliwe rozwiązania:

– wyjście na wyższy poziom logiczny i opisanie całej sytuacji klientowi, co może go do niej zdysocjować (choć zwykle najpierw zdenerwuje)

– podwyższenie statusu klienta jeśli wejdzie w tożsamość bycia poza problemem

– obniżenie statusu klienta jako będącego w problemie (ryzykowne)

– odsunięcie problemu zupełnie na bok i przepracowanie kwestii statusowych, które utrzymują go w miejscu (IMO preferowane)


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis