Znajomy przesłał mi ostatnio pewien link, z uwagą p.t. „piszesz dużo recenzji, więc może cię to zainteresować”. W skrócie – historia blogerki literackiej, która recenzując (pozytywnie!) pewną książkę wytknęła wydawcy ogromną ilość błędów ortograficznych. Na co wydawca, w swej nieskończonej mądrości, zareagował grożąc sądem i domagając się usunięcia recenzji. Dziewczyna – mała blogerka – uległa. Nie powinna, ale trudno ją winić – większość ludzi na hasło „sąd” reaguje paniką.
Przez lata swojej aktywności zaliczyłem swoją dawkę „straszenia sądami”. Próbowali to robić MLMowcy, próbowali antyszczepionkowcy, próbowali w końcu organizatorzy eventów. Znajomy zaliczył takie groźby ze strony Kaszubskiego i prosił mnie o opinie.
Doradziłem mu to, co sam robię i co gorąco doradzam Tobie, gdybyś znalazł się w takiej sytuacji: uprzejmie poproś o wykazanie gdzie konkretnie mijasz się z prawdą, wykazanie tego, że się mijasz i zadeklaruj, że w przypadku wykazania tego dokonasz niezbędnej korekty. Jeśli faktycznie wykażą Ci pisanie nieprawdy – nie kłóć się, nie kombinuj, tylko przeproś i napisz korektę. Do tego jesteś zobowiązany prawnie, zresztą dyktuje to zwykła uczciwość i odpowiedzialność za swoje słowa.
(Przy okazji, jeśli masz fantazję naśladowania Pudelka i stylizacji na „ludzie mówią, że”, to niestety muszę rozczarować, takie insynuacje wciąż są karalne.)
[br]
Jeśli jednak osoby grożące Ci sądem nie są w stanie wykazać tego, że piszesz nieprawdę, moje podejście jest dość proste: bring it on. Widzisz, powyższy motyw prośby o wykazanie kłamstwa i deklaracja chęci jego korekty stanowi jednocześnie podkładkę pod ewentualną przyszłą rozprawę. Ty demonstrujesz chęć prezentowania prawdy, jednocześnie masz prawo nie przyjmować „na wiarę” deklaracji rozmówcy p.t. „to nieprawda i już”. Ponownie – jeśli rozmówca udowodni Ci pisanie nieprawdy, czy to celowo, czy przez zwykły błąd, nie chojrakuj, tylko skoryguj i przeproś. Jeśli jednak nie jest w stanie tego zrobić, to prawdopodobnie próbuje Cię po prostu zastraszyć. Prawdopodobnie nie jest na tyle głupi, by w takiej sytuacji iść do sądu, a jeśli jest – to jego to zaboli, Ty możesz na tym nawet zyskać.
Swoją drogą, prawo prasowe jest tak sformułowane, że blogerzy, w jego świetle, są dziennikarzami i podlegają pod prawo prasowe, ale są też przez nie chronieni. Oznacza to m.in. odpowiedzialność KARNĄ dla każdego, kto próbuje groźbą wymusić na blogerze odstąpienie od publikacji lub krytyki prasowej. Warto na to wskazać wszelkim „gorącym głowom”, które rzucają się do grożenia sądem.
[br]
Bardzo istotne: ten post NIE MA na celu zachęcania do bezmyślnego pisania na blogach dowolnych ataków „bo co mi zrobią”. Jak przekonują się choćby „Matka Kurka” czy Ogiński – mogą zrobić całkiem sporo, jeśli rzucasz oszczerstwa lub nieprzemyślane zarzuty. To jest potencjalnie karalne. Jeśli jednak to, co piszesz, opiera się na faktach, jeśli jesteś w stanie udowodnić swoją argumentację, wtedy nie ma powodów by dać się zastraszać w tak prymitywny sposób. Jeśli ktoś będzie się upierał – zadbaj o maksymalne nagłośnienie sprawy, blogosfera jest wybitnie cięta na wszelkie próby narzucania cenzury i ochoczo wesprze i spopularyzuje takie akcje. Oczywiście poinformuj upierającego się o tym, że planujesz dokonać takiego nagłośnienia, wskaż również na odpowiedzialność karną, jaka ma miejsce w tej sytuacji.
[br]
Jeszcze jedno, na koniec: jest jeszcze jedna strategia, którą w tej kwestii wykorzystuję. Jestem BARDZO świadomy tego co dokładnie piszę. Wiem do czego mam podstawy, a co – choć mogę mieć taką opinię – byłoby już niewystarczająco podparte dowodami. Piszę to pierwsze, nie piszę tego drugiego, choćbym chciał. Wiem jakie są konkretne implikacje moich wypowiedzi, co z nich wynika, a co nie. Stąd moje luźne podejście do gróźb sądowych – wiem na czym stoję. I sądzę, że to dobra puenta do tematu – im lepiej zbadasz opisywaną sytuację, tym lepsze będziesz mieć dowody i tym pewniej będziesz się w takich sytuacjach czuć. Więc wykonaj tą odrobinę pracy ekstra, a jednocześnie znaj po prostu swoje prawa.
Masz pytanie z zakresu kompetencji miękkich/soft skills? Kanał Self Overflow dostarcza odpowiedzi z tego zakresu, dostosowanych w szczególności do potrzeb osób z sektora IT. Co tydzień nowe filmy z odpowiedziami na pytania od naszych widzów!
Przykładowe pytania:











