“Pomóż mi zmienić przekonania tak, abym osiągnął sukces.”

“Czuję, że moje przekonania powstrzymują mnie od osiągnięcia swoich celów.”

“Muszę pokonać moje ograniczające przekonania.”

Jasne, takie stwierdzenia padają głównie ze strony osób, które już nieco “wsiąkły” w rozwój osobisty i zaczęły myśleć w jego kategoriach. W tej grupie są jednak dość powszechne.

Nie powinno to dziwić – wiele szkół rozwoju i psychoterapii czyni właśnie z przekonań “źródło zła wszelkiego”. Ten jeden obiekt którego zmiana ma nas skutecznie “naprawić”. (A którego zaniedbanie może nam zrobić krzywdę.)

Zgadzam się, że przekonania są wdzięcznym obszarem do pracy. I praca z nimi może dać wiele. Cała zabawa jednak w tym, że nie jest to wcale taka zerojedynkowa kwestia.

wybor

Możemy mieć złe, negatywne i fałszywe przekonania… które nam pomagają. Możemy mieć dobre, fajne i wspierające… którymi robimy sobie krzywdę.

Sprawa nie jest, niestety, taka prosta, jak byśmy chcieli.


Weźmy przykład kierowców.

Jestem kiepskim kierowcą. Zapewne nie powinienem tak myśleć – przejechałem już w życiu sporo, nigdy nie miałem wypadku, rzadko popełniam jakieś wyraźne błędy.

Czy czuję się fajnie z przekonaniem, że jestem kiepskim kierowcą? Nie!

Czasem wpływa to na moje zachowanie – np. wolę gdzieś podjechać busem niż samochodem.

Ale wiesz co?

Boję się dnia, w którym uwierzę, że stałem się dobrym kierowcą!


Boję się tego dnia, bo wypadki drogowe to nic fajnego. A wierząc, że jestem dobrym kierowcą… miałbym dużo większe szanse na spowodowanie wypadku!

Jest to mechanizm znany jako homeostaza ryzyka, ładnie udowodniony badawczo. Jeśli ludzie uważają, że dana sytuacja jest ryzykowna, zachowują się ostrożniej. Jeśli zaczynają czuć się bezpieczniej, zaczynają podejmować coraz większe ryzyko. Jednocześnie, ponieważ niemal zawsze przeceniają swoje kompetencje, podejmują nadmierne ryzyko.

A potem płacą za to cenę.


Paradoks, prawda? Negatywne przekonanie, ograniczające pewne produktywne zachowania (mógłbym częściej jeździć samochodem, a nie jeżdżę), budujące nieprzyjemne emocje (jak jeżdżę, to nie lubię). A jednocześnie chroniące moje życie i zdrowie (tudzież majątek, rozbicie samochodu nie jest fajne ;) ).


Cały urok tkwi w tym, że takich przekonań – złych wg. kryteriów rozwojowych, ale dających dobre efekty w ludzkim życiu jest więcej. Bo ludzie są dynamiczni. Jasne, ich przekonania wpływają na ich zachowanie… Ale jednocześnie są elementem złożonego systemu oceny sytuacji. Systemu, który zapętla się sam ze sobą i ocenia również sam siebie.

Dlatego nie ma tu niestety prostych interwencji. Łatwych trików, prostych reguł p.t. “pakuj sobie pozytywne przekonania i będzie super!”

Dlatego mam taką alergię na zerojedynkową “pozytywicę” wielu rozwojowców.

Bo spłyca to niezwykle złożony temat. Bo promuje rozwiązania, którymi ludzie sobie po prostu szkodzą.


Nie wystarczy budować przekonań, które sprawią, że będziesz się dobrze czuć. Ważna jest weryfikacja ich konsekwencji. Także tych mniej oczekiwanych i oczywistych.

Rozwój jest dla ludzi. Tylko z głową :)



Moja nowa książka, "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań" jest już dostępna w formie e-booka! Tylko na Mindstore.pl 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis