Pamiętam pewno szkolenie. Znany zachodni trener uczył jak skutecznie korzystać z lingwistyki do uzyskania określonych efektów, gdy nagle jedna z uczestniczek zwróciła uwagę, że wszystko fajnie, ale to jak każe nam mówić jest po prostu strasznie nienaturalne i brzmi najzwyczajniej w świecie dziwnie.
Trener zrobił dłuższą pauzę, po czym stwierdził „tak, brzmi to nietypowo, ale przecież chcecie uzyskać nietypowy efekt na rozmówcy”, a wszyscy na sali pokiwali głową tak, jakby miało to głęboki sens.
W momencie, gdy nie miało to absolutnie żadnego…
[br]
Co oni piszą?
Przez lata przeglądałem ogromną ilość tekstów szeroko rozumianych „mistrzów lingwistyki”, z kraju oraz – głównie, ze świata. W domyśle- ich teksty powinny być porażające, wywoływać niesamowity wpływ, po prostu: czarować. Tymczasem, w przytłaczającej większości przypadków, zastanawiałem się tylko jak można popełniać tak podstawowe błędy w pisaniu… Czaru brak, chyba, że rozczarowania.
Serio, rozumiem, że nie każdy musi być mistrzem pióra. Jestem w pełni świadomy, że i do mojego stylu pisania można się przyczepić. Wiem, że jest w nim wiele rzeczy do korekty. Ale…
Ale są jakieś granice. Są pewne podstawowe umiejętności, których opanowanie wystarcza średnio uważnej lektury jednego-dwóch artykułów w internecie. Są inne, nieco bardziej zaawansowane, które można ogarnąć po przejściu jednej książki n.t. pisania.
Z jakiegoś powodu, NLPowscy, psychologiczni i rozwojowi guru języka zwykle demonstrują ich radosną ignorancję…
[br]
Co oni gadają?
W mowie, jeśli już, bywa nawet gorzej. Rozumiem „Model Miltona” i w ogóle, ale zdania w stylu „zastanów się w jaki sposób to doświadczenie może zacząć wspierać Twoje wyrażanie pełni swojego potencjału?” czy Clean Space’owe „A jakiego rodzaju (tu wstaw zdanie klienta) jest to (tu wstaw zdanie klienta)”…
Alternatywą jest obsesyjne przyczepianie się do pojedynczych słówek i istna fobia na takie terminy jak „problem” czy „błąd”, jak również próby doszukiwania się głębokiego wpływu aż do 10 pokolenia oraz niezwykłego kotwiczenia w każdym możliwym zdaniu…
Krótka piłka
Kurcze, sprawa jest naprawdę prosta – jeśli to jak mówisz brzmi nienaturalnie, jeśli dobierasz słowa w sposób, na który rozmówcy zwrócą uwagę*, to cokolwiek co chciałeś uzyskać takim sformułowaniem, po prostu nie przejdzie. Jakiekolwiek doskonalenie swojej lingwistyki, jeśli ignoruje proste kryterium p.t. „czy to brzmi normalnie i naturalnie?”, będzie przejawem zwykłej mentalnej masturbacji. Może Ci zyskać „rispekt” w gronie innych rozwojowców, zwłaszcza tych, którzy nie mają zbyt wielu znajomych spoza rozwojowego grona. W takich warunkach łatwo stracić perspektywę na to, jak nienaturalnie pewne stwierdzenia czy zachowania brzmią i jaki efekt mają na ludzi „z ulicy”. Zwłaszcza, gdy za daną lingwistyką idzie autorytet trenera.
*Przez niezdarność stylistyczną lub dziwactwo, nie mam tu na myśli bon motów.
Dlatego, jeśli planujesz korzystać z „lingwistyki NLP” czy dowolnych innych narzędzi językowych – a mogą być one bardzo skuteczne i bardzo praktyczne – zdecydowanie zadbaj o wyćwiczenie ich naturalności. O korzystanie z nich jak szef kuchni korzysta z przypraw, z rozmysłem, by doprawić i podkreślić główny przekaz.
Niestety, dużo częściej zdają się być wykorzystywane jak ketchup w hot-dogach w dworcowym barze – dla zabicia smaku podstawy i ukrycia, że w ogóle pod spodem coś jest… A potem ludzie chodzą i opowiadają legendy o osobach wracających ze szkoleń NLP i gadających jak wariaci… Proszę, jeśli miałbyś takie skłonności – nie rób tego. Dzięki :)
Masz pytanie z zakresu kompetencji miękkich/soft skills? Kanał Self Overflow dostarcza odpowiedzi z tego zakresu, dostosowanych w szczególności do potrzeb osób z sektora IT. Co tydzień nowe filmy z odpowiedziami na pytania od naszych widzów!
Przykładowe pytania:











