Dlaczego nie każdy powinien móc wykładać na terenie uniwersytetu?

Raz na jakiś czas w internetach wybucha sobie mini-afera typu „Zegrzysławowi odmówili wynajęcia sali na terenie uniwersytetu, gdy chciał tam wykładać! To zamach na wolność słowa!” albo „Naukowcy tak mówią, że są otwarci na fakty, ale gdy koło studenckie zaprosiło Zegrzysława na wykład na tym uniwersytecie, to natychmiast to zablokowali! To pokazuje, ze są zamknięci na fakty i jakąkolwiek debatę!”

Czasem Zegrzysław jest guru rozwojowym. Czasem altmedowcem. Czasem nawiedzonym ekonomistą. Albo guru prawicy. Kimkolwiek by nie był, uwielbiają w takiej sytuacji padać hasła na temat ograniczania wolnej mowy czy braku chęci do debaty.

Oczywiście, pod spodem sprawa jest zupełnie inna – oto Zegrzysław miał okazję skorzystać nieco z prestiżu nauki – i jednak to nie wyszło.

Jestem się skłonny założyć, że nawet najbardziej zagorzały zwolennik wolności słowa wskazałby na pewne jej ograniczenia. Nie chodzi nawet o to słynne nie wołanie „Pożar!” w zatłoczonym kinie czy teatrze. Są prostsze kwestie co do których się dogadamy. (Albo mogę eksperymentalnie zademonstrować.)


Na przykład jakim byś nie był zwolennikiem wolności słowa i prawa każdego do tego by zawsze wypowiadać się na każdy temat… Prawdopodobnie miałbyś pewien problem z tym, żebym wszedł do przedszkola Twoich dzieci i opowiadał (z rysunkami) szczegółowo o średniowiecznych metodach tortur. Albo żebym wpadł Ci do mieszkania gdy jesz obiad i opowiadał o laboratorium w którym testują gnicie zwłok. Albo żebym na pogrzebie ukochanej Ci osoby przejął głos i zaczął opowiadać o moim ulubionym przepisie na suszone mięso. Albo żebym wszedł do Ciebie do domu przez okno gdy śpisz i przez megafon opowiadał Ci w środku nocy o ograniczeniach wolności słowa…


Innymi słowy – prędzej czy później znajdziemy tak ekstremalny przykład, że będziesz się musieć zgodzić, że są jednak pewne granice. Że owszem, możesz mówić o czym chcesz i raczej nie powinieneś być za to karany (choć tu mamy potencjalną drugą kwestię, czyli odpowiedzialność za słowa i ich konsekwencje – Zegrzysław-znachor ma na rękach krew pacjentów swoich pseudoporad). Ale nawet jeśli możesz mówić o czym chcesz, to niekoniecznie wszędzie i zawsze tam gdzie chcesz.

Po pierwsze, osoba odpowiedzialna za dane miejsce może sobie nie życzyć Twojej obecności w nim.

Po drugie, nawet jeśli dane miejsce jest publicznie dostępne (cmentarz) to kontekst sytuacyjny jest taki, że dane słowa po prostu nie powinny tam padać.


I tu pojawia się kwestia uniwersytetów. Czy to się bowiem komuś podoba, czy nie – wystąpienia na uniwersytecie dodają prestiżu. Sprawiają, że dany mówca zyskuję „aurę” naukowego uznania. „W końcu” rozumuje przeciętny człowiek. „Gdyby Zegrzysław gadał głupoty, to uniwerek by go nie przyjął!” Wiele osób nie rozróżnia też między „wykładaniem na uniwersytecie”, a „wykładaniem na terenie uniwersytetu”. Jedno i to samo!

Jest to zwłaszcza na rękę wszystkim tym Zegrzysławom, których przekaz jest mocno antynaukowy w swej istocie. Mogą wtedy spokojnie mówić „Zobaczcie, nawet oni przyznają, że mam rację. W końcu zaprosili mnie by u nich wykładać/brać udział w debacie!”


Z tego względu uczelnie przynajmniej starają się dbać o uniknięcie takich sytuacji i wystąpień takich osób. Nie zawsze to wychodzi – czasem trafiamy na nawiedzonego członka kadry czy pana z dziekanatu, którzy mimo zewnętrznych protestów próbują „przepchnąć” koncepcje w które wierzą. Tym niemniej zwykle to nie wychodzi, a gdy to nie wychodzi, nie jest to przejaw „braku chęci dyskusji’ ze strony uniwersytetu (ta toczy się głównie na łamach pism peer review), czy „blokowania wolności słowa”.

To po prostu instytucja świadoma swojego autorytetu stara się go nie użyczać osobom, które w jej ocenie na to nie zasłużyło. Tak jak Ty raczej nie podpiszesz się pod poleceniem knajpy, w której nigdy nie byłeś, prawda? Albo takiej w której co gorsza byłeś i do dziś ogarniają Cię mdłości na samo wspomnienie. Czemu wiec oczekujesz od uczelni niższego standardu?



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis