Dziś będzie mała przerwa od ostatniego cyklu recenzji. Pomyślałem, że warto, żeby napisać nieco o wzorcu problemów, który zidentyfikowałem ostatnio u wielu klientów (jak również u siebie samego, gdy już się temu przyjrzałem).

Nazwałem ten wzorzec „Przeklętym Amuletem” i sądzę, że nazwa dobrze oddaje jego naturę. Amulet to z założenia magiczny przedmiot, mający nam dawać szczęście lub chronić od złego. Ten konkretny amulet, który sobie tworzymy, jest jednak przeklęty – w rzeczywistości sprowadza nam głównie nieszczęście i zło, nie dając żadnej ochrony.

Jak to wygląda w praktyce?

Człowiek wybiera sobie jedną rzecz, która ma dać podstawę do zmiany w jego życiu. Tą mogą być bardzo różne rzeczy:

– szczęście

– miłość i związek

– pewność siebie

– pieniądze

– prestiż

– atrakcyjni przyjaciele

– seks i strata dziewictwa

– oświecenie i rozwój

– itp.

Tak naprawdę natura amuletu nie ma większego znaczenia. Istotna jest raczej moc mu przypisujemy. Bardzo często widzę to u klientów, którzy przychodzą do mnie na sesję pewności siebie. W kwestionariuszach przedsesyjnych lub na sesji mówią mi takie rzeczy jak:

„Jak tylko będę pewny siebie, ludzie będą mnie lubili.”

„Jak będę pewny siebie, ludzie będą chcieli ze mną rozmawiać.”

„Jak będę pewna siebie, będę się czuła szczęśliwa.”

„Jak będę pewny siebie to schudnę.” (Jak również odwrotnie „Jak schudnę, to będę pewny siebie.”)

Itp.

Ta swoista lista mocy, jakimi amulet ma obdarzać właściciela potrafi być czasem bardzo długa. Cały problem polega na tym, że takie założenia to w rzeczywistości tylko bezpodstawne przekonanie. Bycie pewnym siebie nie znaczy bynajmniej bycia lubianym przez innych. Sam znam masę bardzo pewnych siebie ludzi, którzy są jednocześnie nielubianymi, aroganckimi draniami. Znam też osoby zupełnie niepewne siebie, a bardzo lubiane przez innych. Co więcej, jestem się gotów założyć, że gdy ktoś przychodzi do mnie na sesję mając w głowie wyobrażenie takiego amuletu, to jego osiągnięcie nie dałoby mu samo z siebie niczego, co przewiduje jego „lista mocy amuletu”.

Dlaczego tak twierdzę? Ponieważ ta osoba spędziła ogromny kawałek swojego życia starając się zdobyć ten amulet, a mimo tego nie osiągnęła celów, do których miał on prowadzić. Dlatego jedną z najważniejszych rzeczy, jakie można zrobić w pracy z takim klientem jest skłonienie go, żeby wyrzucił swój amulet (i nie znalazł innego na to miejsce).

Nie znaczy to, że dany amulet nie ma wartości. Z pewnością każda z wymienionych powyżej cech jest wartościowa. Ale jeśli miałaby zadziałać i pozwolić klientowi na osiągnięcie prawdziwych celów, na których mu zależy (czyli tego, co przedstawia jako „listę mocy amuletu”) to już dawno by się zdarzyło i nie musiałby przychodzić na sesję.

Dlatego ważne jest, żeby pomóc klientowi zrobić miejsce na dokonanie zmiany na inny sposób, na znalezienie innej drogi do zakładanego celu. Wtedy, ironicznie, często okazuje się, że przy okazji zdobywania tego celu, lub w jego efekcie i tak zdobywa on „amulet”, którego wcześniej bezskutecznie pożądał.

Na zakończenie proponuję Ci przyjrzeć się samemu sobie i sprawdzić, czy sam nie nosisz gdzieś takiego „Przeklętego Amuletu”. Często łatwo przeoczyć, że ma się go u siebie, a jego zidentyfikowanie pozwala na dokonanie ogromnych zmian w swoim życiu.


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis