Jak stali czytelnicy bloga wiedzą, jestem cięty na ideologię AA i 12 kroków, uważając ją za szkodliwą, nieskuteczną w realizowaniu postawionych przed nią zadań i mocno sekciarską. Zdecydowanie polecam w jej miejscu inne rozwiązania terapeutyczne, np. terapię kontrolowanego picia.
Ten wpis będzie jednak nie o AA – o nim chyba dość już pisałem – ale o innej ideologii wyrosłej na łonie AA i 12 kroków.
Mowa o „syndromie DDA” i jego „terapii”.
[br]
Syndrom DDA/ Dorosłych Dzieci Alkoholika to szereg cech, które mają rzekomo wyróżniać osoby, których rodzice byli alkoholikami. Do tych cech należą m.in.
– niska samoocena (w rozumieniu społecznym, więc wysoka w moim ;) ),
– silne poczucie winy i wstydu,
– skłonność do brania na siebie nadmiernej odpowiedzialności za innych,
– potrzeba uzyskiwania ciągłej aprobaty
– problemy z poczuciem bliskości
– problemy z panowaniem nad odruchami
– skłonność do syndromu współuzależnienia
[br]
Za źródło tych cech uznaje się oczywiście wychowanie dziecka przez alkoholicznego rodzica, które w konsekwencji prowadzi do takich, a nie innych negatywnych cech.
[br]
I wydaje się to mieć ręce i nogi, prawda? W końcu to sensowne, że dziecko alkoholika będzie miało niskie poczucie wartości, potrzebę akceptacji, itp. Idealnie pasuje do społecznych fantazji n.t. alkoholizmu.
I jest przy tym absolutnie, w 100% błędne.
[br]
Owszem, badania pokazują, że dzieci alkoholików mają większe tendencje do pewnych zachowań i cech niż dzieci nie-alkoholików. Problem w tym, że te zachowania mocno odstają od obrazu, który rysuje Syndrom DDA. Rzeczywiste skłonności dzieci alkoholików to:
– większy poziom niepokoju (anxiety), co uogólnia się zarówno na nerwowość jak i na agresję
– większa towarzyskość i silniejsza skłonność do szukania towarzystwa poza domem
– większa skłonność do szeroko rozumianego podejmowania ryzyka, w tym do zachowań niebezpiecznych
„Nieco” inny obraz, niż ten rysowany przez Syndrom DDA, prawda?
[br]
„Zaraz, zaraz!” Zawołają niektórzy. „Ja jestem DDA i Syndrom DDA opisuje mnie świetnie! Co na to powiesz?”
Tylko tyle, że gratuluję i dołącz do pozostałych 70% populacji, które odnajdują się w opisie Dorosłego Dziecka Alkoholika. Oraz w dowolnych innych równie ogólnych sformułowaniach na własny temat, bo opis DDA to nic innego jak twierdzenia Forerowskie/ Barnumowskie – czyli stwierdzenia na tyle ogólne, że w zasadzie każdy może się w nich znaleźć. Amerykańscy badacze – Sher, Beth i Frensch – opublikowali w 1992 bardzo ciekawe badanie. Pokazało ono m.in. że jeśli będziemy oceniali czy ktoś jest DDA na podstawie tego, czy spełnia cechy Syndromu DDA, nasza skuteczność w odgadywaniu czy rodzice danej osoby byli alkoholikami będzie dokładnie taka sama, jak gdybyśmy… rzucali monetą.
Innymi słowy – Syndrom DDA nie daje ŻADNEJ trafności w przewidywaniu. To czysta loteria. Ale w momencie gdy 70% populacji dopasowuje się do opisu DDA, zrobi to też 70% faktycznych dzieci alkoholików. A że ludzie mają tendencję do szukania potwierdzenia swoich tez, nie do prób ich podważenia, forerowska natura Syndromu DDA sprawia, że ten mit dość uparcie się rozwija.
[br]
Czy to znaczy, że dzieci alkoholików nie potrzebują terapii? Niektóre mogą potrzebować. Ale absolutnie niezbędne jest, by taka terapia dotyczyła REALNYCH problemów danej osoby, a nie prób wyleczenia wyimaginowanego syndromu, zawdzięczającego swoje istnienie ideologii, a nie trafnej obserwacji rzeczywistości.
[br]
Przy okazji: kto z Was, czytając listę cech DDA, znalazł któreś z nich w sobie? To właśnie efekt Forera w działaniu ;)

Masz pytanie z zakresu kompetencji miękkich/soft skills? Kanał Self Overflow dostarcza odpowiedzi z tego zakresu, dostosowanych w szczególności do potrzeb osób z sektora IT. Co tydzień nowe filmy z odpowiedziami na pytania od naszych widzów!
Przykładowe pytania:










