Anglicy mają taki fajny termin “resentment” najpełniej oddający temat, którym chcę się zająć w dzisiejszym wpisie. Temat szalenie powszechny w codziennym życiu, w bliższych i dalszych relacjach, ale na tyle mało publiczny, w naszej kulturze będący na tyle dużym tabu, że nawet nie mamy na niego dobrego słówka. Mamy “urazę”, ale ona kojarzy się raczej z niechęcią wywołaną jednym, dużym działaniem drugiej osoby. Mamy też “rozżalenie”, ale ono ma silny podtekst roszczeniowy i kojarzy się nieco bardziej ze starą panną nienawidzącą całego świata. Tymczasem “resentment” to specyficzny rodzaj niechęci budowany w relacji przez całe miesiące albo i lata, zwykle aż do dość ekstremalnego i nieoczekiwanego wybuchu. Dla wygody czytania, będę w artykule używał terminu “rozżalenie” – prosiłbym jednak o trzymanie na uwadze nieco innego znaczenia, jakie przypisuje temu terminowi.

Najlepiej zrozumieć strukturę tego stanu- oraz co z nim robić – w oparciu o konkretny przypadek. Weźmy na warsztat związek, choć ta niechęcć może się odnosić również do przyjaciół, współpracowników, czy relacji klient-usługodawca. W relacji Ani i Tomka rozżalenie zaczęło się pojawiać w wyniku długich godzin spędzanych w pracy przez Tomka, przez co Ania czuła się zaniedbana (1). Próbuje poruszać ten temat i nawet ma wrażenie, że Tomek słucha, ale koniec końców ich życie wygląda tak samo (2). Po jakimś czasie, przy okazji jakiegoś rutynowego nieporozumienia w związku, Ania wybucha (3) wyrzucając Tomkowi całą skumulowaną wściekłość.  Ten jest zaskoczony siłą wybuchu i stara się załagodzić sytuację, czym jeszcze bardziej rozsierdza Ankę. Jej złość oraz brak reakcji na jego próby ugładzenia sytuacji są dla niego problematyczne i budują u niego samego spory ładunek niechęci. (4) Kolejne wybuchy Ani jeszcze bardziej ładują niecheć Tomka, aż w końcu on sam wybucha, doprowadzając do naprawdę ostrego konfliktu między parą. (5) Konfliktu, który z zewnątrz może się wydawać czymś, co pojawiło się po prostu “znikąd”.

Struktura rozżalenia wygląda więc tak:

(1) Potrzeby jednej z osób w relacji nie są odpowiednio zaspokajane. Może mieć to różny wymiar, najczęstsze przejawy to:
– druga osoba może nie robić czegoś, co potrzebujemy (np. ktoś potrzebuje dużo czułości, a druga osoba ma dość chłodną postawę)
– może chcieć coś wyrazić, ale nie mieć ku temu możliwości (np. ktoś widzi, że jego klient deklaruje poglądy, z którymi zdecydowanie się nie zgadza i na które bardzo chciałby odpowiedzieć, milczy jednak dla zachowania dobrej relacji z klientem)

-próby wyrażania potrzeby spotykają się z agresją (np. gdy ktoś mówi o tym, co zrobił dla poprawy związku słyszy wypomnienia za to, co robił gdy związek nie działał)

(2) U osoby, której potrzeby nie są zaspakajane rośnie opór przeciwko tym sytuacjom i ogólna niechęć do drugiej osoby, która szuka ujścia.

(3) Pretekstem do ujścia nagromadzonych może stać się dowolna, nawet drobna sytuacja, co więcej, emocje te zwykle nie zostają rozwiane za jednym razem, często potrzeba wielu wybuchów by je rozładować.

(4) W trakcie wybuchu i w jego konsekwencji zwykle potrzeby drugiej osoby nie są odpowiednio zaspakajane, co sprawia, że rozżalenie pojawia się u niej. Np. druga osoba zaczyna protestować przeciwko intensywności wybuchu, zupełnie dla niej niezrozumiałej, na co pierwsza eksploduje ze zdwojoną siłą.

(5) Ten mechanizm trwa aż do wybuchu drugiej osoby, kiedy to pierwsza zaczyna zbierać nowy materiał do swojego rozżalenia. Alternatywnie wybuch jest na tyle duży, że relacja po prostu ulega zakończeniu – klient obraża się na kontrachenta, znajomi zrywają ze sobą kontakt, itp.

Wyjściem z tego układu jest rzecz równie prosta, co problematyczna – szczera, otwarta rozmowa skupiona nie na ustalaniu winy któregoś z partnerów, a na wykazaniu własnych potrzeb i reakcji oraz ustalenia możliwości zaspakajania tych potrzeb. Jednocześnie jest to coś, na co trudno się zdobyć, m.in. dlatego, że osoba w której rośnie rozżalenie czuje się zaniedbana i stawiana w gorszej pozycji, a by zacząć taką rozmowę musi się jeszcze bardziej odsłonić i otwarcie poprosić o zaspokojenie swoich potrzeb. To zaś dla wielu osób ciężkie do przełknięcia.


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis