Oppa Gangnam Style, śpiewał Koreańczyk Psy. Gangnam to dzielnica Seulu znana jako idealne miejsce na luksusowy shopping i imprezowanie, a oppa to termin, jakim Koreanki określają starszych braci, kuzynów, itp. Facet w stylu Gangnam, szukający dziewczyny w stylu Gangnam, utwór który stał się największym hitem internetu był jednocześnie satyrą na ten imprezowy, Gangnamowski styl życia.
Choć, prawdę mówiąc, wieczorem Gangnam jest po prostu ładne. Pomysłowe architektonicznie budynki, cudowne (choć z jakiegoś tajemniczego powodu zamykane o 19!) Samsung D’light, da się tą dzielnicę polubić. Podobnie jak resztę Seulu i całą Koreę… O ile nie rozjadą Cię samochody.
Tak, tak, wyjazd o którym ostatnio wspominałem był właśnie do Korei, czas więc na Coachu Gangnam Style i ciekawe obserwacje, wnioski i uwagi z tego kraju…
1. Kraj psychopatycznych kierowców – największy luksus, jaki poczułem po powrocie do Polski?
Przeszedłem po pasach. Przed samochodami. W miejscu gdzie nie było świateł drogowych.
I oni się zatrzymali!
Oni się zatrzymali i mnie grzecznie przepuścili!
ALE CZAD!
[br]
Jednym z ciekawych doświadczeń, jakie wyniosłem z Korei było usunięcie jednego z tych elementów codziennego życia, które traktowałem jako oczywiste. Widzisz, u nas na pasach piesi mają pierwszeństwo. W Korei ponoć nie (a na pewno jeździli jakby tak było). W połączeniu z dostawcami na skuterach jeżdżącymi bez żenady po chodnikach, oraz licznymi dróżkami gdzie chodników w ogóle nie było, tworzy to dość przerażające doświadczenie.
Przerażające, ale przy tym ciekawe. Było to dość bezpieczne odebranie czegoś, co przyzwyczaiłem się traktować jako oczywiste. Jak należne. Lepiej bezpieczeństwo drogowe, niż czystą wodę czy prawo do nietykalności cielesnej, prawda? ;) A tak czy tak, pozwala to docenić to, co się ma, nawet tak pozornie oczywiste rzeczy.
2. Wyobrażenia ekonomiczne do kosza…
Korea ma to do siebie, że generalnie taniej tam jeść na mieście, niż gotować w domu. Mogą być od tego wyjątki, jeśli masz dużą rodzinę i koszta żywności się rozkładają, ale ogólnie rzecz biorąc – na mieście wychodzi podobnie, albo taniej jak w domu. I to już na poziomie kosztów składników, nie licząc energii niezbędnej do przygotowania, czasu, itp.
Typowy obiad/kolacja w Korei jest do kupienia za 5-7 tysięcy wonów (1 tys = 3.5 zł), a jak dobrze poszukasz, to znajdziesz lokale gdzie najesz się za 4 tysiące. Do tego darmowa woda, czasem również bulion. Z ulicznych straganów możesz kupić ciasta z mąki rybnej w cenie 700-1000 wonów, razem z solidną porcją bulionu w którym się gotowały.
Było to dla mnie, przyznam, dziwne. Skłaniające do mocnego zrewidowania wyobrażeń n.t. ekonomii, które sugerowałyby, że jedzenie w restauracjach musi być wyraźnie droższe. Tu tak nie było. Zapewne duże znaczenie miał tu fakt, że restauracje każdego dnia były pełniutkie – tak, były tanie, ale też (zapewne również z tego powodu) Koreańczycy regularnie z nich korzystali, co zapewniało im wysoką rentowność.
3. Kraina downtime
Idąc ulicami Seulu można było czasem zauważyć ciekawy znak narysowany na chodniku. Był to zakaz chodzenia… patrząc w komórkę. Jeśli mogę coś dodać, to tylko tyle, że tych zakazów było zdecydowanie za mało!
Koreańczycy są bardzo, ale to bardzo downtime’owi. Siedzą w swojej głowie tak głęboko, że Północ zamiast armii powinna zainwestować w paru hipnotyzerów. Nie raz i nie dwa ktoś zatrzymywał się przed nami w bramce w metrze, bo był zmyślony, albo musiał coś zmienić w komórce. Wiele razy ktoś blokował windę, bo był tak w swojej głowie, że nie pomyslał by się przesunąć. Ludzi wpadających na nas bezmyślnie było też masę. (Nie był to też przejaw rasizmu, na siebie wpadają równie chętnie.)
Mam wrażenie, że Korea jest pod tym względem jednocześnie podobna i skrajnie odmienna od Japonii. I tu i tam status jest bardzo ważny. Japończycy przyjęli w związku z tym strategię zachowań niskostatusowych, dążenia do tego byle przypadkiem komuś nie sprawić kłopotu. Ma to wiele fajnych stron, np. ogromny porządek na japońskich ulicach. Jest tłum, ale ten tłum jest cudownie zgrany i płynny.
Koreańczycy poszli w drugą stronę. Są raczej wysokostatusowi, z założeniem, że jeśli komuś wyższemu sprawią kłopot, to ta osoba po prostu ich trzepnie po łbie. Co zresztą bezceremonialnie robią, ot, na uclicach. Jest to traktowane tak naturalnie, że wręcz łatwo to przeoczyć!
To powiedziawszy, o ile Japończyk przez to swoje podejście będzie Cię trzymał na dystans, o tyle Koreańczycy, gdy już wyjdą ze swojej głowy i Cię zauważą, są naprawdę serdeczni. Wielokrotnie zdarzało się, że np. kupując coś w piekarni dostawaliśmy coś innego w prezencie, albo gdy odpoczywaliśmy w parku starsze panie częstowały nas mandarynkami. Na początku myśleliśmy, że to może kwestia tego, jak się wyróżniamy. Szybko jednak okazało się, że Koreańczycy są też tacy wobec siebie. Np. w autobusie w Boseng, pełnym emerytów, jedna ajumma zaczęła częstować połowę autobusu (nas akurat nie) bułeczkami z nadzieniem fasolowym.
4. Manipulacja układami odniesienia
Niskie ceny jedzenia nakierowały mnie na inną ciekawą rzecz. Niewątpliwie będę się nią chciał pobawić w ramach Mindlines, bo widzę jej duży potencjał.
Co robisz, gdy za 5-6 tysięcy wonów możesz zjeść wielki posiłek, a kawa kosztuje… również niemal 5 tysięcy?
Kawa (i herbata!) w kawiarniach w Korei jest generalnie bardzo droga. No, przynajmniej w porównaniu do jedzenia. O ile są pojedyncze sieci, gdzie można wypić americano za 3 tysiące, w dużej części sieci cena za taką kawę wynosi 4.5, 5, a nawet 6 tysięcy wonów. Z jednej strony, to wciąż nie jest jakoś dramatycznie drogo. Stać mnie, naprawdę.
Ale…
Ale opcja wydania 5 czy 6 tysięcy na kawę, gdy tyle samo kosztuje ogromny, smaczny i bardzo sycący posiłek?
To skłaniało do zastanowienia.
I skłania do zastanowienia jak wykorzystać to w ramach narzędzi Mindlines. Zobaczymy, może uda się coś z tego zrobić do kolejnego Praktyka Beyond NLP :)
[br]
Przerwa na reklamę ;)
Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne.
Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl
Wracamy do artykułu :)
[br]
5. Ostro albo słodko
Kuchnia koreańska jest generalnie bardzo smaczna, choć niewątpliwie boli fakt, że ich kucharze zdają się uznawać nawet mniej przypraw niż japońscy. Może być pikantnie (bardzo) albo słodko (nawet kanapki z szynką i serem ze sklepu mogą zawierać niespodziankę w postaci warstwy dżemu truskawkowego!). Po raz kolejny żałowaliśmy, że nie przemyciliśmy do tego kraju odrobinki białego proszku szczęścia – soli – bo nawet sos sojowy nie wjeżdżał tu zbyt często na stół.
Ciekawym zwyczajem – i wartym rozważenia do naszej kuchni czy restauracji – jest reguła podawania tzw. banchanów. Są to małe przekąseczki (czasem dwie, czasem nawet dwanaście – dużo zależy od ceny posiłku) – marynowana rzepa, kimchi, wodorosty, pasta z fermentowanej soi oraz wiele innych drobnych ciekawostek. Są one gratisowe, często uzupełniane na życzenie i zwykle bardzo dobre. Takie urozmaicenie posiłku przydałoby się i u nas.
Innym ciekawym urozmaiceniem jest to, jak Koreańczycy wykorzystują sałatę (oraz kilka innych liści). Do wielu dań, takich jak surowa ryba, albo grillowane lub gotowane mięso podają oni miseczkę z liścmi. Bierzesz taki liść, wsadzasz kęs mięsa, ryby, itp., wybrane dodatki, zawijasz i pożerasz tak skonstruowany pakuneczek. Fajna rzecz, mogąca trafić nawet dla osób, które normalnie sałaty nie są w stanie przełknąć.
6. Jak łatwo i subtelnie wykształcać patriotyzm?
W Seulu, Jeonju i kilku innych miejscach, w których byliśmy pełno jest koreańskich nastolatków ubranych w hanboki, tradycyjne koreańskie szaty. Są ich całe tłumy. Wyobrażasz sobie, gdyby po rynku w Krakowie chodziło kilkaset osób w strojach ludowych? A w Korei to bardzo powszechny widok!
Jak to uzyskano? Cóż, na pewno ważnym elementem jest fakt, że Koreańczycy od młodego wieku są do tych strojów przyzwyczajani, noszenie ich jest czymś typowym.
Ale niewątpliwie pomaga jeszcze jedno – gdy masz na sobie taki strój, wejście do większości płatnych muzeów, pałaców, itp. jest darmowe. Jasne, pałace, muzea, itp. są i tak dość tanie – średnio 3 tysiące wonów, ok. 10 zł. Ale nawet ta drobna zachęta skłania rzesze nastolatków do przywdziewania tradycyjnych strojów. Tworzy to zresztą przeurocze scenki typu nastolatek w tradycyjnych szatach kobiecych… i z wielkimi deskorolkami.
Wyobrażasz sobie jak wyglądałoby Muzeum Wojska Polskiego, gdyby za wejście w replice munduru nie trzeba było płacić za bilet? Muzeum Powstania Warszawskiego gdy wchodzisz w replice munduru lub stroju powstańca? Zamek Królewski lub Wawel, gdy w stroju ludowym wchodzisz gratis?
7. Konieczność wyróżnienia
Ogromna masa kawiarni, restauracji, itp. wymusza specjalizację i wyróżnianie się. Dlatego mamy takie twory jak potwornie różowa Hello Kitty Cafe, mamy Racoon Cafe gdzie możesz pobawić się z prawdziwymi szopami (trzymanymi w naprawdę dobrych warunkach, podobnych jakościowo do Kociej Kawiarni w Warszawie), czy… Kupa Cafe (no dobra, nie wiem jaka jest oficjalna nazwa), specjalizującą się w ciastkach, itp. stylizowanych na kreskówkową kupę. Mają nawet oddzielne stoisko z hotokami (racucho-ciastkami z mąki ryżowej) w kształcie kupy.
Taka kreatywność robi wrażenie. Czemu w Warszawie nie mamy jeszcze np. kawiarni Science Fiction? Ba, czemu jest tylko jeden Paradox Cafe dla graczy, choć lokal ten jest regularnie przepełniony?
8. Północ to nie wróg, Północ to tragicznie rozdzielony z nami brat!
Nie wiem, jak wygląda to we współczesnej kulturze koreańskiej. Nie wiem, jak podchodzą do tego współcześni Koreańczycy. Wiem tylko, jakie pomniki, rzeźby, itp. poświęcone wojnie koreańskiej widziałem.
I tym, co mnie w nich uderzyło, tak odmiennym od takich pomników wszędzie indziej na świecie… Był całkowity brak różnicowania „nas” i „nich”.
Wojna koreańska była strasznym dramatem. Miliony ofiar śmiertelnych, praktyczne zrównanie z ziemią większości kraju, który ledwo podnosił się po okupacji japońskiej i drugiej wojnie światowej.
A jednak pomniki, obrazy, itp. przedstawiają agresora, północ, nie jako potwory, tchórzy, czy zdrajców.
Przedstawiają ich jako braci. Ludzi takich, jak ci z południa. Tragicznie oddzielonych, ale równych. Dobrych. Szlachetnych. Mających prawo do własnego cierpienia i własnych tragedii.
Ten brak odczłowieczania wroga i agresora jest naprawdę czymś wyjątkowym. Jest czymś szlachetnym i pięknym.
Nie wiem, czy wciąż jest to aktualne. Niektóre materiały, np. ze strefy zdemilitaryzowanej, zdają się sugerować zmianę postawy, traktowanie północy coraz bardziej jak bezrozumnego agresora. Ale ślady tego co było, jakkolwiek ulotne, były po prostu piękne.
Jeśli miałbym wskazać co najbardziej mnie w Korei zaskoczyło, byłyby to… neonowe krzyże. Widoczne absolutnie wszędzie. Ok. połowy populacji kraju jest chrześcijanami (ustawę aborcyjną mają nawet gorszą niż u nas!) i co i rusz na jakimś budynku widać żarzący się, zwykle czerwony krzyż.
Zaskoczeniem była też niewątpliwie kawa (po Japonii oczekiwałem „ściery”, a była naprawdę spoko), ale i herbata. A dokładniej jej brak – o ile zimną można było kupić (w podobnej cenie, co 30% soju, ichniejszą wódkę), o tyle ciepła bywała rzadko i była dość droga. Również paczki herbaty w marketach były zaskakująco drogie, zwłaszcza jak na kraj mający własne (cudne) plantacje herbaty.
10. Czy warto?
To zawsze subiektywne. My byliśmy zadowoleni i cenimy sobie ten wyjazd, ale jestem świadomy, że nie każdemu mogłoby to przypasować. Korea nie ma wprawdzie takiego „wow”, jakie miały Japonia czy USA, ale jej codzienność jest naprawdę przyjemna. Czy wrócimy? Jeśli tak, to raczej nie szybko. Zobaczyliśmy w zasadzie wszystkie najważniejsze miejsca, które chcieliśmy odwiedzić – nie jest to duży kraj, przez trzy tygodnie da się go dobrze zjeździć. Są miejsca, gdzie miłoby było wpaść ponownie, np. na śliczne plaże w Busan. Jest jednak tak wiele miejsc na świecie, że powrót akurat do Korei będzie pewnie musiał trochę poczekać.
[br]
Masz pytanie z zakresu kompetencji miękkich/soft skills? Kanał Self Overflow dostarcza odpowiedzi z tego zakresu, dostosowanych w szczególności do potrzeb osób z sektora IT. Co tydzień nowe filmy z odpowiedziami na pytania od naszych widzów!
Przykładowe pytania:




















