Bestseller. Na papierze ta koncepcja wydaje się czymś bardzo sensownym. Jeśli wiele osób kupiło daną książkę, to prawdopodobnie jest ona całkiem dobra – inaczej by jej przecież nie kupili! Miano bestsellera miało więc służyć jako dowód społeczny, dodatkowy argument za zakupem danej książki (czy, później, płyty lub filmu). Dodatkowy – bo nawet największy bestseller poświęcony tematyce, która nas nie interesuje, wciąż nie byłby niczym atrakcyjnym.

Niestety, gdy pojawia się jakiś system, pojawiają się też ludzie szukający sposobów by go obejść. To właśnie spotkało bestsellery…

Co ja kupiłam?

Co ja kupiłam?

Trudno powiedzieć kiedy po raz pierwszy skutecznie oszukano system bestsellerów i udało się stworzyć fikcyjny bestseller. Pewne jest natomiast to, że już pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku na rynku funkcjonowały wyspecjalizowane firmy sprzedające miejsca na listach bestsellerów – zwykle za naprawdę kwoty, dużo większe niż typowe prowizje autorskie za “sprzedane” egzemplarze.

Czemu więc ludzie decydowali się na takie usługi?

a) Podstawa dla przyszłych negocjacji – jeśli Twoja pierwsza książka osiągnęła duży sukces, wydawnictwo może być skore do wypłacenia Ci dużo większego procentu i zaliczki na kolejne książki. Więcej zainwestuje również w reklamę Twoich kolejnych książek, itp. W ten sposób “fake it till you make it”, “udawaj, aż się uda” faktycznie może dać efekty.

b) Prestiż w innych branżach – bycie autorem bestselleru może oznaczać np. dużo większe stawki dla Ciebie jako mówcy na konferencjach czy eventach motywacyjnych, to co wydasz na fałszywą bestsellerowość może więc zwrócić się z nawiązką.

c) Prawa do tłumaczeń, adaptacji, itp. – wiadomo, że wydawnictwa z innych krajów będą często patrzyły po listach bestsellerów, podobnie jak studia filmowe (w wypadku powieści), itp. A to może oznaczać naprawdę duże pieniądze.

Jak widać, finansowo-karierowych motywów jest tu sporo. Pod warunkiem, że nie przeszkadza Ci etycznie oszukiwanie systemu i swoich klientów. Niestety, wiele osób nawet nie rozumie czemu miałoby to być jakimkolwiek problemem… Więc “ogrywanie” list bestsellerów staje się coraz częstszym działaniem. Regulaminy tych list wprost tego zabraniają, ale mentalność osób które to robią sprowadza się do “co mi zrobisz jak mnie złapiesz”…



Przerwa na reklamę ;)


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Wracamy do artykułu :)



No dobrze, a jak takie oszukiwanie jest realizowane?


Bezpośrednie wykupywanie książek, często przez pośrednika – najbardziej klasyczny sposób na oszukanie list bestsellerów to własnoręczne wykupienie kilku-kilkudziesieciu tysięcy egzemplarzy własnej książki. Niektóre listy, jak lista New York Times’a, starają się chronić przed tym, zbierając dane z szeregu mniejszych księgarni w całym kraju… I licząc tylko zakupy 1-2 sztuk na raz… Ale wyspecjalizowane firmy są na to przygotowane i jeśli zapłacisz dość – wyślą swoich agentów do księgarni w całym kraju, kupujących na raz po 1-2 książki.

Niestety, tego typu zagrania rozlewają się też poza książki – znam np. sytuacje, gdy rozwiązania crowdfundingowe są projektowane tak, by była tam jakaś jedna duża nagroda, którą sam ubiegający się o fundusze wykupi (przez słupa, oczywiście łamiąc zasady crowdfundingu), po to by zrobić wrażenie wielkiej popularności swojego crowdfundingu.


Wymiana “firma kupuje kilkadziesiąt-kilkaset egzemplarzy dla pracowników, ja robię dla nich wykład/szkolenie/itp.” – czyli oferta barteru z firmą, która dostaje daną usługę dużo taniej, ale wykorzysta ją do zwiększenia sprzedaży książki. Nie byłoby to problemem, gdyby nie fakt, że sprzedaż tą będzie się później traktowało jako “organiczną”.

A, wariantem tego, zwłaszcza w przypadku mówców motywacyjnych, jest kupowanie masy swoich książek samemu i sprzedawanie ich z wielkim upustem – de facto ze stratą, ale płacąc za wizerunek.


Wykorzystanie struktury typu. MLM – wariant powyższego, stosowany np. przez Roberta Kiyosakiego – podłączamy się pod istniejącą strukturę dystrybucji, np. MLM i sprzedajemy po tomiku wszystkim zainteresowanym.


Umowy z wydawcami i listy bestsellerów wydawcy – często wydawcy mają teraz własne sklepy internetowe i własne listy bestsellerów. Pierwszą przykrą prawdą jest to, że listy te są w dużej mierze oderwane od realiów sprzedaży i wykorzystywane po prostu jako narzędzie marketingowe. Wydawcy zalegają jakieś książki i widzi nadzieje na większą sprzedaż? Książka trafia na listę bestsellerów.

Druga przykra prawda jest mniej przyjemna – widziałem sytuacje, gdy autor po prostu ewidentnie podpisał umowę z wydawnictwem, przez co dana książka była przez umówiony okres “przyklejona” na pierwszym miejscu bestsellerów… by gdy termin umowy się skończył, z miejsca zniknąć z listy. Przy organicznej sprzedaży coś takiego nie ma po prostu miejsca – książka może spaść z 1 miejsca na 5 czy 9, w kolejnym miesiącu na 15 czy 20, by w końcu zniknąć. Ale z pierwszego poza listę? Nierealne.


Oszukiwanie Amazona – oddzielnym tematem są metody oszukiwania księgarni internetowych, typu Amazon. Udostępniałem zresztą niedawno artykuł w temacie. W dużym uproszczeniu, amazon ma całą masę podkategorii i wystarczy odpowiednio dobrać podkategorię dla swojego e-booka na kindle i namówić kilku znajomych na zakup, by móc trafić na listę bestsellerów w danej kategorii i zaliczyć odpowiedni amazonowy znaczek.


Skoro jednak mówimy o takich patologiach, to pomyślałem, że warto wspomnieć o kilku innych sposobach, które nie tyle budują listy bestsellerów, co na inne sposoby oszukują mechanizmy społecznego dowodu słuszności. Są to np.


Płatni recenzenci – klasyczna metoda, czyli wykupienie recenzji w agencji, na portalach typu fiverr czy okazik, względnie zlecenie swoim pracownikom pisania fałszywych recenzji. Czasem bywa to nawet dość zabawne, np. gdy ktoś zapomni się przelogować z konta i podpisuje się pod recenzją “Piotr” gdy konto z którego pisze nazywa się “Olga”… Tym niemniej czyni to cały system recenzji zwykłą manipulacją odbiorcami.

Rzadziej – przynajmniej w branży rozwojowej, bo np. w medycznej to ponoć standard – zdarzają się fałszywe negatywne recenzje, a przynajmniej płatne recenzje tego typu. Bezpłatne są, a i owszem, formą “dokopania” nielubianej osobie – sam zaliczyłem parę razy negatywne recenzje w efekcie jakiejś dyskusji na blogu (ktoś się wkurzył i miał tak sposób na dokopanie ;) ), doceniam przynajmniej fakt, że w większości tacy “recenzenci” byli na tyle głupi, by jasno zademonstrować w recenzji, że nie czytali danej książki czy nie pracowali ze mną ;) Cóż, bystrzy ludzie nie sięgają po tak prymitywne środki…


Fałszywe recenzje celebrytów – kolejny dość popularny sposób. Krótka piłka, większość celebrytów wypowiadających się o danej książce nie miało jej nigdy w rękach (znam wręcz sytuacje, gdy autor OBURZAŁ się na fakt, że dany celebryta nie da mu opinii “na gębę” tylko chciałby choć przejrzeć książkę!). Ba, na zachodzie takie recenzje są po prostu płatne. Chcesz opinię jakiegoś guru biznesu o swojej książce? W zależności od formy i wylewności zapłacisz od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Nie, nie musisz podsyłać żadnej książki…


Wykupywanie miejsc w konkursach – stosunkowo rzadki, ale coraz częściej stosowany motyw (obecnie próbuje się tak np. zmanipulować nagrody Hugo). Jeśli np. w konkursie na najpopularniejszą książkę głosują uczestnicy jakiejś konferencji, wydawca lub autor mogą wykupić połowę biletów na taką konferencję, tak by zdobyć większość głosów.


Fałszywe organizacje polecające – ostatnią popularną opcją jest wykorzystywanie fałszywych organizacji promujących daną książkę. Tzn. organizacja jest nawet prawdziwa – zarejestrowana w jakimś garażu – ale nazwa ma sugerować wielkość i prestiż, lub wręcz “podczepiać się” pod jakąś dużą i prestiżową organizację typu uczelni Ivy League. W końcu Instytut w Harvardzie (w Harvard, Illinois), a Uniwersytet Harvarda (w Cambridge, Massachusetts) to niemal to samo ;)


Co z tego wynika? Niestety, trzeba nauczyć się ignorować listy bestsellerów i inne metody uzyskiwania dowodu społecznego. W zamian zachęcam do wyrobienia sobie zestawu recenzentów (blogerów, itp.) których gusta podobne są do Twoich. Metoda ta zdecydowanie ułatwi dobór odpowiednich książek i jest dużo trudniejsza do oszukania.

A prywatnie… Brr, po napisaniu tego artu mam ochotę na prysznic. Po prostu trudno mi przetrawić to, jak ludzie starają się oszukać tego rodzaju systemy, oparte na zwykłym społecznym zaufaniu. Socjopaci są, niestety, wśród nas…



Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis