Czy koncepcja pięciu języków miłości jest uzasadniona?

Stali czytelnicy wiedzą, że jestem dość sceptyczny wobec większości rozwojowych nowinek. Cóż począć, skoro większość treści w rozwoju osobistego wyciągana jest bezpośrednio z zadka, na zasadzie “A mnie to się tak wydaje”. Bez jakiegokolwiek odniesienia do tego co wiemy o tym jak działają ludzie. Ani bez jakichkolwiek prób naukowej weryfikacji koncepcji.

 

Z tego też względu, moja pierwsza reakcja na koncepcję Pięciu Języków Miłości, opisaną przez Gary’ego Chapmana była dość sceptyczna. Trafiłem na ten model kilka miesięcy temu, przygotowując materiały do paru artykułów na temat związków, które od tego czasu ukazały się na blogu. Wydawał się być typowym przykładem “zdroworozsądkowej bzdury” tak popularnej w rozwoju osobistym. “Zdroworozsądkowe bzdury” to ogólne sformułowania, pasujące do uproszczonych modeli świata jakie ludzie utrzymują w swojej głowie. Coś z czym odbiorcy łatwo się zgodzą, bo pasuje do ich wyobrażeń. A jednocześnie coś, co jest po prostu fałszywe, choć dobrze brzmi.

 

Takich rzeczy w rozwoju jest cała masa. Jak wspomniałem, jestem wobec nich sceptyczny, nawet bardzo. Jestem jednak sceptykiem naukowym, mój sceptycyzm nie polega więc na odrzucaniu takich rzeczy na rympał. Zamiast tego oczekuję od zwolenników danej koncepcji dowodów, a jeśli mam chwilę czasu, również sam takich poszukam. I w przypadku koncepcji Chapmana pewne dowody okazują się faktycznie istnieć. Na tyle sensowne, że postanowiłem tej koncepcji przyjrzeć się bliżej i omówić ją tu na blogu. Obecne dowody nie są na tyle silne, by uznawać ten model za absolutnie pewny, ale wystarczające, w mojej ocenie, by wziąć go pod uwagę w swoich relacjach.

 

O co chodzi w modelu pięciu języków miłości?

Chapman sugeruje, że istnieje pięć głównych sposobów (“języków”) na jakie ludzie wyrażają swoją miłość. Również w oparciu o sygnały z tych pięciu dróg sami odczuwamy, że jesteśmy kochani. Cała zabawa polega na tym, że mamy różne preferowane “języki miłości”, zwykle po dwa u każdej osoby. Może więc łatwo dojść do sytuacji, w której obydwie osoby w parze bardzo się kochają, obydwie wyrażają swoją miłość do drugiej osoby bardzo intensywnie… i obydwie czują się niekochane i ignorowane, bo druga strona zupełnie nie odbiera ich gestów.

Kluczem do utrzymania zdrowej relacji jest więc dopasowanie sposobu w jaki wyrażamy miłość do potrzeb drugiej osoby, jak również nauczenie jej własnych potrzeb w tym zakresie.

 

Pięć języków miłości wg. Chapmana to:

 

Afirmujące słowa – czyli wyrażanie swoich uczuć tym co mówimy. Dotyczy to zarówno bezpośredniego zwracania się do drugiej osoby, jak i tego co mówimy do niej i o niej przy innych. Chapman podaje tu przykłady takich zachowań jak:

  • komplementy i chwalenie, docenianie drugiej osoby
  • słowa wsparcia – zachęcanie drugiej osoby do działań, wspieranie jej poczucia własnej sprawczości i kompetencji
  • ciepłe słowa – codzienne rozmowy utrzymane w ciepłym, wspierającym tonie, werbalne dbanie o drugą osobę
  • proszenie, zamiast żądania

W świetle innych źródeł można by do tego dodać takie rzeczy jak publiczne docenianie drugiej osoby, otwarte docenianie ich wkładu w relację czy bezpośrednie mówienie drugiej osobie jak bardzo ją doceniamy.

 

Wspólne, jakościowe spędzanie czasu – czyli poświęcanie czasu, ale i uwagi drugiej osobie. Ten drugi czynnik wydaje się być szczególnie istotny we współczesnym świecie, który jest przecież tak pełen różnych dystraktorów i odwracaczy uwagi. Można być blisko drugiej osoby fizycznie, ale mentalnie przebywać w zupełnie innych przestrzeniach. Tak spędzony czas będzie jednak nawet bardziej frustrujący, niż brak jakiegokolwiek wspólnego go spędzania. Przykładowe zachowania tutaj (tak z Chapmana, jak z pokrewnych źródeł):

  • uważne słuchanie drugiej osoby
  • spędzanie czasu robiąc coś, co lubią obydwie osoby
  • wysokojakościowe rozmowy, na temat rzeczy ważnych, ciekawych, itp. dla obydwu stron
  • zdecydowanie się na spędzanie wolnego czasu z drugą osobą
  • ujawnianie siebie, mówienie o swoich potrzebach, doświadczeniach, pragnieniach, itp.

 

Podarunki – fizyczne symbole miłości. Mogą być zrobione, kupione, nawet znalezione, ale stanowią wyraz uwagi dla drugiej osoby i zainteresowania nią i jej potrzebami. Pod pewnymi względami jest to najłatwiejszy język miłości do opanowania – w końcu prezent dajesz raz, a działa przez długi czas. Z drugiej jednak strony, by dać naprawdę dobre prezenty niezbędna jest naprawdę duża uważność na drugą osobę, poświęcenie czasu i uwagi na próbę zrozumienia tego, co naprawdę jej podejdzie.

Chapman podkreśla też rolę bezpośredniego, osobistego wsparcia w trudnych chwilach jako silnego wyrazu miłości dla ludzi z tym językiem. Jeśli jesteś przy drugiej osobie wtedy, gdy Cię potrzebuje, będzie to traktowane jako ogromny podarek – dosłownie oddanie komuś siebie. Ten element modelu jest ciekawy, gdyż łatwo można go pomylić z jakościowym spędzaniem czasu, choć ich istota jest potężnie odmienna. Tu i tu chodzi o czas, tu i tu chodzi o fizyczną obecność i uwagę, ale istota tych dwóch zachowań jest mocno odmienna. W jednym jest to wspólna celebracja, gra o sumie dodatniej dla obydwu osób. W drugim rezygnacja z czegoś własnego na rzecz czegoś ważnego dla drugiej osoby. Dla poświęcającej się osoby wiąże się to ze stratą. (Choć dla drugiej osoby zysk może być nieporównywalnie większy, niż strata pierwszej, więc wciąż będzie to gra o sumie dodatniej. Jeśli, oczywiście, trafiliśmy w język miłości drugiej osoby.)

Inne przykładowe zachowania z tego języka to:

  • uważne dobranie prezentu na dużą okazję (urodziny, itp.)
  • dawanie drobiazgów przy byle okazji
  • małe prezenty dla drugiej osoby po powrocie z wyjazdu
  • dawanie nieoczekiwanych prezentów bez okazji

 

Pomaganie – oryginalne “acts of service”, “czyny służebne” po przetłumaczeniu robi się strasznie patetyczne, zdecydowałem się więc na nieco lżejszy termin. Chodzi tu o wykonywane z pozytywnym nastawieniem codzienne obowiązki i zachowania usprawniające życie każdej ze stron. (Nastawienie jest tu istotne, “Dobra, wyrzucę te śmieci, tylko daj mi w końcu spokój!” niespecjalnie spełnia to kryterium.) Ten język miłości jest w naszej kulturze chyba najsilniej zagnieżdżony w stereotypach płciowych, związanych z mocno nierównym podziałem obowiązków domowych, nieproporcjonalnie obciążających kobiety. Warto więc wyjść trochę ponad zakres czysto domowych obowiązków by dostrzec jego szersze znaczenie. Jeśli np. para pracuje w podobnej branży, zaproponowanie drugiej osobie “Wiesz co, idź sobie dzisiaj wcześniej spać/napij się ze znajomymi/itp. a ja dokończę za Ciebie tą prezentację.” także będzie przejawem Pomagania jako języku miłości. Chodzi tu bardziej o odciążenie drugiej osoby i takie codzienne działania służące usprawnieniu wspólnego życia.

Przykładowe zachowania:

  • załatwienie dla drugiej osoby jakichś spraw na mieście
  • zrobienie/dokończenie zadania, którego druga osoba nie chce/nie ma czasu zrobić
  • pomaganie drugiej osobie gdy tego potrzebuje
  • dbanie o wspólne otoczenie i warunki
  • pomoc w sprzątaniu i porządkowaniu

 

Dotyk fizyczny – szeroko rozumiany kontakt fizyczny. Kulturowo mężczyźni często mają tendencję do spłycania tego aspektu do seksu i responsywności seksualnej drugiej osoby, ale w rzeczywistości dotyk to dużo szerszy język. To między innymi

  • przytulanie drugiej osoby
  • całowanie
  • głaskanie
  • masaż
  • trzymanie dłoni drugiej osoby
  • dotyk zarówno seksualny, jak i nieseksualny

Ten język jest pod wieloma względami najbardziej pierwotnym. Jest czymś co dzielimy z większością ssaków. Natomiast w zależności od osoby i wychowania może być mniej lub bardziej istotny.

 

Preferowane języki

Chapman sugeruje, że każdy człowiek ma dwa preferowane języki miłości – główny i drugorzędny. Każdy będzie szukał dowodów miłości drugiej osoby w ramach swoich preferowanych języków. Każdy będzie też miał tendencję do wyrażania swojej miłości w ich zakresie. Co oczywiście może prowadzić do licznych nieporozumień, jeśli para będzie miała zupełnie inne preferencje. Obydwie osoby mogą mieć poczucie, że wkładają ogromny wysiłek w danie drugiej osobie znać jak bardzo ją kochają – ii jednocześnie czuć się niesamowicie samotne i ignorowane. Wystarczy, by np. jedna osoba preferowała podarki i dotyk, a druga wspierające słowa i pomaganie, by uzyskać układ mocno niesatysfakcjonujący dla obydwu.

Co w takiej sytuacji? Cóż, jedną opcją jest znalezienie partnera/ki z podobnymi preferencjami. Takie związki niewątpliwie się zdarzają. Raczej częściej niż wypadałoby to z czystego rozkładu prawdopodobieństwa. Po prostu, łatwiej zakochać się w kimś, kto mówi przynajmniej jednym z naszych języków miłości. Nie znaczy to jednak, że jeśli już jesteśmy w “niedopasowanym językowo” związku, to jedyną opcją jest rozstanie się i poszukanie kogoś lepiej dopasowanego. Inną  opcją jest wsłuchanie się w potrzeby drugiej osoby i zmiana sposobu na jaki Ty wyrażasz miłość. Oraz próba nauczenia drugiej osoby swoich potrzeb. Może to zająć nieco czasu, ale zdecydowanie poprawi jakość relacji.

 

Jak zidentyfikować języki miłości?

Określenie takich języków u siebie i u osoby z którą jesteśmy w związku może więc być czymś, co znacząco usprawnia jakość relacji. Ba, większość z tych kwestii można pewnie odnieść nie tylko do związków romantycznych, ale do innych relacji – z krewnymi czy bliskimi przyjaciółmi. (To już nieco hipoteza na podstawie dostępnych danych, ale wydaje się być dość prawdopodobna.)

 

Jak to zrobić? Jak ocenić co faktycznie jest takim preferowanym językiem miłości?

Po pierwsze, przyjrzyj się swojemu zachowaniu. Temu jak próbujesz wyrażać sympatię i miłość. Temu co uznajesz za ich oznaki dla innych.

Po drugie, pomyśl o tym jakie zachowanie (lub brak jakiego zachowania) po drugiej stronie najbardziej Cię boli? (Lub bolałoby, gdyby występowało.) Tu warto mieć pewną uważność na stereotypowe odpowiedzi, np. sprowadzanie dotyku do seksu. Z tego względu warto patrzeć na pełen zakres zachowania – czy gdyby zabrakło całego dotyku poza seksem byłoby to dla Ciebie mniej, czy bardziej bolesne, niż gdyby druga osoba nie mówiła Ci nigdy nic dobrego, albo wręcz zaczęła ciągle krytykować i ganić?

Po trzecie, pomyśl o tym o jakie zachowania najczęściej prosisz drugą osobę, czego chcesz od niej więcej. To również będzie istotnym sygnałem.

 

Te trzy pytania powinny pomóc Ci zidentyfikować Twoje dwa najważniejsze języki. Odniesienie ich do drugiej osoby pomoże Ci też spróbować zidentyfikować potrzeby partnera/partnerki. (Oczywiście możesz też po prostu zapytać wprost, np. podrzucając jej/jemu ten artykuł jako podstawę do rozmowy. )

 

Czy koncepcja pięciu języków miłości jest uzasadniona? Cóż, jest co najmniej obiecująca…

Tak jak wspomniałem, temat wymaga jeszcze nieco badań dla jego solidnego potwierdzenia. To co mamy wydaje się być jednak dość obiecujące i wskazywać, że faktycznie mamy tu do czynienia z realnym trendem. Zostają oczywiście dodatkowe pytania, jak to czy nie ma jakichś innych “języków miłości”, pomijanych w tym modelu… Np. Często w kontekście związku porusza się takie kwestie jak poczucie humoru czy budowanie poczucia bezpieczeństwa. Czy “ta osoba sprawia, że często się śmieje” będzie się kwalifikowało do “jakościowego spędzania czasu”, czy może jest dodatkowym elementem modelu, tutaj nie poruszanym?

Czy każdy ma dwa preferowane języki miłości (główny i drugorzędny), jak sugeruje Chapman? A może jest tu jakieś większe zróżnicowanie i znajdziemy ludzi tylko z jednym, oraz takich z trzema? Jak te preferowane języki się kształtują i jak zmieniają w toku życia? Pytań jest sporo i będę ciekawy dalszych badań w temacie, tym niemniej jest on obiecujący. I skłaniający do namysłu, co do swoich preferencji i preferencji osób wśród nas.

 

Jeśli o mnie chodzi, wydaje mi się, że moje dwa główne języki to podarki oraz wspierające słowa. Zapewne dlatego tak oczywistym jest dla mnie regularne wspieranie i chwalenie bliskiej mi osoby. Być może również dlatego tak utkwiła mi w pamięci historia znajomej pary, w której ona na pierwsze wspólne święta ogromnym wysiłkiem ściągnęła mu z innego kraju absolutnie niedostępny w obiegu zestaw LEGO – niszczyciela Imperium. Ilość zaangażowania niezbędna do zrealizowania tego prezentu zawsze wydawała mi się czymś niesamowitym. To nie sama finansowa wartość prezentu miała tu znaczenie, ale właśnie wysiłek z nim związany. Z tego samego powodu poświęcanie siebie i swojego wysiłku dla kogoś bliskiego wydaje mi się czymś oczywistym.

Fizycznego dotyku jako wyrazu miłości musiałem się tak naprawdę nauczyć, już jako dorosły, choć dziś jest dla mnie również ważnym aspektem. Pomaganie jakoś nie kwalifikuje się u mnie jako taki wyraz, a przynajmniej nie jako coś istotnego – tak, robi się to, ale nie ma to większego znaczenia. (I piszę to jako człowiek, który w relacjach ma tendencję do ogarniania większości obowiązków domowych.) Spędzanie jakościowego czasu jest chyba największym wyzwaniem i czymś czego się wciąż uczę – i zdaje sobie sprawę, jak mogło to wpływać na niektóre moje relacje, gdzie ten język był prawdopodobnie najsilniejszym po drugiej stronie.

 

Pod tym względem model ten daje okazję do ciekawego rachunku sumienia i przyjrzenia się swoim skłonnościom, potrzebom i zachowaniom. Dlatego nawet jeśli pewne jego elementy okażą się błędne i tak wydaje się być bardzo obiecujący.

Tak jak wspomniałem, jestem sceptyczny wobec większości pomysłów w rozwoju osobistym. Bo większość z nich to szajs. Ale miło się czasem pozytywnie rozczarować :)

 


Moja nowa książka jest już dostępna, dołącz do zbiórki!

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak działają mechanizmy statusowe i jak wykorzystać je w swoim życiu, ten tom jest dla Ciebie. Zbiórka na książkę trwa do 20 grudnia 2020!

Zapraszam do udziału!

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis