Witaj,

Czas czytania: ok. 3 minuty

Od prawie półtora roku uczymy się z moją partnerką, Beatą, tańczyć. Dotychczas chodziliśmy głównie na zajęcia indywidualne, ale ostatnio, dla odmiany, postanowiliśmy spróbować zajęć grupowych, z podstaw tanga argentyńskiego. Nie ma co ukrywać, że przyczyniła się do tego lektura najnowszej książki Andrzeja Setmana (www.setman.pl) p.t. “Tak… Chcę Kochać” i czarujących opisów tanga zawartych na tamtych stronach.

Przez ten czas jedną z rzeczy, nad którymi dużo pracowaliśmy była prawidłowa rama podczas tańca, ja uczyłem się też dobrze prowadzić. Wciąż zostało mi sporo do przerobienia w tej dziedzinie, ale ostatnio na wieczornych ćwiczeniach odkryliśmy ciekawą zależność. Jeśli Beata tańczyła ze mną z otwartymi oczami – często nie słuchała do końca mojego prowadzenia, zdarzało jej się oczekiwać na ruch, który nigdy nie nastąpił, a w efekcie – całość wypadała dość przeciętnie. Natomaist gdy poprosiłem ją o to,  żeby zamknęła oczy i poddała się muzyce i temu, jak odczuwa moje prowadzenie – nastąpiła gwałtowna zmiana. Nagle moje prowadzenie stało się dużo skuteczniejsze i nie było najmniejszych kłopotów z tym, żeby partnerka podążała w tańcu tam, gdzie prowadziłem. Wszelkie ograniczenia, które przeszkadzały wcześniej, nagle zniknęły.

A przecież moje prowadzenie nie zmieniło się ani o jotę. Natomiast moja partnerka musiała w końcu skupić się wyłącznie na nim.  Wcześniej, chociaż uważała, że podąża całkowicie, w praktyce miejscami, przez swoje oczekiwania, zaburzała kierunek wspólnego tańca. A w tańcu takim jak tango, gdzie odpowiednie prowadzenie jest bardzo ważne, miało to niezwykle istotne znaczenie.

Zdarzenie to jest dla mnie ciekawą metaforą codziennego życia i rozwoju osobistego. Często w ramach rozwoju jest tak, że ludziom wydaje się, że coś robią, że angażują się w jakiś proces, itp. W praktyce jednak jakaś ich część pozostaje na zewnątrz, analizując i ubezpieczając – a paradoksalnie, często czyniąc całą sprawę mniej bezpieczną.

Oczywiście, ten system ma również swoje zastosowanie – ludzie pozbawieni zdolności do takiej kontroli potrafią na tym mocno ucierpieć. Natomiast zdarzają się sytuacje, kiedy taką kontrolę po prostu trzeba na chwilę porzucić, zamknąć oczy, oprzeć się na prowadzącym i dać się ponieść muzyce. Jeśli więc jest jakaś kwestia w Twoim życiu,  z której przepracowaniem masz kłopot – sprawdź, czy nie jest to dobre miejsce, żeby właśnie rzucić się na głęboką wodę i dać się kontrolować chwili, odbierając sobie możliwości zewnętrznej kontroli, tak tylko na ten jeden moment.

Miłego odkrywania!


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis