Uprzywilejowanie – czym jest, jak się objawia oraz dlaczego najtrudniej nam je dostrzec gdy dotyczy nas samych?

Termin „uprzywilejowanie” potrafi budzić wiele kontrowersji. Pojawia się w kontekście uprzedzeń, GPG, dyskryminacji, bieżącej dyskusji o sytuacji w USA oraz wielu innych kontekstach. Gdy pada, ze u dużej części rozmówców wywołuje bardzo silne negatywne reakcje. Siląc się na kompilację oporów z którymi się spotykałem w jedną dłuższą tyradę, byłoby to coś w stylu: „Ja wcale nie jestem uprzywilejowany! A niby w czym? Nie muszę pracować? Nie muszę płacić podatków? Nie podlegam prawu? Nie choruję? Nie umrę w końcu? Też się muszę starać! Nikt mi w życiu niczego nie dał! Nawet nie wiesz jakie miałem warunki i jak startowałem. Nic o mnie nie wiesz! Jak możesz w ogóle mówić, że jestem uprzywilejowany?”

(Absolutnie wszystkie powyższe teksty pochodzą z realnych wypowiedzi. Niektóre z nich, w rodzaju „nic o mnie nie wiesz, więc jak możesz mówić, że jestem uprzywilejowany” pojawiają się praktycznie przy każdej dyskusji w tym temacie.)

Taka reakcja na ten termin wynika z prostego niezrozumienia natury uprzywilejowania. Wspomaga to dodatkowo kilka psychologicznych mechanizmów, które sprawiają, że uprzywilejowanie bardzo ciężko jest dostrzec dokładnie tym osobom, których najbardziej dotyczy. Nie jest to ich winą – ludzki mózg po prostu tak działa. Tym niemniej szalenie utrudnia to merytoryczną dyskusję nad tym zjawiskiem. Dlatego pomyślałem, że warto poświęcić artykuł temu czym uprzywilejowanie faktycznie jest, jak działa, ale też dlaczego go zwykle nie dostrzegamy.

Uprzywilejowanie to systemowy, nieuprawniony handicap

W wielu sportach amatorskich istnieje instytucja tzw. handicapu. To zjawisko w którym silniejszy zawodnik osłabia swoją pozycję, tak by móc na równi rywalizować z zawodnik słabszym. Np. W szachach może oznaczać, że silniejszy gracz gra bez kilku figur. W wyścigach konnych konie mogą dostać dodatkowe obciążenie. Handicap nie gwarantuje, że obciążony nim zawodnik przegra, ale realnie zmniejsza jego szanse na sukces. Gracz z handicapem wciąż może wygrać, ale wymaga to większych umiejętności, wysiłku i/lub szczęścia niż w grze na równych zasadach. Dlatego zwykle handicap stosuje się w rywalizacji amatorów z zawodowcami, tak by nieco wyrównać szanse amatorów.

Uprzywilejowanie to taka forma handicapu w codziennym życiu, karierze, itp. Tylko zamiast premiować słabszych zawodników i równać ich szanse z silniejszymi, uprzywilejowanie premiuje po prostu ludzi z określonej grupy. (Stąd nazywanie takiej grupy uprzywilejowaną.)  Uprzywilejowanie o którym mówimy oznacza po prostu, że przedstawiciele danej grupy mają w życiu (lub konkretnych jego obszarach, np. karierze zawodowej) większe szanse, niż osoby nie należące do danej grupy. Przynależność do uprzywilejowanej grupy nie jest przy tym czymś, co dana osoba wybiera albo na co może zapracować. To, że opinia lekarza-epidemiologa niesie ze sobą większy ciężar niż opinia antyszczepionkowca edukowanego w „uniwersytecie youtube” nie jest przejawem uprzywilejowania, gdyż lekarz na swoje kompetencje zapracował i były one pochodną jego decyzji życiowych.

Jest wiele rodzajów przywilejów i wszystkie się sumują. Oznacza to, że możesz jednocześnie cieszyć się uprzywilejowaniem np. w trzech kategoriach oraz nieuprzywilejowaniem w pięciu innych. Twoja sytuacja będzie gorsza niż osoby, która jest uprzywilejowana w ośmiu kategoriach, ale lepsza od takiej, która nie jest uprzywilejowana w żadnej kategorii. (Wiąże się to też z tym czemu ludzie nie są świadomi swojego uprzywilejowania – naturalnie zwracamy uwagę raczej na przywileje którymi nie dysponujemy, a te które mamy traktujemy jako coś oczywistego.)

Przywilej nie oznacza „będzie dobrze”. Brak przywileju oznacza „będzie gorzej”. Ponieważ uprzywilejowanie oznacza zwiększenie Twoich szans/ handicap dla innych osób, bycie uprzywilejowanym nie oznacza, że będzie Ci w życiu łatwo, albo że nie będziesz musiał ponosić żadnych wysiłków. Oznacza tylko i wyłącznie, że bez tych przywilejów byłoby Ci jeszcze trudniej. Jeśli uważasz, że miałeś/aś ciężko w życiu, z każdym dodatkowym przywilejem którego by Ci zabrakło, Twoja sytuacja byłaby po prostu jeszcze cięższa i jeszcze trudniejsza.

Przywilej nie musi być ogromny by był istotny dla życia danej osoby, ponieważ działa jak procent składany – kumuluje się lawinowo. Nawet 1-2% przewagi, ale kumulującej się w ciągu życia, prowadzi do zdecydowanie innych przeciętnych wyników. A większość przywilejów okazuje się mieć, mimo wszystko, efekt dużo większy niż 1-2%.

Przywilej jest zjawiskiem systemowym. Nie jest wynikiem indywidualnej złej woli jakiejś osoby czy grupy osób. (Zła wola też może występować, ale jest drugorzędna.) Jest wynikiem tego jak zorganizowana jest grupa, procesy w niej funkcjonujące, itp. i jego zmiana wymaga zmiany systemowej. Dlatego gdy w takich dyskusjach mowa o tym, że ktoś jest uprzywilejowany, celem takiego wskazania nie jest skłonienie tej osoby do wstydzenia się czy przepraszania. Jest nim uświadomienie, że korzysta z przywileju systemowego w tym zakresie i że warto aby dążyła do systemowej zmiany mającej na celu likwidację tego przywileju. (Albo przynajmniej w niej nie przeszkadzała.)

Przywilej jest kosztowny dla społeczeństwa, bowiem prowadzi do nieuczciwej promocji osób mniej kompetentnych, ale uprzywilejowanych, tym samym marnując zasoby i potencjał. Dlatego przeciwdziałanie przywilejom to nie tylko kwestia indywidualnej sprawiedliwości, ale też efektywności społeczeństwa. Dlatego właśnie nawet osobom uprzywilejowanym opłaca się działać na rzecz likwidacji takich przywilejów. Nawet jeśli nie są motywowane zwykłą przyzwoitością czy etyką, to motywacja w pełni egoistyczna też jest tu uzasadniona. O ile bowiem utrata przywileju tu i teraz może odrobinę takie osoby kosztować, o tyle długoterminowa poprawa globalnej sytuacji zdecydowanie bardziej takim osobom to wynagrodzi. (Przez analogię – macie w trzy osoby pizzę podzieloną na dziesięć kawałków. Jako osoba uprzywilejowana możesz wziąć dodatkowy kawałek. Ale bez istnienia przywileju całe towarzystwo stać będzie na zakup większej pizzy, 15-kawałkowej, dostajesz więc nie 1 a 2 dodatkowe kawałki.

Przywilej jest weryfikowany przez badania naukowe. To one dają nam jasną informację czy w danym obszarze zachodzi uprzywilejowanie, a jeśli tak to jaka jest jego skala. Uprzywilejowanie będzie obejmować wszystkie osoby należące do danej grupy – choć, jak mówiliśmy wcześniej, na zasadzie prawdopodobieństwa. Niektórym nic w życiu nie wyjdzie mimo wielkiego uprzywilejowania, po prostu szanse na to są skrajnie niewielkie.

Dlaczego nie widzimy swoich przywilejów?

Przywilej ma tendencje do bycia przeźroczystym dla ludzi uprzywilejowanych (a także, choć w mniejszym stopniu, dla ludzi nieuprzywilejowanych), gdyż psychologicznie przyzwyczajamy się do tego jak funkcjonujemy i traktujemy zastane rzeczy jako oczywiste. (Zachodzi tu dobrze opisane zjawisko tzw. habituacji.) Nieuprzywilejowanie jest nieco mniej przeźroczyste bo na ból zwracamy jednak większą uwagę niż na zdrowie, ale też jest czymś do czego ludzie często przywykają. Nie mamy też tendencji do myślenia kontrfaktycznego o naszym życiu („Jakby mi się żyło w Polsce jako kobiecie, przy pozostałych czynnikach nie zmienionych?” „Jak by mi się żyło w Polsce jako dziecku Egipcjanina i Polki, przy pozostałych czynnikach nie zmienionych?” itp.)

To jednak sprawia, że dyskusja o przywilejach bywa bardzo problematyczna. Zwłaszcza w przypadku osób, które z jakichś powodów i tak nie czują się zbyt pogodzone ze swoją sytuacją życiową. Zwracają one bowiem przede wszystkim uwagę na swoje porażki oraz na przywileje innych osób (które np. urodziły się w bogatszych rodzinach), nie dostrzegając, że i tak mają ogromną przewagę nad innymi osobami mającymi jeszcze mniej przywilejów

Sytuacji nie pomaga kategoria psychologicznych zjawisk znanych jako błędy atrybucji, a zwłaszcza tzw. egotyzm atrybucyjny. Polega ona na tym, że swoje sukcesy zwykle tłumaczymy jako konsekwencję naszych cech wewnętrznych, a porażki jako konsekwencje czynników zewnętrznych, ale w wypadku innych ludzi mamy tendencję do odwrotnego przypisywania (atrybucji) wyjaśnień. Innymi słowy:
– jeśli ja odniosłem sukces w pracy, to dlatego, że na to zasłużyłem, ale jeśli porażkę, to dlatego, że szef mnie nie lubi i był wobec mnie uprzedzony,
– jeśli Zegrzysław odniósł sukces w pracy, to dlatego, że szef go lubi, a jeśli porażkę, to dlatego, że jest leniwy i roszczeniowy.

Mając świadomość tego zjawiska, łatwo zrozumieć ślepotę ludzi na własne uprzywilejowanie. Nawet jeśli udało nam się dzięki uprzywilejowaniu to i tak będziemy mieli tendencję do tłumaczenia tego naszymi indywidualnymi cechami, wysiłkiem, itp. Uprzywilejowanie łatwo dostrzeżemy za to u innych (gdy odnoszą sukces i niekoniecznie zgodnie z prawdą). A gdy sukcesu nie osiągną i wskazują na to, że było to powodowane czynnikami zewnętrznymi, np. uprzywilejowaniem innych grup? Cóż, przecież już przypisaliśmy ich porażkę ich wewnętrznym cechom. A jeśli dodamy do tego fakt, że to zjawisko robi się silniejsze gdy nie identyfikujemy się z daną grupą i traktujemy ją jako obcą? (Tzw. ostateczny błąd atrybucji.) Cóż,wychodzi nam bardzo przewidywalny wzorzec, w którym uświadomienie sobie swojego uprzywilejowania wymaga naprawdę solidnego rachunku sumienia i wglądu w siebie.

Co mogę o Tobie powiedzieć, nawet jeśli Cię nie znam?

Wracając więc do pierwotnego oporu wielu osób względem uprzywilejowania „jak możesz mówić, że jestem uprzywilejowany, skoro nic o mnie nie wiesz”…

Jeśli znam Twoją płeć, mogę powiedzieć coś o Twoim uprzywilejowaniu.

Jeśli znam Twoją etniczność, mogę powiedzieć coś o Twoim uprzywilejowaniu.

Jeśli znam Twoją seksualność, mogę powiedzieć coś o Twoim uprzywilejowaniu.

Jeśli wiem, czy jesteś pełnosprawny, mogę powiedzieć coś o Twoim uprzywilejowaniu.

Jeśli wiem, czy wychowałeś się w dużym czy małym mieście, mogę powiedzieć coś o Twoim uprzywilejowaniu.

Jeśli wiem, czy wychowałaś się w bogatej czy biednej rodzinie, mogę powiedzieć coś o Twoim uprzywilejowaniu.

Jeśli znam choć jeden z tych czynników, mogę powiedzieć coś o Twoim uprzywilejowaniu, w tym konkretnym zakresie. Ponieważ opieram się na badaniach, a nie na wglądzie, mogę prawdopodobnie powiedzieć więcej od Ciebie, jeśli jedynym na czym się opierasz jest Twoja narracja odnośnie swojego życia i Twój wgląd.

Moja wiedza na temat tego uprzywilejowania nie oznacza, że w innych obszarach też masz uprzywilejowanie lub Ci go brakowało. Tamtych rzeczy mogę nie wiedzieć. Ale też nic o nich nie mówię. Mówię o tym konkretnym aspekcie, nie o całym Twoim życiu. Nawet jeśli wszędzie indziej miałbyś przewalone, jeśli w danym obszarze masz przywilej – bez niego byłoby jeszcze gorzej. Warto mieć tego (samo)świadomość.

Nie po to, by czuć się winnym. Nie po to, by przepraszać. Po to, by coś z tym zrobić. ZWŁASZCZA jak w innych obszarach miałeś przerąbane. Bo widzisz, ludzie, którzy aktywnie działają na rzecz zniesienia określonych przywilejów, zwykle dostrzegają też pozostałe i działają również przeciwko nim. Więc chętnie zajmą się również tym, których brak Ciebie dotknął. Zwłaszcza, jeśli im pomożesz.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis