Jest to jedna z tych rzeczy, które od dawna miałem ułożone w głowie, ale których nie uważałem za szczególnie istotne. Gdy jednak przy okazji ostatniego Praktyka poruszyłem to na szkoleniu – dosłownie jako poboczną uwagę, w ramach odpowiedzi na pytanie o trwałość zmian wywołanych przez narzędzia NLP/Beyond NLP, dla kilku osób był to naprawdę ważny kawałek informacji. Skłoniło mnie to do eksperymentalnego poruszania tej kwestii z klientami na sesjach coachingowych, pomyślałem też, że warto to poruszyć na blogu.


Dla jasności, tytuł nieco wprowadza w błąd – ta struktura nie obejmuje każdej możliwej skutecznej zmiany, natomiast będzie do niej pasowało dość dużo przypadków problematycznych.

Dla ułatwienia posłużę się schematem – dość luźno narysowanym, więc wybacz bazgroły, mam nadzieję, że i tak pomoże w zrozumieniu.

Typowa zmiana, w której ludzie szukają pomocy polega na tym, że w określonej sytuacji (S) mają jakąś reakcję, której nie chcą (R), która to reakcja zwykle utrzymuje się dość długo (T) i często prowadzi do jeszcze mniej korzystnej reakcji wtórnej (R2). Ta może oczywiście też utrzymywać się przez określony czas (T2), prowadzić do kolejnej reakcji (R3), itp, ale w większości przypadków możemy się ograniczyć do tego schematu i wskazać na nim nie tylko jak wywoływać skuteczną zmianę, oraz jak typowe metody zmiany odnoszą się do tego układu.

zmiana

Zacznijmy od opisania na tym schemacie kilku problemów, by uczynić go bardziej zrozumiałym.

1. Janek ma kłopot – ilekroć robi się głodny lub smutny (SP), podjada chipsy (R), a gdy skończy paczkę (T), czuje się naprawdę winny (R2), co dość szybko (T2) buduje w nim smutek (R3 i jednocześnie kolejne SP), na które reaguje jedząc jeszcze więcej syfu.

2. Marzena ma kłopot – jak widzi szefa (SP) od razu przypomina jej się, że może ją zwolnić (R) i natychmiast (T) czuje falę przerażenia (R2).

3. Rafał ma kłopot – chciałby więcej czytać. Kiedy jednak wraca do domu z pracy (SP) zamiast tego siada z piwkiem przed komputerem (R) i dopiero po dłuższym czasie (T) zdaje sobie sprawę, że zmarnował dzień (R2) i natychmiast (T2) czuje się z tego powodu winny (R3).

Mam nadzieję, że to nieco rozjaśnia.


Teraz jak ten schemat (który jest oczywiście jednym z wielu, w jakie można by strukturę problemu zmianą ubrać), ma się do pracy nad zmianą?

Cóż, na schemacie masz też zaznaczone na niebiesko cyfry od 1 do 6. To potencjalne etapy, w których można by zadziałać i coś zmienić.


1. To usunięcie/zmniejszenie występowania sytuacji problematycznej (SP) z życia klienta. Metoda często stosowana w ramach pop-psychologicznej zmiany osobistej. Przeszkadzają Ci krytycy? To usuń ich ze swojego życia. Złe myśli są problemem? To zasyp je afirmacjami.

Sama w sobie metoda nie jest zwykle zbyt skuteczna (gdyż nie mamy pełnej kontroli nad swoim środowiskiem i niemal każda sytuacja może powrócić), ale  może być użyta do wsparcia efektywności pozostałych – np. jeśli Janek z pierwszego przykładu zaplanuje sobie posiłki i będzie się ich trzymał, tak by raczej nie czuć się głodnym, szanse na to, że sięgnie po chipsy spadają.

Do pracy w tym zakresie można zaliczyć wspomniane naiwne metody zmiany, ale również wszelką pracę opartą na zmianie środowiska czy rytuałów klienta, priming i kilka innych narzędzi.


2. To zmiana reakcji (R) na sytuację problematyczną (SP). Jest to ten obszar, którego w przytłaczającej większości dotykają metody zmiany osobistej. Tu działa zmiana przekonań (by nie reagować tak samo w tej sytuacji), behawioralne warunkowanie, IEMT i wiele innych narzędzi. To ten obszar mają zwykle na myśli klienci pytając, czy zmiana jest trwała i problem już „nie wróci”.

Np. Po zmianie tego rodzaju Marzena, patrząc na szefa, reagowałaby obojętnością.


3. To zmiana czasu(T), po jakim – jeśli zajdzie problematyczna reakcja (R) – klient przejdzie z tej reakcji w inną. Nasz umysł jest dynamiczny, nie stoimy w miejscu – nawet najsilniejsze stany po jakimś czasie zmieniają się w coś innego. Pytanie „w co” będzie dotyczyło kolejnego etapu zmiany, natomiast na tym etapie interesuje nas to jak szybko taka zmiana zajdzie. Czy dana osoba będzie „utknięta” w problematycznym stanie (R), czy raczej może szybko przejść z niego do kolejnego (R2), być może lepszego.

Tu chyba najczęściej będzie wykorzystywane warunkowanie, szeroko rozumiane, jak również np. etap „tworzenia punktów decyzyjnych” z architektury procesów decyzyjnych/primingu.

Np. Zmiana tego rodzaju u Rafała sprawiałaby, że owszem, siadałby do komputera z piwem, ale po pół godziny mówił „dość” i zaczynał robić co innego.


4. To zmiana reakcji (R2) w jaką przechodzi problematyczna reakcja (R).  Gdy już klient wyjdzie z pierwotnej problematycznej reakcji, pojawia się pytanie do jakiej nowej reakcji przejdzie – do wkurzenia? Czy do smutku? Czy do relaksu? Oczywiście, z określonych stanów emocjonalnych można łatwiej przechodzić do jednych, a trudniej do innych, ale nawet z tych, do których można łatwiej przejść niektóre będą bardziej korzystne (R2+), a inne mniej sprzyjające (R2-).

Tu mamy znów dość szeroki zakres rozwiązań do wykorzystania, w zasadzie wszystko co mieliśmy w zakresie metody 2 + kilka nowych, np. Metafory Ruchu.

Np. Janek może zacząć reagować na objedzenie się (R) nie poczuciem winy (R2-), a natychmiastowym wyjściem na trening (R2+).


5 i 6 to odpowiedniki 3 i 4, tylko w odniesieniu do R2. Oczywiście wzór ten możemy przeciągnąć dalej, aż do R10 czy R20 jeśli tylko zachodzi taka potrzeba z klientem. Ma to zwykle miejsce gdy sam klient ma dużo emocji skumulowanych i zmieszanych względem danej sprawy. Np. osoba zdradzona przez partnera może czuć złość, poczucie winy (a może się nie starała?), bezsilność, upokorzenie (znajomi sie dowiedzieli), smutek, tęsknotę, znów złość (ale teraz na siebie), itp.


Ok, a jak to wszystko ma się do skutecznej zmiany?

Cóż, typowe interwencje skupiają się tylko na jednym z powyższych etapów. Tylko reagujmy (R) inaczej na sytuację (SP), albo tylko wybierzmy lepszą reakcję wtórną (R2+). Tymczasem zmiana będzie tym pełniejsza i trwalsza, im więcej obszarów tutaj przerobimy. Czyli możemy np. Jankowi pomóc zredukować ilość sytuacji, w których czuje się głodny lub smutny (1), następnie wypracować z nim inne reakcje na takie sytuacje (2), nie związane z paczką chipsów, następnie pracować nad tym, żeby zatrzymał się w połowie paczki, a nie po całej (3), potem zadbać, żeby jeśli jednak zjadł tą paczkę, to reakcją był natychmiastowy trening na siłowni (4 i 5), a jeśli przypadkiem poczułby się winny, to żeby reakcją na to była od razu determinacja by w przyszłości zachować się inaczej (5 i 6).


Po co te dodatkowe zabezpieczenie? Cóż, żadna interwencja nie jest w 100% skuteczna. Nie jesteś w stanie wyciąć jakiejś reakcji z głowy klienta (chyba, że, dosłownie, wytniesz mu kawałek mózgu z głowy, ale to dość mało zdrowe rozwiązanie). Jesteś natomiast w stanie drastycznie zredukować prawdopodobieństwo, z jakim ta reakcja zajdzie. A następnie zredukować w podobny sposób szanse negatywnych konsekwencji tego, żeby reakcja zaszła oraz czas, przez jaki ta reakcja by trwała. A gdyby te negatywne konsekwencje jednak miały miejsce, możesz zredukować ich prawdopodobny czas trwania oraz szanse, że one będą prowadzić do dalszych negatywnych konsekwencji.

Innymi słowy, choć nigdy nie możesz mieć pewności, zestawiając takie zmiany prawdopodobieństwa możesz się do tej pewności jak najskuteczniej zbliżyć. Jasne, to więcej roboty – ale i efekty zdecydowanie lepsze.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis