The Happiness Myth: Why What We Think Is Right Is Wrong

Jennifer Hecht

Trafiłem ostatnimi czasy na kilka naprawdę dobrych książek, a jedną z nich był właśnie „Mit Szczęścia” autorstwa Jennifer Hecht. Tomik słusznych rozmiarów, a do tego tak nasycony treścią, że nie ma tu opcji „przeskoczenia” kilku paragrafów czy stron – wszystko warto uważnie przeczytać.

Książka poświęcona jest szczęściu, a dokładniej, relacji między kulturowymi uwarunkowaniami, a szczęściem, w różnych okresach historycznych. Przez porównanie z innymi chwilami w historii i pokazenie ich „transów kulturowych” i przekonań, autorka stara się zachęcić nas do przyjrzenia się naszym własnym mitom. Chce, żeby czytelnicy dostrzegli jak wiele z naszych obecnych podejść do szczęścia nie jest do końca uzasadnionych.

Jennifer Hecht jest historyczką z wykształcenia i wyraźnie widać to w książce. Jest niesamowicie szczegółowa i konkretna, a przy tym pisze w bardzo ciekawy sposób. Zdecydowany plus.

Książka zaczyna się od dość ciekawego podziału szczęścia na trzy kategorie:

– euforia – bardzo silne pozytywne uczucia, np. oparte na adrenalinie, świetnym seksie, używkach, intensywnych przeżyciach grupowych (np. koncerty, uroczystości, itp.), cudownym jedzeniu, itp.

– dobry dzień  – po prostu przyjemny dzień, przyjemne rzeczy, dobry posiłek, odpoczynek, spacer, spędzanie czasu z bliskimi, rozrywki, itp.

– dobre życie – długoterminowe osiągnięcia, sukces finansowy, zawodowy, rodzinny, itp.

Te trzy rodzaje szczęścia stoją ze sobą w pewnej sprzeczności – zbyt dużo przyjemności typu dobry dzień utrudnia zrealizowanie dobrego życia. Zbyt dużo euforii może mieć negatywne konsekwencje dla dobrego dnia i dobrego życia. A samo dobre życie może być satysfakcjonujące, ale „suche” z perspektywy pozostałych dwóch rodzajów szczęścia. Trudno tu uzyskać coś lepszego od tymczasowej, niepewnej rówowagi między tymi trzema rodzajami szczęścia, a i to nie jest łatwym zadaniem. Autorka wskazuje przy tym, że w naszej kulturze (w tym w badaniach) wyjątkowo silnie reprezentowane jest szczęście typu „dobre życie”, na drugim miejscu „euforia”, a „dobry dzień” jest nie tylko mało badany, ale wręcz nieco odrzucany.

Następnie Hecht zachęca do przyjrzenia się tym trzem rodzajom szczęścia w kontekście kilku obszarów, w których ludzie przez całą historię szukali szczęścia:

– filozofii/religii/mentalności.

– używek.

– tego co robimy ze swoim ciałem (jedzenie, ćwiczenia, seks, itp.).

– celebracji w grupach, zwłaszcza większych grupach.

Książka daje naprawdę dużo do myślenia, jednocześnie nie oferując wielu rozwiązań, może poza jednym – wykonaniem, dla siebie, listy rzeczy, które dają nam szczęście każdego z trzech rodzajów.

Ze swojej strony, gorąco polecam. Bardzo, bardzo ciekawa i prowokująca do myślenia lektura. A przy tym robi coś, o czym w środowisku rozwoju się mówi, ale czego nikt dotąd w zasadzie nie robił. Na tyle twierdzeń o „transie społcznym”, „społecznym matriksie”, itp. jakie dotąd spotkałem, nikt nie próbował przedstawić na tą koncepcję czegoś więcej poza paroma wyświechtanymi dowodami typu „kobieta, która ma dużo partnerów jest puszczalska, a facet, który ma dużo partnerek jest macho”. Tymczasem Jennifer Hecht oferuje faktyczną dekonstrukcję wielu takich mitów i za to należą się jej wielkie brawa i uważna lektura. (Po drodze obala zresztą wiele z klasycznych przykładów podawanych w tym temacie w środowisku rozwoju, np. wspomnianego macho.)

Poziom: S3 – nie jest to klasyczny poradnik, a raczej dokładny, historyczny przegląd tematu, zostawiający czytelnikowi miejsce na przemyślenia

Ocena: 5/5 – zdecydowanie polecam

Książkę możesz nabyć np. TUTAJ.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis