Psychopaci – kim są, jak działają, co można z nimi zrobić?

Moje zainteresowanie tematem psychopatii wzięło się – jak większość moich zainteresowań – z dość dziwnego źródła. Trafiłem mianowicie na sugestię, że psychopaci są tak sprawnymi kłamcami, ponieważ operują na mniejszych porcjach informacji. Dzięki temu mogą w jednym zdaniu zacząć od jednej tezy i skończyć na jej przeciwieństwie, a całość – bez szczegółowej, świadomej analizy – będzie dla odbiorców brzmieć całkiem sensownie i przekonująco. Pomaga to im brzmieć płynnie i spójnie nawet gdy wymyślają odpowiedź na bieżąco i bez żadnych podstaw, ułatwia wychodzenie z konfrontacji gdy ktoś wprost zarzuca im kłamstwo, aczkolwiek sprawia też, że są bardziej podatni na mówienie rzeczy, których sprzeczność na wyższym poziomie interpretacji (np. patrząc w kontekście całej wypowiedzi) jest ewidentna.

 

Brzmiało to na tyle ciekawie, że postanowiłem zagłębić się w tematykę psychopatii. W tym celu sięgnąłem po kilka publikacji książkowych (m.in. recenzowane już Mądrość Psychopatów i Mózg Psychopaty, czy też Snakes in Suits i Without Conscience Roberta Hare’a, jednego z prekursorów współczesnego podejścia do tematyki psychopatii), jak również po nieco badań w temacie. A że sam nadrobiłem zaległości to i pomyślałem, że warto zrobić takie podsumowanie dla Was, drodzy czytelnicy. O psychopatii krąży bowiem wiele mitów i wyobrażeń, niekoniecznie dobrze osadzonych we współczesnej wiedzy naukowej. To bardzo, bardzo medialny temat, a mniej lub bardziej charyzmatyczni fikcyjni psychopaci zaludniają całymi tabunami książki, gry i filmy. Warto więc skonfrontować wyobrażenia z rzeczywistością.

 

Czym jest psychopatia?

W chwili obecnej istnieją dwa główne zestawy kryteriów diagnostycznych używanych do oceny psychopatii. Pierwszą sformułował w 1941 psychiatra Hervey Cleckey. Zaliczały się do niej (w finalnej wersji) następujące skłonności:

  1. Pozorny urok i inteligencja.
  2. Brak zaburzeń postrzegania rzeczywistości czy myślenia irracjonalnego.
  3. Brak zaburzeń nerwicowych.
  4. Ignorowanie zobowiązań.
  5. Nieszczerość i kłamstwa.
  6. Brak poczucia wstydu i skruchy.
  7. Zachowanie aspołeczne pozbawione dobrej motywacji.
  8. Słaba ocena sytuacji i nieumiejętność uczenia się z doświadczenia.
  9. Patologiczna egocentryczność i niezdolność do miłości.
  10. Ogólne ubóstwo reakcji afektywnych.
  11. Szczególny brak wglądu (odnośnie części swoich i cudzych stanów emocjonalnych).
  12. Niewielki stopień reakcji w relacjach interpersonalnych.
  13. Fantastyczne i niemiłe zachowanie po alkoholu, a często i bez niego.
  14. Groźby samobójstw, funkcjonujące tylko na poziomie gróźb.
  15. Życie seksualne będące bezosobowe, płytkie i słabo zintegrowane z resztą życia.
  16. Problemy z podążaniem za długoterminowymi planami na życie.

 

 

W latach 70-tych psycholog Robert Hare zaproponował własny model rozpoznawania skłonności psychopatycznych. Choć zainspirowany pracami Cleckeya, rezygnował z części elementów tamtego modelu, proponując w zamian kilka własnych i opierając się na dwóch głównych wymiarach: Interpersonalno-Emocjonalnym oraz Aspołecznym.

 

W ramach wymiaru Interpersonalno-Emocjonalnego Hare wskazał na:

  • powierzchowny i wygadany,
  • egocentryczny i popisowy,
  • brak winy ani skruchy,
  • brak empatii,
  • kłamliwy i manipulatywny,
  • płytkie emocje.

 

Zaś w ramach wymiaru aspołecznego:

  • impulsywność
  • słaba samokontrola
  • potrzeba pobudzenia
  • brak odpowiedzialności
  • wczesne problemy z przestrzeganiem reguł i prawa
  • dorosłe zachowania aspołeczne

 

Odpowiednio zdiagnozowane (Hare opracował dla nich też skalę) miały pozwalać na diagnozę osób psychopatycznych skuteczniej, niż wiele innych ówcześnie stosowanych metod, które sami psychopaci często dobrze znali i potrafili odpowiednio oszukać.

 

Kryteria te dają nam pewien obraz tego kim są psychopaci. Przy czym trzeba przyznać, że obydwie te listy nie są pozbawione wad. Zarzuca się im osadzenie w normach kulturowych i pewien brak precyzji. Cleckey’owi zarzucano też nadmierne skupienie na psychopatii u mężczyzn i ignorowanie podobnych wskaźników u kobiet. Kryteria Hare’a są natomiast dużo mocniej nastawione na jednostki antyspołeczne i przestępcze niż kryteria Cleckey’a, co może wykrzywiać rozumienie psychopatii jako problemu (wrócimy do tego później w kontekście źródeł psychopatii).  Bywały też krytykowane jako dzielące wiele wspólnych punktów z innymi zaburzeniami (np. stanami manii) oraz nadużywane w sprawach sądowych do uzyskania wyroków skazujących. Dodatkowo do dziś psychopatia pozostaje dość nieprecyzyjnie zdefiniowanym problemem. ICD i DSM, główne zbiory kryteriów diagnostycznych skupiają się natomiast na sytuacjach gdy psychopatia prowadzi do konkretnych problemów w funkcjonowaniu społecznym, więc również nieco utrudniają zrozumienie tematu.  To wszystko sprawia, że na psychopatię warto patrzeć raczej jak na pewnego rodzaju mozaikę współwystępujących cech, niż na bardzo ścisłe kryterium diagnostyczne. Nie jest to zresztą jedyny problem w precyzyjności tej koncepcji. W sumie bowiem trudno powiedzieć jak powinniśmy o niej mówić.

 

Psychopatia, a socjopatia – czym się różnią, jaki termin jest prawidłowy?

No cóż, to skomplikowane i generalnie zależy kogo zapytasz.

W Polsce z jakiegoś powodu, prawdopodobnie pod wpływem poglądów jakiegoś wpływowego psychoterapeuty czy psychiatry, utarł się podział, według którego psychopatia jest czymś wrodzonym i genetycznym, natomiast socjopatia jest czymś nabytym w toku życia w wyniku wpływu społecznego lub uszkodzenia mózgu. Podział ten pojawia się też czasem na zachodzie, choć rzadziej. Tam częściej postuluje się natomiast, że „socjopatia to lżejsza wersja zaburzenia, podczas gdy psychopatia to ta bardziej ekstremalna”. Być może te dwa podziały są u niektórych powiązane – „jak coś jest wrodzone, to taka osoba w ogóle nie miała nigdy sumienia, a jak wyuczone, to zostają jakieś resztki pierwotnego sumienia, choć skarlałe”.  Co oczywiście jest samo w sobie dość stygmatyzujące.

Tymczasem dwa główne podręczniki diagnostyczne – ICD i DSM – w ogóle nie sięgają po te terminy bezpośrednio. Zamiast tego piszą o Antyspołecznym Zaburzeniu Osobowości (Antisocial Personality Disorder) lub o Dysocjalnym Zaburzeniu Osobowości (Disssocial Personality Disorder), co do których wskazują, że historycznie były określane naprzemiennie jako socjopatia i psychopatia.

 

Historycznie termin psychopata oznaczał pierwotnie (w XIX wieku) po prostu osobę zaburzoną psychicznie. Socjopatia została użyta w dwudziestoleciu międzywojennym do określenia osób zaburzonych, które uporczywie łamały normy społeczne. Psychopatia jest jednak bardzo wdzięcznym tematem dla twórców popkultury i na stałe w niej zagościła. Być może ze względu na to, o ile w pierwszym DSM pojawił się termin „socjopatyczne zaburzenie osobowości’, kolejne edycje, dla uniknięcia stygmatyzacji pacjentów, odwoływały się raczej do aspołeczności tego zaburzenia. Tymczasem w samej nauce terminy te pozostawały wciąż nieostre, w wielu przypadkach pozbawione jasnych kryteriów diagnostycznych, a sama koncepcja momentami mocno problematyczna. Obecna struktura, oparta na pracy wspomnianych wcześniej Cleckey’a i Hare’a, wciąż nie jest pozbawiona kontrowersji, ale wydaje się być nieco stabilniej osadzona w faktach.

Wydaje się więc, że formalnie nie ma między psychopatią i socjopatią różnicy, obydwa terminy mówią o tym samym i mogą być używane zamiennie. Jednocześnie jednak warto mieć świadomość, że nie każda osoba o psychopatycznych skłonnościach dostanie diagnozę APD/DPD. Pod tym kątem bywają użyteczne kryteria Cleckey’a lub Hare’a, które możemy odnieść do psychopatów lepiej funkcjonujących w środowisku. Jak w przypadku różnych innych nieneurotypowych osób, także w przypadku psychopatii inne funkcjonowanie nie zawsze będzie czymś złym dla danej osoby czy dla społeczeństwa.

 

Skąd bierze się psychopatia?

No dobrze, mamy więc osoby wysoce impulsywne, pozbawione częściowo lub całkowicie empatii, ze spłyconymi emocjami oraz skłonnością do szukania podniet, co może z kolei sprzyjać szeregowi problemów prawno-społecznych. Skąd to się bierze? Dlaczego Ci ludzie tacy są?

 

Mamy obecnie silne wskazówki na to, że u psychopatów występuje mieszanka czynników środowiskowych i genetycznych. Genetycznie takie osoby wydają się mieć skłonności do wyższego poziomu agresji, osłabionych zdolności hamowania zachowań, większej skłonności poszukiwania nagród oraz osłabionej empatii. Co jednak istotne, same skłonności genetyczne potrzebują odpowiednich bodźców środowiskowych. Dla przykładu, określony wariant genu przekłada się w 85% przypadków na zachowania antyspołeczne… ale tylko jeśli w młodości te osoby były maltretowane. Jednocześnie jednak u osób które nie były maltretowane wpływ tego genu jest zdecydowanie mniejszy.

Owszem, taka osoba wciąż „strukturalnie” będzie psychopatą – będzie bardziej skora do poszukiwania podniet. Jej życie emocjonalne będzie uboższe, niż ludzi neurotypowych. Jej samodyscyplina będzie niższa. Nie znaczy to jednak, że nie może być produktywnym członkiem społeczeństwa ani wieść szczęśliwego życia. Dobrym przykładem będzie tutaj autor wspomniany wcześniej książki „Mózg Psychopaty”, James Fallon. Ten osiągający spore sukcesy zawodowe neurolog dopiero w wieku sześćdziesięciu lat przypadkowo odkrył, że jego mózg spełnia wszystkie kliniczne kryteria mózgu psychopaty. Również genetycznie, jak później sprawdził, bardzo dobrze wpisywał się w takie kryteria. Jedynym, czego „zabrakło” było maltretowanie czy molestowanie w dzieciństwie. Zamiast tego Fallon wychował się w kochającej i wspierającej rodzinie, dzięki czemu sam „wyrósł na ludzi”, mimo pewnych potencjalnie problematycznych skłonności. (Warto na tym etapie wspomnieć też, niestety, o czynnikach społeczno-ekonomicznych. Fallon wprost opisuje niektóre swoje „studenckie wybryki”, w rodzaju kradzenia samochodów na przejażdżki. Osobę z mniej prestiżowym pochodzeniem takie wykroczenia spokojnie mogłyby posłać za kratki, uruchamiając kaskadę późniejszych konsekwencji i sprowadzających taką osobę na złą drogę.)

 

Oczywiście doświadczenie maltretowania w dzieciństwie u osób bez genetycznych czynników psychopatii będzie też mieć szereg negatywnych konsekwencji, natomiast nie będą one raczej prowadziły do skłonności typowo psychopatycznych. Zapewne można też wskazać na pewne modele pośrednie – osoby z częścią, ale nie wszystkimi genami typowymi dla psychopatii, u których wpływ maltretowania będzie jeszcze bardziej złożony.

 

W rzadszych przypadkach częściowe lub pełne skłonności psychopatyczne mogą być też pochodną bezpośredniego uszkodzenia mózgu i wynikających z tego zaburzeń. Wydaje się jednak, że są to przypadki na tyle rzadkie, że nie warto poświęcać im zbyt wiele uwagi w tym artykule. (Nie bez powodu „klasycznym” przykładem takiego uszkodzenia w psychologii jest przypadek Phineasa Gage’a. Oczywiście to słynny i istotny przykład, ale mimo wszystko dość słabo opisany klinicznie i od tamtego czasu powinniśmy mieć, przynajmniej w teorii, nieporównywalnie więcej spopularyzowanych klinicznych przykładów takich uszkodzeń. Choć mamy nieco opracowań np. w wypadku weteranów z Wietnamu, są one zdecydowanie mniej barwne, niż przypadek Gage’a.)

 

Co to znaczy, że ktoś jest psychopatą?

Wiemy już, że psychopatia oznacza dużo większą impulsywność, pogoń za przyjemnością i słabszą kontrolę zachowań, w połączeniu ze zmniejszoną empatią oraz mniejszym bogactwem życia emocjonalnego. Co to oznacza w praktyce?

 

W przypadku wysoko-funkcjonujących psychopatów takich jak Fallon ich skłonności mogą dać im dodatkowy poziom wyrachowania, łatwość kłamstwa czy chłód emocjonalny, które w niektórych branżach mogą być nawet przydatne. Patolog o skłonnościach psychopatycznych będzie mniej wyczerpany emocjonalnie swoją pracą. Sprzedawca czy negocjator może być bardziej efektywny, zwłaszcza gdy nie musi z danym człowiekiem więcej się spotykać. Psychopatia może się też okazać korzystna w wypadku trudnych etycznie decyzji – psychopaci okazują się dużo łatwiej wybierać utylitarne rozwiązania problemów etycznych, można więc sobie wyobrazić efektywnego i społecznie produktywnego polityka-psychopatę.

Takie osoby będą się różniły od neurotypowych. Związki z nimi mogą być trudniejsze – często inaczej rozumieją miłość. Mogą być zdumiewająco impulsywne, pozbawione empatii, nie mieć problemów np. z wyborem drobnej przyjemności dla siebie zamiast ważnego zobowiązania wobec kogoś bliskiego. („Obiecałem córce, że będę na jej pierwszym występie teatralnym, ale hej, tu jest fajna promocja w knajpie!”) Jednocześnie jednak takie osoby będą często bardzo atrakcyjne towarzysko. Tryskający energią, zabawni, flirtujący i dominujący, wysokofunkcjonujący psychopaci mogą być czasem frustrujący i niegodni zaufania, ale jednocześnie potrafią gromadzić wokół siebie tłumy. Koniec końców będą inne, ale niekoniecznie złe, nieszczęśliwe czy szkodliwe dla otoczenia.

 

Niestety, większość psychopatów z którymi możemy mieć do czynienia nie będzie raczej miała dobrego dzieciństwa. Nakłada się na to ten sam czynnik genetyczny – rodzice (lub przynajmniej jedno z rodziców) osoby o psychopatycznych skłonnościach również będą mieli większe szanse na psychopatyczne skłonności. A więc większe szanse na impulsywność, zachowania aspołeczne, itp. Takie osoby będą więc miały ponadprzeciętne skłonności do maltretowania (fizycznego, psychicznego i/lub seksualnego) swoich dzieci, tym samym napędzając cykl problemów. Względnie mogą mieć tendencje do porzucania swoich dzieci, co niesie ze sobą inne ryzyka. Ogólnie rzecz biorąc, w tym wypadku problematyczne geny mają podwyższone ryzyko trafić również na problematyczne czynniki środowiskowe – i wychodzi nam z tego mieszanka wybuchowa.

Niekoniecznie dosłownie wybuchowa – owszem, część psychopatów jest skazywana za brutalne przestępstwa, to jednak relatywna mniejszość. Bardziej inteligentni często idą drogą oszusta, niejednokrotnie budując kariery po trupach. W społeczeństwie psychopatów mamy ok. 1%. W więzieniach 15-25% w zależności od skali. Co jednak istotne… w zarządach korporacji, również w zależności od skali, mamy między 5 i 15% psychopatów. Nie tak wiele jak w więzieniach, ale zdecydowanie powyżej normy społecznej. Inni decydują się na życie mniej lub bardziej oficjalnego żigolaka, utrzymywani przez kolejnych małżonków lub kochanków.

 

Wpływ takiej osoby na otoczenie może być niezwykle niekorzystny. Aspołeczni psychopaci wykazują się ogromnymi skłonnościami do manipulacji i kłamstwa. Bezlitośnie wykorzystują prace innych, zastraszają ich, manipulują by zaspokoić swoje potrzeby. Ze względu na wspomnianą na samym początku tekstu różnicę w sortowaniu treści, okazują się wyjątkowo sprawnymi kłamcami, gotowymi w ciągu jednej wypowiedzi dwadzieścia razy zmieniać swoją historię. Zostawiają za sobą wypalonych pracowników i zniszczone życia, a przy tym relatywnie rzadko są wychwytywani, wiedzą bowiem jak zbudować sobie odpowiednie „plecy” i przekonać otoczenie o tym, że to oni w danej sytuacji byli ofiarami.

 

Jeśli masz podejrzenie, że w Twoim otoczeni, np. pracy jest taka osoba, to co mogę zasugerować to wręcz obsesyjne zbieranie dowodów na różne jej deklaracje czy zachowania, tak by w razie potrzeby móc się nimi podeprzeć. Uważaj z zaufaniem – nie wiadomo, kogo taka osoba przekabaciła na swoją stronę i czy coś, co powiesz przyjacielowi w zaufaniu nie dotrze po chwili do uszu takiego człowieka. Jeśli masz podejrzenie, że taką osobą jest ktoś Ci bliski, cóż, tu warto zasięgnąć po prostu zewnętrznego wsparcia (to o tyle istotne, że w relacjach aspołeczni psychopaci często starają się odizolować swoich partnerów od ich sieci wsparcia).

 

Psychopatia i rozwój osobisty

Skoro poruszam kwestię psychopatii akurat na tym blogu, to pomyślałem, że warto byłoby poruszyć też kwestię psychopatii w rozwoju osobistym… Bo jeśli wśród zarządów korporacyjnych mamy 5-15% psychopatów, to wśród szeroko rozumianych guru rozwoju osobistego oczekiwałbym tego wskaźnika na poziomie co najmniej 25-30%.

Tak, więcej niż u więźniów.

 

Rozwój osobisty, przy ogromnym potencjale jaki daje ludziom, jest bowiem wręcz mekką dla aspołecznych psychopatów. Doskonale spełnia ich manię wielkości i potrzebę powierzchownego uwielbienia. Daje dostęp do ogromnej rzeszy ludzi, często zdesperowanych, którym łatwo obiecać cuda i którzy nie będą zbyt analitycznie weryfikowali wypowiedzi swojego guru. Ułatwia znalezienie (często patrzących z uwielbieniem i/lub wrażliwych) partnerów seksualnych. Sprzyja luksusowemu stylowi życia, którym można dodatkowo szafować jako dowodem na rzekomy sukces guru. Ułatwia kłamanie na dużą skalę, bo ludzie często chcą wierzyć i nie będą nawet próbowali weryfikować na ile to co słyszą jest prawdą. Ułatwia zastraszanie niepokornych czy szerzenie kłamstw na ich temat.

 

Nie znaczy to, że wszyscy pracujący w rozwoju osobistym będą socjopatami. Ani nawet, że wszyscy, którzy osiągnęli duży sukces w rozwoju będą psychopatami. Nawet wśród tych osób będzie wiele relatywnie normalnych i sensownych ludzi. (No, z ponadprzeciętną skłonnością do narcyzmu, ale to niejako wpisane w branże i samo z siebie nie jest dyskwalifikujące). Oznacza natomiast, że osoby z rozwoju osobistego warto wyjątkowo surowo oceniać pod kątem zachowań psychopatycznych. Bo znajdziemy tam wiele takich osób. I bynajmniej nie będą to wysokofunkcjonujący psychopaci. Nieco przykładów opisałem w Anty-Guru (duża część wymienionych tam postaci to klasyczne przykłady psychopatów). Wiele takich osób spotkałem na żywo lub zdalnie w Polsce. ( Część z tych cudaków mi groziła, część atakowała, cześć ignorowała, co było pewnie z ich strony najsensowniejszym wyjściem.) Niektóre wciąż funkcjonują, choć coraz częściej przeszłość zdaje się je doganiać, inne już na szczęście zniknęły. Polecam np. przypomnieć sobie wpisy takie jak Listy o pewnym trenerze , Siła odwagi czy Dziwna opowieść o pewnym trenerze.

 

Jeśli interesujesz się rozwojem osobistym, weź to pod uwagę. Miej większe wymagania od swojego trenera, coacha, blogera, ulubionego autora czy psychologa. Bo tu bardzo, bardzo łatwo o nadużycia. O trafienie na jednego z tych mniej fajnych psychopatów. A to może zostawić głębokie blizny na całe życie.

 


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis