Witaj,



Czas czytania: ok 4 minuty.



Niewiele osób wie, że w Krucjatach nigdy nie chodziło tak naprawdę o religię czy wiarę. Po prostu, w tamtym okresie czasu w Europie skończyły się tereny do podbojów,  a pozbawieni możliwości awansu i dorobienia się bogactwa młodsi dziedzice szlachty zaczęli się burzyć. Niektórzy podburzali do wojny, inni zajęli się wręcz otwartymi rabunkami – coś z tymi ludźmi trzeba było zrobić. Decyzja, żeby nasłać ich na państwa Bliskiego Wschodu, podjęta przez Papiestwo, była w związku z tym głównie decyzją polityczną, a nie religijną. Religia stanowiła jedynie ładną wymówkę dla możliwości grabieży bogactw i zajęcia nowych ziem w rejonie. Podobnie było zresztą z praktycznie każdą inną wojną religijną. Wojny te w zasadzie nigdy nie toczyły się dla ideologii, choć ideologią się wspierały. Zawsze toczyły się jednak o zasoby – ziemię, pieniądze i wpływy.





Co ważne – zjawisko to nie zmieniło się do dzisiaj.  U podstaw większości konfliktów wciąż tak naprawdę kwestia rozchodzi się po prostu o zasoby i ich podział. Zasoby te mogą być materialne (pieniądze, towary), mogą też być niematerialne (prawa intelektualne, status – globalny lub w danej grupie), ale tak czy tak większość konfliktów dotyczy właśnie konfliktów zasobów, nawet jeśli „oficjalnie” chodzi w nich o coś innego.



Co jakiś czas spotykam się z pytaniami w rodzaju „Skoro NLP tak ułatwia komunikację, dlaczego Bandler i Grinder (wstaw też dowolnych innych „pokłóconych” trenerów, albo np. światek NLP i Michaela L. Halla) nie potrafili się dogadać?” Dlaczego podążają własnymi ścieżkami,  dlaczego zaliczyli po drodze proces sądowy, a nie współpracują ze sobą, skoro są takimi dobrymi komunikatorami?



Cóż, przyczyny oficjalne to jedno – i jest tam nieco dobrych wyjaśnień, które w dużej części są pewnie prawdziwe (np. kwestia kierunku, w jakim miało rozwijać się NLP). Jednocześnie, długoterminowo, cała zabawa rozbija się właśnie o zasoby, a dokładniej – o subiektywne postrzeganie puli zasobów jako ograniczonej (w tym wypadku – ile szkoleń można sprzedać klientom). Oczywiście w dużej mierze rozbija się to właśnie o tego rodzaju subiektywizm, ponieważ w rzeczywistości „tort do podziału” może być dużo większy niż możliwości zjedzenia go przez ludzi chcących tego podziału dokonać.



Podobnie działa to w wypadku konfliktów statusowych – dążenie do utrzymania statusu jest często oparte o błędne założenie, że najważniejszy jest status w jednym, zamkniętym środowisku i przez brak dostrzeżenia możliwości podwyższenia swojego statusu inaczej niż przez otwarty konflikt i obniżenie statusu kogoś innego.

Niestety, w momencie wystąpienia sytuacji (pozornie) konfliktowej, następuje zwykle znaczące zawężenie pola percepcji stron konfliktu, co prowadzi do problemów z dostrzeżeniem alternatywnych rozwiązań sytuacji. Dlatego też, jeśli przypadkiem trafiłbyś na taką sytuację:



1. Zdysocjuj się i przyjrzyj się całości na chłodno

2. Sprawdź, czego konkretnie dotyczy konflikt

3. Sprawdź jakie są alternatywne możliwości zaspokojenia potrzeb każdej ze stron konfliktu.

4. Zaproponuj te alternatywy, zamiast skupiać się na głównym konflikcie.



Może się okazać, że konfliktu tak naprawdę nie ma – i nie trzeba urządzać Krucjat. A jeśli jednak będzie – to będziesz chociaż świadomy tego, o co faktycznie toczy się konflikt, zamiast skupiać się na pozorach go dotyczących.




Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis