Argument: “Tylko 8% naszego przekazu to rzeczy, które mówimy, większość naszego przekazu to ton głosu (37%) i język ciała (55%)”


Fakt: Ten mit stanowi skrajną nadinterpretację faktycznego badania, które przeprowadził klasyk psychologii komunikacji, Albert Mehrabian. Wykazał on, faktycznie, powyższe proporcje, ale dotyczyły one nie komunikacji w ogóle, a czegoś nieporównywalnie prostszego.

Po pierwsze, eksperyment Mehrabiana sprawdzał to, w co ludzie wierzą w wypadku sprzecznych komunikatów, nie tego ile treści jest przekazywanych w poszczególnych obszarach komunikacji.

Po drugie, uzyskany wynik dotyczy komunikatów emocjonalnym o niewielkiej istotności i prostym przekazie.

Innymi słowy – jeśli ktoś mówi nam “Nie, nie mam z tobą żadnego problemu”, ale ucieka wzrokiem i wygląda na nerwowego, to prawdopodobnie uwierzymy raczej w jego język ciała niż w to co nam powiedział.

Dotyczy to jednak takich, bardzo konkretnych sytuacji. Jeśli np. sprawa dotyczy bardzo istotnej kwestii, możemy łatwiej uznać, że czyjś język ciała jest efektem kontekstu, a nie tego, że osoba kłamie. Nie wspominając już o złożonych wypowiedziach.

Przede wszystkim zaś, należy to powtórzyć – badanie to i statystyki dotyczą wiarygodności mówcy i to tylko gdy mówi o swoich emocjach. Prawidłowo argument ten należałoby ująć jako “Jak ktoś nam mówi, że nas lubi w niespójny sposób, to 7% z nas uwierzy w treść wypowiedzi, 38% w ton głosu, a 55% w język ciała.” Ale to oczywiście dużo mniej porywa wyobraźnię ;)


Przejdź do listy argumentów


Moja nowa książka, "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań" jest już dostępna w formie e-booka! Tylko na Mindstore.pl 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis