Wytrwałość

Pisałem niedawno o potędze małych działań, dziś chciałem poruszyć temat, który bardzo dobrze się z nią łączy. Jako pomoc naukową posłuży nam jeden z moich kotów, Luna.

Kot ten widoczny jest tu na moim starym biurku, w strategicznej pozycji pt. „zwracaj na mnie uwagę, nieważne co robisz”. Aby tą pozycję zająć, tego dnia wchodziła mi na biurko koło trzydziestu razy. Za każdym razem była zdejmowana, stawiana na podłodze, po czym wracała i się kładła. Aż wygrała.

Mam w życiu wielu idoli w różnych branżach, ale jeśli chodzi o wytrwałość, moim idolem jest zdecydowanie ten kot. Jego nieograniczona zdolność robienia w kółko tego samego, aż w końcu się uda – czy to włażenie mi na biurko, czy domaganie się żarcia, czy miauczenie pod drzwiami by ją wpuścić do pokoju – nie ma żadnego ludzkiego odpowiednika.


Piszę to nie po to, by się pochwalić kotem. (No dobra, nie tylko po to.) Piszę to po to, by użyć tego kłębka sierści jako przykładu dla czegoś, czego nam, ludziom, zwykle brakuje. Wytrwałości. Gotowości by, gdy coś nie wyjdzie, podnieść się i spróbować ponownie. I ponownie. ( I ponownie. I ponownie. I ponownie. I ponownie.  Niczym mój inny idol wytrwałości, najwolniejszy na świecie seryjny morderca – Ginosaji.)

Nie sposób przecenić tego, jak bardzo wytrwałość jest w życiu potrzebna. Jakikolwiek skuteczny trening, spełniający kryteria celowego ćwiczenia, będzie wymagał niezliczonych porażek. Bo porażki są naturalną konsekwencją przekraczania swoich granic i próbowania nowych rzeczy. Jeśli wszystko Ci zawsze wychodzi, to znaczy, że nie próbujesz nawet tych granic naruszać i funkcjonujesz w bezpiecznym, ale mało rozwojowym zakresie swoich kompetencji. Rozwój wymaga porażek. Działanie mimo porażek wymaga wytrwałości.

Jasne, bywają sytuacje, gdy wytrwałość zmienia się w głupi upór. Wie to każdy, kto obserwował moje dyskusje i próby przekonania ludzi, którzy wprost oblali test fanatyka stwierdzając, że nie zmienią zdania i już ;) Sam jestem tego głupiego uporu winny wielokrotnie. Ale nawet na tym uporze wychodziłem zwykle lepiej, niż na alternatywie, czyli na braku wytrwałości. Przed głupim uporem da się zresztą dość dobrze zabezpieczyć, po prostu ustawiając przed działaniem, lub na samym jego początku jasne kryteria kiedy należy przerwać i nie ma sensu starać się dalej.

Ale w każdym innym przykładzie? Bierz przykład z Luny. Bierz przykład z Ginosaji’ego. Podejmuj przynajmniej o kilka prób więcej, niż wydaje Ci się, że zdołasz, możesz, powinieneś.

Jasne, nie gwarantuje to sukcesu. „Jedynie” znacząco zwiększa  jego szanse. Tyle, że gwarancji sukcesu w życiu i tak nie uzyskasz, lepiej wiec skupić się na tym, co realnie może Ci pomóc.

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis