Wykorzystaj swoje codzienne rutyny do rozwoju

Popularnym błędem w stosowaniu narzędzi rozwojowych jest próba uczynienia z nich czegoś niezwykłego. Wycięcia ze swojego życia kawałka czasu i określenia tego czasu jako „to jest mój czas na rozwój”.

Z jednej strony, jest to zrozumiałą skłonnością i warto przyjrzeć się skąd się bierze.

Z drugiej, jest po prostu strasznym marnotrawstwem.

Na przykład kawkę…

Ludzie mają tendencję do traktowania rozwoju osobistego jako czegoś zewnętrznego, do reszty ich życia. Muszą celowo znaleźć odpowiedni moment by skupić się tylko na tych metodach. Znaleźć specjalne nagrody do nowo tworzonych nawyków. Wybrać odpowiednie miejsce do pracy nad sobą.

Taka skłonność jest zrozumiała, bo dla większości osób rozwój jest czymś nowym. Zewnętrznym. Zajęli się nim w dość późnym okresie swojego życia i zawsze był czymś „poza” tym życiem. Mają często oddzielną grupę znajomych „rozwojowych”. Czytają i oglądają takie materiały, chodzą na szkolenia w wolnych chwilach. To czyni z rozwoju coś specjalnego. Rzadko kiedy myślą więc o tych kwestiach jako o czymś, co może stanowić element ich codziennego, zwykłego funkcjonowania.

Takie oddzielenie sfer nie jest niczym dziwnym w naszej psychice. Znam wiele osób, które nie są w stanie rozmawiać ze znajomymi o swojej pracy. (Ani o pracy znajomych.) Bo to inna sfera. Inny temat.

Tyle tylko, że akurat rozwój warto by integrować z resztą życia.


No dobrze, ale na czym ta integracja miałaby polegać? Czemu twierdzę, że warto to robić?


Warto taką integrację stosować przede wszystkim dlatego, że oszczędzamy w ten sposób masę czasu i energii. Jasne, możesz np. tworzyć nawyki całkowicie od zera, szukając dla nich nowych bodźców i nowych nagród. Ale masz już pewnie wiele rzeczy w Twoim codziennym życiu, które są dla Ciebie nagrodami – małymi przyjemnościami w codziennym funkcjonowaniu. Struktury służące automatyzacji są dość proste: „rób więcej przyjemnego”. Nie będą wiedziały, że „przyjemne” było już wcześniej. Zamiast więc od zera próbować stworzyć nową nagrodę, możesz wykorzystać już istniejącą. Zacząć poprzedzać swój ulubiony serial czy tą fajną kawę czymś, co chcesz zautomatyzować.


Oczywiście, możesz odłożyć specjalny czas w ciągu dnia na planowanie. Ale może dojeżdżasz do pracy lub na uczelnie komunikacją miejską. Może stoisz w długiej kolejce do kasy czy lekarza. Może robisz trening na orbitreku czy rowerku stacjonarnym i masz i tak wolną głowę? Czemu nie wykorzystać tych chwil do przygotowania tych planów czy zastosowania innych technik?


Fakt, często wygodniej jest trenować różne umiejętności w dogodnych warunkach. Ale taki wygodny trening niekoniecznie będzie najskuteczniejszym. Jeśli pracujesz nad większym spokojem wewnętrznym, warto przywołać te lekcje w trakcie sprzeczki w związku, a nie po niej. Tak, będą wtedy pewnie mniej skuteczne, będzie je trudniej wykonać – ale długoterminowo będzie to lepsze rozwiązanie. To tzw. pamięć kontekstowa. To jak z treningiem sztuk walk. Osoby, które trenują tylko w specjalnych strojach miewają później problemy ze stosowaniem tych umiejętności zaczepione na ulicy. Dlatego warto jest starać się trenować narzędzia rozwojowe również w codziennym życiu.


Mam nadzieje, że powyższe przykłady poddadzą Ci nieco pomysłów na to, jak stosować narzędzia rozwojowe w bardziej codzienny, zwyczajny sposób. Jak nie oddzielać ich sztucznie od życia. Bo przecież to w życiu mają nas wspierać.



Chcesz uczyć się skuteczniej, łatwiej zapamiętywać i wydajniej przywoływać informacje? Nie obiecuję nauki szybszej - obiecuję, że czas, który na nią poświęcisz będzie zdecydowanie lepiej wykorzystany. Skuteczna Nauka już teraz na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • stałyczytelnik

    Jak się dogadać z własną podświadomością? Jestem obciązony różnymi obowiązkami i/lub problemami i pojawia się presja, ale taka nie odczuwana świadomie lecz nie odczuwana w ogóle, istniejąca gdzieś sobie podświadomie. Objawia to się np,. przebudzeniami w nocy czy nerwoym niespodziewanym wykonywaniem jakiś prostych czynności.

    Czy da się przekonać swojego wewnętrznego „ja’, żebynie sabotował „ja” poprzez powyższe zagrania. Może codzienna medytacja w takim przypadku działa. Pamiętam, że kiedyś umniejszałeś znaczenie medytacji. O ile pamiętam pisaleś, że to działa tylko w sposób taki sam jak np. spacer czyli jako „czas poświęceny sobie samemu”.

    Jak w takim kontekście sprawdza się metoda „Parts integration”? Brzmi jak magia. Czy jeśli w ogóle ją polecasz zaleciłbyś jakieś techniki mające na celu lepsze opanowanie partsów jak np, odpowiednie wprowadzanie się w stan relaksacji czy coś podobnego.

    • Piotr Bekier

      Zacznij wpierw od tego że ma czegoś takiego jak „dogadać się z podświadomością”. podświadomość w takim kontekście nie istnieje jako jakiś twój wewnętrzny byt z jakim możesz się porozumieć. Natomiast jest szereg wielu procesów zachodzących w twoim ciele poniżej progu świadomości. I w takim tylko kontekście można dopiero mówić o podświadomości. A co za tym idzie nie ma sensu zadawać pytań na temat „czy da się przekonać wewnętrzne ja”

      Jeśli w pewnych sytuacjach czujesz się poddenerwowany albo pod presją czy zestresowany i lubisz medytować to spoko. Sam próbuje czasami mindfuless. Aczkolwiek bardziej preferuje po prostu odpalić sobie starego dobrego „diablo 2” :) albo spacer z dziewczyną. Możesz też spróbować trening autogenny – Artur pisał o nim.

  • Gizmo

    A czy mógłbyś przypomnieć tytuł książki nt nawyków ?
    Pisałeś już o niej wcześniej jako dobrej alternatywie dla „Siły nawyku” ale nie umiem znaleźć tego komentarza.

    • Nie pamiętam o którą chodzi, prawdę mówiąc. Chyba o książkę Andrzeja Bernardyna…

  • Alf

    To chyba jakiś Polak napisał ale nie pamiętam autora.