Do końca listopada 2016 roku, brytyjska agencja d.s. przeciwdziałania porwaniom i wymuszeniom miała do czynienia z 864 przypadkami tzw. szantażu przez kamerki internetowe.

Szantaż ten dotyka w większości mężczyzn (95% zgłoszonych ofiar), w wielu wypadkach nieletnich. Ofiara zostaje zwykle nakłoniona pod fałszywym pretekstem do jakiegoś zachowania seksualnego przez kamerką internetową, które to nagranie zostaje następnie użyte jako podstawa szantażu. Niekiedy sprawca posuwa się dalej, zdalnie włamując się do kamerki internetowej ofiary i używając jej do nagrania społecznie obciążających sytuacji (np. gdy ofiara masturbuje się do pornografii, co – jak wiesz, jeśli czytałeś mój artykuł w temacie – jest zachowaniem do jakiego przyznaje się przytłaczająca większość ludzi.) Wątek ten był zresztą motywem przewodnim jednego z odcinków świetnego futurologicznego serialu Black Mirror. W tym przypadku rzeczywistość nieco przegoniła sztukę.

Sam szantaż w takich sytuacjach, uzyskany często z dramatycznym pogwałceniem prywatności ofiar, już byłby czymś chorym. Niestety, jego skutki bywają śmiertelne. Co najmniej cztery samobójstwa w UK w 2015 były powiązane właśnie ze wspomnianymi 864 przypadkami szantażu. Oznacza to, że co najmniej jeden przypadek szantażu na dwieście skończy się śmiercią ofiary. (A trzeba pamiętać, że duża część takich sytuacji będzie potężnie niedoszacowana.)

Absurdem tej sytuacji jest fakt, że ludzie ulegają szantażowi, cierpią emocjonalnie, a niekiedy odbierają sobie życie dlatego, że… Zrobili coś, co robią praktycznie wszyscy inni ludzie. Pozwolę sobie tu przypomnieć coś, o czym już pisałem w artykule o pornografii (plus kilka nowych wyników dla uzupełnienia):

  • niemal wszyscy mężczyźni oraz zdecydowana większość kobiet przyznaje się, że uprawia lub uprawiała masturbację
  • znacząca część populacji masturbuje się regularnie
  • wg. badania z 2008, 74% mężczyzn i 38% kobiet przyznało, w wywiadzie twarzą w twarz (a więc skłaniającym do zaniżania wyników), że masturbowało się w ciągu 4 tygodni przed badaniem
  • wg. badania Gossard Big M Survey, 92% kobiet w wieku 18-30 regularnie się masturbuje
  • prawie 90% mężczyzn korzysta/ło z pornografii
  • u kobiet z wizualnej pornografii korzysta mniejsza grupa (stanowią ok. 30% wyszukujących pornografię w internecie), ale jest dużo większa grupa odbiorców literatury relacyjno-erotycznej takiej jak „50 twarzy Greya”

Innymi słowy – masturbacja jest powszechna. Jest tak powszechna, że aż nudna. Nie ma w niej nic wyjątkowego, łamiącego tabu czy standardy.

Praktycznie wszyscy to robią. Jeśli twierdzą, że nie robią, to prawdopodobnie kłamią. Jeśli nie kłamią- to oni są osobami nietypowymi, łamiącymi standardy.


Tyle tylko, że masturbacja i podobne zachowania to wciąż dla ludzi ogromne tabu. W większej części świata ludzie wychowywani są by wstydzić się tematów związanych z seksualnością czy swoim ciałem. Każdy to robi, ale każdy się tego wstydzi i nikt nie chce, by inni o tym wiedzieli.


Dla jasności, nie namawiam tutaj do publicznego obnoszenia się ze swoją masturbacją i postów na facebooku typu „no, właśnie sobie zrobiłem dobrze”. Jest cała przestrzeń pośrednia pomiędzy wstydem, a ekshibicjonizmem. (No, mówiąc precyzyjniej, faktyczny ekshibicjonizm jest silnie powiązany ze wstydem i łamaniem tabu. Nie mógłby funkcjonować, gdyby nagość i seksualność nie były w naszej kulturze tabu. To jednak temat na inne rozważania.) To, że się czegoś nie wstydzisz nie musi znaczyć, że publicznie o tym rozprawiasz. Nie wstydzisz się tego, że sikasz, ale nie powiadamiasz znajomych w sieciach społecznościowych o tym, jak ci się właśnie super sikało i jaką masz ulgę!

To o czym piszę, to po prostu przepracowanie w sobie kulturowego wstydu w tym zakresie. Po to, żeby – jeśli ktoś się już Ci włamie na kamerkę i nagra Cię w prywatnej sytuacji – nie ulegać szantażowi, cierpieć emocjonalnie czy ryzykować życiem. Po to, by mieć w tej sytuacji jakiś komfort. Nie pełny – w końcu, masturbacja czy nie, ktoś włamał się do Twojej przestrzeni prywatnej i jej naruszył i to samo w sobie jest chore. Ale wystarczający, by nie cierpieć bez potrzeby.


Jesteśmy ludźmi. Może czas przestać udawać, że tak nie jest? Może czas przestać udawać, że nie pierdzimy, a jeśli nawet, to z naszych jelit wydobywa się wyłącznie zapach świeżych polnych kwiatów… Że nie mamy normalnych ludzkich potrzeb fizjologicznych i zachowań?

Znów, nie znaczy to, by koniecznie o tym rozmawiać. Choćby dlatego, że innych ludzi może to po prostu nie interesować. Nie dlatego, że to tabu, tylko dlatego, że to nudne i zwykłe i nieciekawe. Chodzi o to, by zadbać o swój komfort, swoje emocje.

O to by nikt już się nigdy nie zabił tylko dlatego, że robił coś, co wszyscy robią, ale udają, że nie.



Lean Mind Experience - kurs, który zapewni Ci narzędzia do niezwykle głębokiego rozwoju. Dziewięć intensywnych dni, trzy zjazdy rozwojowe, poświęcone Twoim relacjom, skutecznemu działaniu i świadomości emocjonalnej. Nasycony praktycznymi rozwiązaniami, skupiony na tym, co buduje w Twoim życiu realną, codzienną wartość. Esencja ponad dziesięciolecia pracy nad skutecznym rozwojem.


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)



 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis