Niezwykle rzadko spotykane, ale też bardzo ciekawe i „medialne” zaburzenie, osobowość wieloraka (MPD). Znana jest również pod nazwą dysocjacyjne zaburzenie tożsamości (DPD), a osoby na nią cierpiące wykształcają dwie lub więcej oddzielnych, często nieświadomych siebie nawzajem osobowości. W filmach i książkach często bywa używana jako stereotyp schizofrenii, choć w rzeczywistości schizofrenia jest zupełnie inną chorobą.

Jak działa osobowość wieloraka? Skąd się bierze? Jakie prognozy stoją przed pacjentami nią dotkniętymi?

Jakiś czas temu stwierdziłem, że chcę napisać o psychologicznych aspektach egzorcyzmów i opętania… Zacząłem nawet zbierać się do takiego tekstu, po czym odkryłem, że aby móc go sensownie napisać, muszę wpierw wprowadzić koncepcję osobowości wielorakiej i wyjaśnić jak ona działa. Wyszedłby z tego tekst-kobyła, a że osobowość wieloraka jest ciekawym tematem sama z siebie, pomyślałem, że warto poświęcić jej oddzielny wpis :)


Czy to działa?

MPD/DPD wciąż pozostaje nieco kontrowersyjną diagnozą. Choć nieustannie publikowane są badania w temacie, większość jest wynikiem pracy dość niewielkiej grupy autorów. Oczywiście może tak być dlatego, że pacjentów z tą chorobą jest niewielu, a klinicystów gotowych założyć jego występowanie jeszcze mniej. Historycznie znamy wiele innych zaburzeń, nawet popularnych, które przez długi czas spotykał taki los – warto tu wspomnieć choćby o Syndromie Touretta, który – choć jest dość częstym i łatwym do zdiagnozowania zjawiskiem – przez większość XX wieku był w dużej mierze wypychnięty z diagnostyki psychiatrycznej.

Prywatnie jestem zdecydowanie zwolennikiem takiej diagnozy i to podchodząc do niej z zupełnie innej strony – od badań n.t. wieloosobowości/subtożsamości/itp. prowadzonych w psychologii poznawczej i osobowości. Badania te stanowią solidną podstawę typu prior probability dla możliwości istnienia w pełni zdysocjowanych subosobowości – a więc głównego obiektu diagnozowanego w MPD.



Przerwa na reklamę ;)


Jeśli cenisz treści z tego bloga, zostań patronem na Patronite i postaw mi kawę.

Im więcej kawy w Arturze, tym więcej ciekawych treści Artur generuje ;)



Wracamy do artykułu :)



Jak to działa?

Pacjenci z MPD wydają się w różnych chwilach operować pod kontrolą zupełnie odmiennych osobowości, przedstawiających się jako zupełnie inne osoby, z indywidualnym zestawem manieryzmów, akcentów, umiejętności, a często również innym deklarowanym wiekiem i płcią niż faktycznie, fizycznie występujące u pacjenta. Co istotne, „główna” osobowość, ta która nosi jego lub jej prawdziwe imię, jest zwykle bardzo pasywna, wycofana, obciążona dużym lękiem i poczuciem winy, niekiedy wręcz całkowicie lub niemal całkowicie wypierana i „wyłączana”. Inne osobowości mogą przy tym również reagować na imię pacjenta, m.in. ze względów społecznych.

Poszczególne osobowości mogą, ale nie muszą wiedzieć o sobie wzajemnie. W przypadku pacjentów z wieloma osobowościami możliwe są np. sytuacje, w których „prawdziwa” osobowość nic nie wie o innych (z jej perspektywy pojawiają się po prostu luki w pamięci), dwie inne wiedzą o wszystkich osobowościach, a pięć pozostałych wie np. tylko o sobie i jednej-dwóch innych.

Ilość osobowości jest różna, zwykle identyfikuje się ich od kilku do kilkunastu, choć wraz z powszechnieniem diagnozy przeciętna ilość diagnozowanych osobowości rosła. Być może jest to efektem dopasowywania się pacjentów do medialnych wyobrażeń n.t. osobowości wielorakich, a być może większego otwarcia lekarzy, gotowych bardziej drążyć temat i szukać dodatkowych osobowości.

U pacjentów z wieloma osobowościami świadomymi siebie nawzajem możliwy jest często otwarty dialog między nimi. Dialog ten niekiedy zachodzi w głowie pacjenta, a niekiedy w formie tymczasowego przejmowania kontroli nad ciałem przez poszczególne osobowości, wypowiadania danej kwestii i oddawania kontroli.

Fascynująca jest skala różnic między poszczególnymi osobowościami, to jak natychmiast mogą się zmieniać ich akcenty, głos, manieryzmy czy umiejętności. Jedna osobowość może być utalentowanym artystą, druga posiadać niezwykłą kontrolę nad ciałem (aż do poziomu wyłączania sygnałów bólu i zwiększania wydzielania adrenaliny).


Skąd to się bierze?

Przede wszystkim trzeba wskazać, że badania n.t. subosobowości sugerują, że podobne zjawiska zachodzą u wszystkich ludzi. Różnicą między zdrowymi ludźmi, a pacjentami z MPD polega na stopniu wyizolowania poszczególnych subosobowości (zdrowi ludzie)/ osobowości (osoby chore). U zdrowych pacjentów ich subosobowości są mniej lub bardziej zintegrowane. Każda jest w jakiś sposób wyspecjalizowana, ale stanowi element głównej tożsamości (choć zdarza się dysocjacyjne wypieranie nielubianych subosobowości). U osób chorych w pewnym momencie coś poszło nie tak i powstające subosobowości oddzieliły się w sposób znaczący od głównej tożsamości, tworząc i rozwijając swoje własne persony, mając ograniczony dostęp do wspomnień innych osobowości (amnezja dysocjacyjna), itp.

Wiele wskazuje, że MPD jest konsekwencją silnej traumy (często molestowania seksualnego) doświadczanego we wczesnym dzieciństwie. Można postawić hipotezę, że istnieje jakiś kluczowy okres, którego przejście bez traumy prowadzi do wykształcenia normalnie funkcjonującej struktury subosobowości. Jeśli jednak w tym kluczowym okresie doświadczy się odpowiednio dużej traumy, może ona doprowadzić do obronnego zdysocjowania niektórych wspomnień i powiązanych z nimi reakcji i sposobów funkcjonowania. Jeśli dysocjacja – takie wyparcie i odepchnięcie – ta będzie mieć odpowiednio dużą skalę, może doprowadzić do wykształcenia się oddzielnej osobowości (lub kilku oddzielnych osobowości), a w efekcie również nadać nowy schemat organizacyjny kolejno powstającym subosobowościom. Zamiast tworzyć spójną strukturę luźno powiązanych subosobowości powstaje dziurawa i niepełna sieć odizolowanych osobowości. Prawdopodobnie, oprócz okresu kluczowego jest tu jakiś inny czynnik (może genetyczny?), ponieważ diagnozy MPD są zdecydowanie rzadsze, niż częstotliwość występowania dziecięcych traum i molestowań.

Charakterystyczne jest to, że nawet u zdrowych osób występuje umiarkowana tendencja do dysocjowania nieakceptowanych subosobowości, wypierania ich i chęci całkowitego ich zlikwidowania. Może to być wskazówką na temat mechanizmów, które prowadzą do faktycznego rozszczepiania tożsamości u osób chorych.

Taka forma dysocjacji bywa też interpretowana jako zewnętrzny byt przejmujący kontrolę nad ciałem, zwłaszcza u osób pochodzących ze środowisk w których koncepcja opętania (przez demony, bóstwa, duchy, itp.). Zajmę się bliżej tym tematem we wpisie na temat psychologicznej interpretacji opętań i egzorcyzmów.


Jak z tym pracować?

Ze względu na niewielką ilość pacjentów zdiagnozowanych z MPD,  nie istnieje obecnie żaden standard terapii dla MPD. Specjaliści zajmujący się pacjentami z tą diagnozą zwykle wskazują na trójetapowy program terapeutyczny, zaczynający się od nauczenia pacjenta radzenia sobie z emocjami i wyzwaniami życiowymi. Na drugim etapie zaczyna się próba integracji tożsamości pacjenta (choć rzadko dochodzi się do pełnej integracji), a trzeci etap jest już dopasowany do indywidualnych potrzeb. Co istotne, wielu pacjentów z MPD ma współwystępujące inne zaburzenia, które mogą utrudniać proces. (W niektórych wypadkach wręcz mają te zaburzenia tylko określone osobowości – co może np. utrudniać ich integracje.)

Z tego co wiemy, MPD bez terapii raczej nie ulega poprawie samo z siebie, choć możliwe są tymczasowe okresy redukcji objawów.


Dla mnie MPD jest fascynująca jako sposób wglądu w ludzki umysł. Jak to często bywa, problemy z działaniem mózgu potrafią być niezwykłym oknem na mechanizmy jego działania w ogóle, a studia przypadków pacjentów z MPD mogą być wskazówkami w poszukiwaniach szczegółowych mechanizmów działania subosobowości.

A poza tym… są po prostu szalenie ciekawe :)



Lean Actions  - chcesz zoptymalizować swoje działanie, tak by łatwiej, szybciej i pełniej realizować swoje zamierzenia? Ten kurs zapewni Ci narzędzia do realizacji tego celu. Trzy intensywne dni poświęcone wprowadzeniu podejścia Lean Mind do Twoich codziennych działań. Już w październiku w Warszawie! Kurs dostępny jest samodzielnie, lub jako fragment szerszego cyklu Lean Mind Experience


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis