Jestem niesamowicie wdzięczny losowi, że żyję w takim okresie czasu i w takim rejonie świata, w jakim żyję. Nie, nie żartuję, nie spadłem na głowę, nie poraził mnie prąd. Nie bawię się również w żadne McDuchowościowe, ideologiczne „wdzięczności”. (No, stali czytelnicy odetchnęli w tym momencie z ulgą, jednak zupełnie nie odleciałem. ;)  ) Jestem wdzięczny nie ze względu na ideologię, a dlatego, że jestem bardzo, ale to bardzo świadomy alternatyw. Tego, jak wyglądało życie ludzi przez większość historii naszej rasy, jak wciąż wygląda w pewnych rejonach świata. (Choć i tu powiedziałbym, że za wyjątkiem bardzo nielicznych grup zagubionych gdzieś w dżungli, nawet w najgorszych rejonach trzeciego świata jest obecnie lepiej, niż było przez większość naszej historii.  Zdecydowanie nie dobrze – ale lepiej niż było.)

Jestem bardzo wdzięczny za to, jak żyję i w jakich warunkach, dlatego, że wiem jakie są alternatywy.

Paradoksalnie, w większości elementów naszego życia mamy tak dobrze, że aż tego nie dostrzegamy. Np. zdrowie – jasne, nie jest idealnie, wciąż zdarzają się problemy, zwłaszcza w starości. Ale żyjemy ponad dwukrotnie dłużej niż przez ponad 99% historii naszej rasy! Śmiertelność niemowląt spadła z 4/10 do mniej niż 3/1000 w krajach rozwiniętych! Choroby, które kiedyś dziesiątkowały ludność, takie jak ospa, gruźlica, odra czy polio zostały okiełznane lub wręcz zupełnie zlikwidowane (czarna ospa). Tak, wciąż jesteśmy śmiertelni. Tak, wciąż wiele osób ciężko choruje i umiera przedwcześnie. I zdecydowanie tak – jest to ogromną tragedią dla ich samych i ich bliskich. Ale w porównaniu z tym, gdzie byliśmy jeszcze 100 lat temu – żyjemy w raju. I jestem za to bardzo wdzięczny.

A co z jedzeniem? Doszliśmy obecnie do sytuacji wręcz niewyobrażalnej z ewolucyjnej perpsektywy – większość z nas ma nieustanny dostęp do nadmiaru jedzenia! Dzięki wydajniejszej hodowli, ale również dzięki dużo lepszej i bardziej skutecznej dystrybucji oraz metodom przechowywania, żyjemy obecnie, dosłownie, w bajce. Jeśli przyjrzymy się baśniom w zasadzie każdej kultury, znajdziemy tam fantazję n.t. nieograniczonego jedzenia (wystarczy choćby wspomnieć „stoliczku, nakryj się!” z bajek braci Grimm czy opowieści sufickie o świętych, którzy potrafili z powietrza zmaterializować stół zastawiony jak do uczty).  Przez wieki były to jedynie baśnie – dziś jest to rzeczywistość dla ogromnej rzeszy ludzi. A nawet ci najbiedniejsi nie są tak biedni, by umrzeć u nas z głodu – przez ostatnie dwie dekady miała w Polsce miejsce, według mojej wiedzy, dosłownie jedna śmierć z głodu, która zaszła tylko ze względu na to, że zmarła osoba miaszkała na odludziu i zachorowała na tyle, że nie mogła się ruszać. Oczywiście, na świecie wciąż jest pewien procent głodujących i jest to niewątpliwie tragedia – jednak i ten procent regularnie spada. Porównajmy to np. do czasów rewolucyjnej francji, gdzie 90% społeczeństwa funkcjonowało na skraju głodu, na suchym chlebie i cieńkiej zupce!

Większość z nas – a jeśli masz na czym przeczytać ten post, to zaliczasz się do tej większości – pod względem jedzenia żyje jak w bajce. Następnym razem, nawet kupując kebab, danie u chińczyka czy Marsa w sklepie, poświęć chwilę na pomyślenie o tym i uświadomienie sobie, że to co kupujesz przez wieki stanowiło ogromny luksus (nawet ten przysłowiowy kebab, do którego przygotowania wykorzystano przyprawy, które niegdyś były na wagę złota!).

A co z bezpieczeństwem? Zanim upowszechniła idea comiesięcznej wypłaty i zaczęto stosować powiedzenie „żyć od wypłaty do wypłaty” do określenia sytuacji w której ludzie ledwo dawali sobie radę, popularnym angielskim terminem na taką sytuację było „to keep the wolf at the door”, w luźnym tłumaczeniu „powstrzymać wilka od przejścia przez drzwi”. Jeszcze do końca XIX wieku dla ludzi mieszkających na wsi istniało realne zagrożenie, że głodne wilki, szukające pożywienia, dosłownie wpadną im przez drzwi i zmasakrują całą rodzinę. Ślady tego lęku znajdziemy dziś w niezliczonej ilości bajek i legend, a takich zagrożeń – dziś znanych w zasadzie wyłącznie z bajek- było historycznie nieporównywalnie więcej. Dziś praktycznie zniknęły.

Jedzenie, zdrowie, bezpieczeństwo – ale to jeszcze nie wszystko. Co z codziennym funkcjonowaniem? Z czymś tak podstawowym jak toalety i ciepła woda w prysznicu? W Wersalu przez długi czas za toalety służyły wszelkie dostępne zakątki, a cały pałac raz do roku czyszczono ze zgromadzonych w nim  ton szamba. Może Twoje mieszkanie jest mniejsze niż pałac, ale zapach ma niewątpliwie lepszy. A takich „drobnych” usprawnień jest bez liku! Właśnie wróciłem z krótkiego urlopu w Dublinie. Czas przelotu – 3 godziny +25 minut przejazdu na lotnisko. Sto lat temu więcej zajęłaby mi sama droga na miejsce, gdzie dziś stoi lotnisko, a podróż do Dublina wymagałaby kilku tygodni koleją i statkiem. Dwieście lat temu potrzeba by już kilkunastu tygodni na tak drogą podróż koniem i statkiem, która kosztowała tyle, że nie stać było na nią nikogo poza najbogatszymi. Zakładając, że mieliby w ogóle prawo opuścić swoje miejsce zamieszkania, czego większość osób zrobić nie mogła. Dziś taki przelot kosztował 1/3 najniższej pensji – jasne, fajnie byłoby, gdyby był tańszy, ale w porównaniu z historycznymi jego cenami – bez porównania! A kwestia światła? Dzięki spopularyzowaniu żarówek przez Edisona po raz pierwszy w historii nie jesteśmy ograniczeni przez pory dnia i możemy pracować lub bawić się do późna, jeśli tylko zechcemy.

Takie same wzorce znajdziemy w zasadzie do każdej interesującej nas działki. Przeciętny czas pracy, to, ile można kupić za przeciętną pensję (nieważne, czy bierzemy pod uwagę medianę czy średnią),  komfort życia, bezpieczeństwo, długość urlopów… Niezależnie od tego na co patrzymy, żyjemy w zasadzie w raju.  Nie znaczy to,  że nie ma wielu rzeczy do poprawy. Oczywiście, że są.

Ale patrząc na alternatywę – jestem szalenie wdzięczny za to, że żyję gdzie żyję i kiedy żyję. Regularnie doceniam to, gdzie jestem, zwłaszcza biorąc pod uwagę inne możliwości. I zachęcam Cię do tego samego. Nie do McDuchowościowej „wdzieczności dla wdzięczności”, a do tego, by poznać nieco historii, dowiedzieć się jak ludzie zwykle funkcjonowali, w jakich warunkach żyli i docenić to, w jakich warunkach Ty żyjesz. Nie są idealne, jasne. Ale są nieporównywalnie lepsze niż w dowolnym dotychczasowym momencie w naszej ludzkiej historii. Warto to docenić.


Potrzebujesz dawki solidnej determinacji do działania? Chcesz zaangażować się bardziej, usprawnić swoje działanie, wesprzeć swoją motywację? Chcesz by Ci się bardziej chciało, a co ważniejsze - chcesz być w stanie robić to co trzeba, nawet gdy Ci się niezbyt chce? Poznaj e-kurs Determinacja w Działaniu! 26 lekcji wideo, 210 minut, praktyczne i konkretne rozwiązania do wprowadzenia w życie od razu! Już teraz na Mindstore.pl



Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis