Trzy rodzaje przekonań

Jak działają przekonania?

Czytam sobie właśnie wybitne „Harry Potter and the Methods of Rationality” , wraz z towarzyszącym mu kompendium n.t. racjonalizmu i sceptycznego myślenia. Bardzo, bardzo gorąco polecam, a w tym wpisie chciałem się odnieść do dość ciekawego podziału przekonań,  który tam znalazłem. Nie spotkałem się z nim wcześniej (wywodzi się, z tego co rozumiem, z prac filozofa Daniela Denetta), ale uważam, że warto go rozważyć i się nim pobawić.

Szczerze nie miałem pojęcia jaki obrazek tu wrzucić. Więc jest rybka. Dlaczego? Bo kot :)

Szczerze nie miałem pojęcia jaki obrazek tu wrzucić. Więc jest rybka. Dlaczego? Bo kot :)

Wg. tego podziału, można wyróżnić trzy rodzaje przekonań:

A) Przekonania, w które uważamy, że fajnie byłoby wierzyć – tak naprawdę nie wierzymy w nie, ani nawet nie udajemy przed sobą za bardzo, że wierzymy, ale uznajemy, że dobrze byłoby w nie wierzyć. Można wręcz powiedzieć, że są to „przekonania, iż powinniśmy mieć określone przekonania”.

Dlaczego powinniśmy? Może dlatego, że społecznie wypada w nie wierzyć? Może zakładamy, że mądrzy/dobrzy/uczciwi ludzie wierzą w takie rzeczy, a chcemy o sobie myśleć jako o dobrych ludziach? Może uznajemy, że wyszłoby nam na zdrowie, gdybyśmy w takie przekonania wierzyli?

Jakby nie było, prawdopodobnie trudno nam będzie przyznać przed samymi sobą, że jedynie wierzymy, że powinniśmy w coś wierzyć. Z dużo większym prawdopodobieństwem będziemy sobie wmawiać, że faktycznie w to wierzymy, a dostrzeżenie, że jest inaczej, wymagać może dużej samoświadomości. Takie przekonania będą, jak podejrzewam, bardzo popularne w środowisku rozwoju osobistego, gdzie idea „zdrowych przekonań”, które „powinno się mieć” jest wybitnie powszechna.  Dość łatwo będzie rozpoznać takie przekonania po ich praktycznej impotencji – będą one deklarowane, często z wielką werwą (tak by samemu się do nich przekonać), ale nie będą za nimi szły żadne działania.

To powiedziawszy, jeśli masz jakieś przekonanie, w które niby wierzysz, ale jakoś tak od dłuższego czasu nie możesz go wprowadzić w życie – może warto pokopać i sprawdzić, czy nie należy do tej kategorii? Jakkolwiek bolesne może to być odkrycie…


B) Przekonania, co do których mamy nadzieję, że są prawdziwe – odrobinę głębsze niż przekonania, co do których jedynie wierzymy, że fajnie byłoby je mieć, są to przekonania w które niby wierzymy… ale zrobimy dużo, by uniknąć ich weryfikacji. Jeśli już do tej weryfikacji dojdzie, będziemy natomiast mieli z góry przygotowane racjonalizacje „na wypadek, gdyby weryfikacja nie wyszła”. W odróżnieniu od kategorii A, przekonania z kategorii B mogą już przy tym prowadzić do działań wychodzących poza poziom deklaratywny (choć nie będą to działania stałe i spójne). W tej kategorii, dla przeważającej większości osób, będą się znajdowały np. przekonania religijne. I bardzo dobrze, gdyż gdyby należały do kategorii C to zaczęłoby się robić bardzo nieprzyjemnie. Kategorii C, czyli…


C) Przekonania, w które faktycznie wierzymy – jeśli ktoś zaproponuje weryfikację tych przekonań, przystaniemy na to bez wahania i nie będziemy przygotowywali żadnych racjonalizacji dla porażki testu. Po co? Jesteśmy wszak świecie przekonani, że test wyjdzie po naszemu.

Jeśli ktoś zaproponuje Ci weryfikację, czy nazywasz się jak się nazywasz, sięgniesz bez namysłu po dowód osobisty. Nie będziesz racjonalizować „po co mam dowodzić jak się nazywam”? Nie będziesz przygotowywać wyjaśnień na wypadek, gdyby na Twoim dowodzie było inne imię i nazwisko niż Twoje. Oczywiste jest dla Ciebie, że jest jak jest i zachowujesz się stosownie.

Dlaczego dobrze jest, że do tej kategorii rzadko kiedy należą przekonania religijne? Cóż, np. dlatego, że każdy, kto z siłą C wierzyłby w szczęśliwe życie po śmierci powinien jednocześnie być gorącym zwolennikiem mordowania wszelkich osób niepełnosprawnych (lub przynajmniej wszystkich dobrych takich osób, jeśli zakładamy „podział” na piekło i niebo po śmierci). Po co mają się męczyć z niepełnosprawnością za życia, skoro po śmierci będą w pełni sił i szczęśliwi? Jaka jest w tym wartość? Jeśli natomiast tylko mamy nadzieję, że ludzi czeka szczęśliwe życie po śmierci, to pomysł zabijania niepełnosprawnych uznamy, absolutnie słusznie, za chory, obrzydliwy i szalony.


Celowo wybrałem tak ekstremalny przykład by wskazać, że przekonania klasy C) wcale nie są dla nas najzdrowsze czy najkorzystniejsze. Wszystko zależy od konkretnego przekonania i jego konsekwencji i prawdopodobnie zdrowa dla nas będzie mieszanka przekonań typu A, B i C. Warto jednak wiedzieć, które z naszych przekonań należy do której kategorii i ew. stosownie je osłabiać lub wzmacniać. Z jednej strony, może Ci to drastycznie pomóc w zakresie motywacji do pewnych kwestii. Z drugiej uchronić przed złymi konsekwencjami w innych obszarach. Warto się więc tym pobawić.


Jeszcze tylko kilka dni zostało na skorzystanie z przedpłaty na wiosennego Praktyka Beyond NLP! 17-25 marca 2018, Warszawa, 9 dni intensywnej pracy nad sobą. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • WhiteLightning

    Co do religijnego mordowania – w Chrzescijanstwie (obecnym) to nie przejdzie – zabijajac nieszczesliwych sami mamy grzech (V – nie zabijaj). Poza tym osoby chore, niepelnosprawne itp. czesto maja wiecej pogody ducha i lepiej sobie radza niz zwykli zdrowi ludzie.

    • Nie chciałem tego argumentu uprzedzać w artykule, ale przewidywałem go i jest chybiony. Owszem „nie zabijaj” jest przykazaniem. ALE jeśli porównasz ekstremalne cierpienie (wieczne męki), która wzięłaby na siebie odpowiedzialność za te wszystkie morderstwa z ulgą, jaką odniosłoby tak wielu nieuleczalnie chorych, poważnie zaburzonych, niepełnosprawnych i cierpiących w wyniku swojej niepełnosprawności, itp. to przy C pt. „takie osoby czeka po śmierci pozytywne życie wieczne” wzięcie na siebie takiej odpowiedzialności byłoby w pełni uzasadnione. Ba, byłoby wręcz swego rodzaju poświęceniem dla dobra innych (ponownie, trzymając założenie C), więc potencjalnie sprawca mógłby liczyć na łaskę – w końcu robił to dla tych osób.

      Oczywiście wszystko zakładając takie a nie inne przekonanie na poziomie C, którego na szczęście większość osób nie ma.

      • Mariusz

        Szanowny Panie Arturze, odniosę się w kontekście religii katolickiej i nie będę poruszał innych wyznań. To co sugeruje Pan w punkcie B, czyli opłacalności wiary w coś, to propozycja z Myśli Błażeja Paskala. Istotą religii katolickiej jest zaś miłość jako wartość najwyższa. Punkt C i wiara katolicka wcale nie oznaczają, że w przypadku cierpienia na Tym świecie należy wszystkich przepychać na życie wieczne. To jest mocno skrzywione spojrzenie. Wiara katolicka zakłada, że człowiek nie może świadomie decydować o końcu życia innej osoby. Nie ma czegoś takiego jak „wzięcie odpowiedzialności” i zabicie innych, bo osoba „biorąca odpowiedzialność” może nie mieć pełnego obrazu sytuacji. Jedyne co można zrobić, to poświęcić swoje życie dla innych, a do tego rzeczywiście jest potrzebne C i na szczęście są takie osoby.

        • Obawiam się, że tu jednak postulujesz pewną racjonalizację typową dla osób, które nie wierzą, a tylko mają nadzieję. (Akurat zakład Pascala jest tu kiepskim przykładem, bo jest dogłębnie wadliwy).

  • Ostatnio czytałem na NaTemat, notkę księdza, który wychwalał traktowanie w zachodnim szpitalu w którym leczył się bodaj z nowotworu. Byłem zdziwiony, że ten profesjonalny siewca wiary de facto zalicza się swoim zachowaniem do kategorii A), bo unika pójścia do nieba w które tak wierzy (niebardzo).

  • juventino

    Przekonanie klasy C o szczęśliwym życiu po śmierci zniosłoby lęk egzystencjalny i w znakomity sposób podniosło jakość życia.
    Aby dało tak makabryczne efekty jak mord na niepełnosprawnych musiałoby być wspierane innymi skrajnymi przekonaniami tej klasy.
    Np. o tym, że te życie nie ma sensu bądź sprowadza się on do fizycznej przyjemności; że mam prawo decydować o cudzej śmierci; jestem zbawicielem ludzkości; gra warta jest kary dożywocia; jestem tak dobrym mordercą, że uniknę kary…

    Podział przekonań ciekawy ale czepianie się religii niepotrzebne. ;)

    • Nope. To uzasadnienia wszystkie z „mam nadzieję, że tak jest”. Jeśli ‚wiem że tak jest”, to opisujesz zachowanie zbrodniarzy i sadystów :)