Na początek ważna deklaracja – nie byłem na żadnym szkoleniu z The Work. Wg opisu samej metody nie jest to w zasadzie potrzebne, bo cała metoda składa się z czterech pytań, ale pomyślałem, że warto to zaznaczyć na początek. Być może udział w takim szkoleniu zmieniłby moje podejście, ale nie jestem do tego przekonany.

Na jakiej podstawie piszę więc tą recenzje?

– własnej praktyki z metodą

– analizy nagranych sesji przy użyciu metody

– rozmów z wieloma osobami stosującymi metodę

– analizy struktury metody, jak również tego, skąd się wywodzi i jak powstała

Zacznijmy od tego, że wątpię, by metoda ta osiągnęła kiedykolwiek jakiekolwiek znaczenie w Polsce, gdyby nie bezpośrednia i bardzo aktywna jej promocja ze strony jednej z liczących się postaci w naszym światku rozwoju osobistego i kilku jego naśladowców. Jest to, swoją drogą, dobra demonstracja tego, co potrafi zdziałać duża baza wiernych fanów. Ta promocja wpływa też pośrednio na odbiór skuteczności metody – przedstawienie metody jako skutecznej przez autorytet zwiększa zawsze efekt placebo.

No dobrze, a co z samą metodą? The work składa się de facto z 4 pytań oraz jednej dodatkowej procedury:

1. Czy to jest prawdą?

2. Czy możesz być całkowicie pewnym, że to jest prawdą?

3. Jak reagujesz, co się dzieje, kiedy wierzysz w tą myśl?

4. Kim byś był bez tej myśli?

Dodatkową procedurą jest odwrócenie przekonania z którym pracujesz, czyli np. zamiast „On mnie krzywdzi” mamy „Ja krzywdzę jego”, należy też znaleźć co najmniej trzy prawdziwe przykłady na prawdziwość tego odwrócenia.

Do pierwszych trzech pytań nie mam wątpliwości – to dość typowe pytania z choćby psychoterapii poznawczej/poznawczo-behawioralnej. Czwarte pytanie jest już dość delikatną sprawą, bo może potencjalnie rozbabrać komuś tożsamość. Odwrócenie zaś… No cóż, tu mamy już bardzo bezpośrednie ryzyko zrobienia komuś krzywdy. Większość osób stosujących metodę będzie ją używało do pracy z problemami, które mogą być dla nich poważne, ale obiektywnie są dość lekkie. W tym przypadku odwrócenie raczej nie zaszkodzi, może nawet pomóc. Zmiana „Moja matka mnie nienawidzi” na „Nienawidzę swojej matki”, albo „Moja matka mnie kocha” może przynieść jakieś korzyści. Poważne ryzyko pojawia się natomiast w przypadku osób, które mają faktycznie poważne problemy. Z ludźmi którzy doznali naprawdę poważnej traumy, ofiarami gwałtu, porwania, tortur, molestowania, itp. Tutaj bardzo łatwo o przerzucenie winy na ofiarę oraz inne niezdrowe układy.

To mój pierwszy opór przed tą metodą. Drugim jest jego zakres. Stosowana w zbyt szerokim zakresie łatwo może prowadzić do nihilizmu i rozbicia struktury przekonań osoby, a stąd łatwo już o depresje i inne poważne problemy. Pisało do mnie wiele osób mających takie problemy po stosowaniu tej metody i cieszę się, że przynajmniej cześci z nich udało się pomóc, choć niekiedy nie było to łatwe.

Trzecim moim oporem przeciwko The Work jest geneza tej metody. W większości sytuacji geneza metody nie miałaby większego znaczenia dla jej wartości, ewentualnie na plus, jeśli jej elementem byłaby solidna eksperymentalna weryfikacja. Są jednak wyjatki, a jednym z nich jest właśnie The Work. Dlaczego? Pytania z The Work rzekomo przyszły do głowy Katie w momencie, gdy po długim okresie depresji była hospitalizowana i zaliczyła właśnie atak amnezji – na tyle poważny, że musiała się uczyć podstawowych rzeczy od nowa. Innymi słowy, The Work jest modelem stanu umysłu osoby z amnezją oraz potencjalnymi innymi zaburzeniami psychicznymi i/lub neurologicznymi. W związku z tym stawianie swojej głowy w takiej sytuacji jest, delikatnie mówiąc, dość ryzykowne.

Tym niemniej, żeby nie być jednostronny, znam też osoby które mówią, że z The Work skorzystały. Nie jestem w stanie ocenić na ile jest to efekt wspomnianego autorytetu – były to głównie osoby ze środowiska fanów tej osoby – a na ile efekt samej metody.

Ocena: 1/5 – The Work może mieć pewną użyteczność do lżejszych problemów, ale ogólnie wady i zagrożenia zdecydowanie przewyższają korzyści. Być może formalne szkolenia z tej metody zawierają jakieś aspekty, które mogłyby zmienić tą ocenę, ale w oparciu o wspomniane wcześniej źródła, muszę zdecydowanie odradzić tą metodę. Dużo lepiej pracować z przekonaniami po prostu przy użyciu metod behawioralno-poznawczych, np. Racjonalnej Terapii Zachowań.


Potrzebujesz dawki solidnej determinacji do działania? Chcesz zaangażować się bardziej, usprawnić swoje działanie, wesprzeć swoją motywację? Chcesz by Ci się bardziej chciało, a co ważniejsze - chcesz być w stanie robić to co trzeba, nawet gdy Ci się niezbyt chce? Poznaj e-kurs Determinacja w Działaniu! 26 lekcji wideo, 210 minut, praktyczne i konkretne rozwiązania do wprowadzenia w życie od razu! Już teraz na Mindstore.pl


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis