Sztuka Dyskusji: Triki retoryczne, cz. 4

Ostatnia już część, poświęcona najpopularniejszym trikom retorycznym i możliwościom obrony przed nimi, a zarazem przedostatnia część całego cyklu. W ostatniej spróbujemy zebrać całą dotychczasową wiedzę razem i zaproponować metody jej używania i trenowania.


Dowód anegdotyczny – powołanie się na pojedynczą sytuację (anegdotę) lub zbiór kilku takich sytuacji, które mają stanowić dowód na jakiś temat. Np. „Gość, który ukradł mi samochód był Polakiem, więc wszyscy Polacy to złodzieje.” Takie wnioskowanie jest oczywiście logicznie nieuprawnione. Anegdota zwykle jest niereprezentatywna. Nie da się jej uogólnić. Gdy napotkasz dowód anegdotyczny, po prostu wskaż na fakt, że takiego doświadczenia nie można uogólnić, że nie wiemy jak trafnie odwzorowuje ono rzeczywistość.

Uwaga – przy wskazywaniu dowodu anegdotycznego warto uważać na termin „anegdota”. Potocznie oznacza on żart, więc jeśli ktoś używa anegdoty np. o swojej chorobie, to może uznać, że pomniejszasz znaczenie jego cierpienia.

nlp

Błąd historyka (historian’s fallacy) – patrząc wstecz, historia wydaje się oczywista. To oczywiste, że terroryści uderzyli 11 września – jak FBI i CIA mogły tego nie wykryć? To oczywiste, że Hitler wywoła II wojnę światową! Jak mogło być inaczej? Czemu ludzie go wcześniej nie powstrzymali?

Odpowiedź jest prosta: to wcale nie było oczywiste. Wtedy, zanim te wydarzenia miały miejsce, wydawały się dużo mniej prawdopodobne. Patrząc wstecz zwykle popełniamy błędy we wnioskowaniu, przenosząc naszą współczesną wiedzę w przeszłość. Tymczasem zawsze po fakcie wiemy więcej, niż zanim on miał miejsce. Dlatego decyzje należy oceniać w świetle danych dostępnych w momencie ich podejmowania, a nie w świetle ich konsekwencji.

Jeśli trafisz na rozmówcę stosującego błąd historyka, postaraj się oddzielić w dyskusji to co mogli wiedzieć ludzie przed faktem, a to co jest już naszą wiedzą uzyskaną po fakcie.


Błąd Nirwany  (błąd perfekcyjnego rozwiązania) – fajnie byłoby, gdyby istniały idealne rozwiązania problemów. Niestety, w rzeczywistości rzadko tak jest. Nie przeszkadza to niektórym osobom popełniać w dyskusji tak zwany błąd Nirwany – odrzucać każde rozwiązanie, które nie będzie idealne. Efekt ten często jest używany względem różnych terapii medycznych – argumentując, ze jeśli dana terapia nie ma 100% skuteczności, to nie ma w ogóle sensu jej się stosować. (Choćby miała 98% skuteczności.)

Reakcją na błąd Nirwany powinno być analityczne porównanie: „Ok, czyli mówisz, ze jeśli mamy jedną terapię, która nie daje żadnych szans na sukces  i drugą, która daje 30% na sukces, to nie ma znaczenia którą stosujemy? Skoro jedna nie uratuje nikogo, a druga uratuje trzy osoby z każdych dziesięciu? Oczywiście nie wyklucza to szukania lepszych rozwiązań na przyszłość.”


Mylenie korelacji z przyczynowością – prawdopodobnie najbardziej popularny błąd logiczny, a zarazem najczęstszy trik retoryczny, to mylenie przyczynowości i korelacji. Korelacja, to zjawisko w którym dwa zdarzenia współwystępują – czyli jeśli będzie A, to możemy oczekiwać również B. Sęk w tym, że korelacja nie mówi nam jeszcze nic o przyczynowości. Nie wiemy czy to A wywołuje B, czy B wywołuje A, czy może jeszcze jest jakieś C, które wywołuje zarówno A, jak i B. Może być tak, że przeczytałem książkę(A), dzięki czemu rozwiązałem problem (B). Może jednak być też tak, że dlatego, że już byłem w trakcie rozwiązywania problemu (B) sięgnąłem też po książkę (A). Mogłem też mieć dość mojego życia (C) i w związku z tym zabrałem się za problem (B) oraz zacząłem czytać różne książki (A). Jednak ludzie lubią tworzyć proste, ładnie brzmiące historie – a w tym celu często mylą korelację z przyczynowością.

Rozwiązaniem tutaj jest wskazanie na kwestie korelacji i przyczynowości i zapytanie jak dana osoba sprawdziła tą kierunkowość.


Mylenie przyczyny ze skutkiem –błąd pokrewny do poprzedniego, zamiast mylić korelację z przyczynowością, mylimy po prostu kierunek w układzie przyczynowo-skutkowym. Błędnie uznajemy, że to skutki wywołują przyczyny, a nie vice-versa.

Podobnie jak w poprzednim błędzie, reakcją jest sprawdzenie jak rozmówca zweryfikował kierunkowość.


Etykietkowanie – ten trik retoryczny polega na szybkim zakwalifikowaniu argumentacji rozmówcy do jakiejś kategorii, po czym na odrzuceniu całej kategorii bez odwołania się do samego argumentu. Często jest w tej roli używane zarzucenie rozmówcy stosowania technik retorycznych lub manipulacji (bez wskazania jaka technika została rzekomo zastosowana), ale może to być np. określenie polityczne („to ideologia komunistyczna”, „to faszyzm”) czy dowolna inna. Kluczem jest założenie, że jeśli zakwalifikujemy argument do danej kategorii, to nie musimy na niego reagować. Jeśli nawet rozmówca podważy kategoryzację, to ciężar dyskusji przejdzie na to, czy to faktycznie manipulacja, czy nie, a nie na sam argument.

Rozwiązaniem jest wskazanie tego, że zastosowana została technika retoryczna oraz domaganie się reakcji na oryginalny argument.


Ostatnia część cyklu będzie stanowiła próbę podsumowania zebranej wiedzy oraz propozycję treningu poznanych umiejętności.


Powrót do strony cyklu.



Chcesz poznać Beyond NLP, ale nie jesteś w stanie wybrać się na kurs? Już teraz na MindStore  przedpłata na e-kurs Beyond NLP w Praktyce. Do premiery (15 czerwca 2017), promocyjna cena w przedpłacie! Pełen program Praktyka Beyond NLP w wersji e-learningowej!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Daniel P

    Nie wiem, czy jest nazwa na ten typ budowania argumentów. Mam na myśli wypowiedzi pokroju: „Może i komunizm był jaki był, ale za to każdy miał pracę i nie musiał się martwić o mieszkanie, państwo w miarę dbało o każdego a i ludzie nauczyli się kombinować”. Chodzi mi o niejako takie średnio uzasadnione doszukiwanie się dobrych stron i umniejszanie problemu.

    Druga sprawa: dowodzenie nieistnienia. Zdaje mi się, że w niektórych przypadkach jest to możliwe. Przykładowo ktoś zarzuca mi, że w tym dniu o tej godzinie ukradłem coś z szafki szkolnej X. Analizujemy nagrania z monitoringu danego dnia i nie ma mnie tam (nie dokonałem kradzieży). Czy nie jest to niejako udowodnienie niezaistnienia danej sytuacji, sprawy?

    • Pierwszy przykład nie jest błędnym argumentem jako takim – można się z nim nie zgodzić i go podważyć, ale nie ma tam manipulacji.

      W drugiej kwestii nie dowodzisz nieistnienia. Nieistnienia dowodziłbyś, gdybyś postulował, że nie ma nigdzie np. Twojego szczerozłotego posągu. Twój przykład to obalanie konkretnego argumentu, a nie postulowanie braku.

  • Adam314

    Na błąd nirwany można odpowiedzieć „Wychodząc z domu masz tylko 99% szans na uniknięcie wypadku. Dlaczego dziś wyszedłeś nie mając 100% szans na przeżycie?”

    Dowód anegdotyczny można odeprzeć podobnym dowodem, który na podstawie anegdoty zakwalifikuje rozmówcę do jakiejś bardzo niekorzystnej grupy. Np. „kiedyś koleś w czarnych trampkach ukradł mi auto, czy Ty też chcesz mi coś ukraść”? Jest szansa, że atakujący sam zdeprecjonuje dowód anegdotyczny jako argument. Oczywiście trzeba uważać bo to może prowadzić do konfliktu. Musimy ocenić sytuację na ile konflikt jest dla nas akceptowalny.

  • Gizmo

    Z tym błędem historyka to nie wiem czy dałeś dobre przykłady. Wg mnie zupełnie chybione bo te 2 wydarzenia były przewidywane przez pewnych ludzi oczywiście możesz w tym momencie negować ich intuicje twierdząc że to przypadek.
    Jeśli chodzi o 9-11 to zanim to się stało pamiętam w TV film dokumentalny o terroryźmie gdzie pewien gość z jakiejś agencji wypowiadał się nt możliwości takiego ataku. Były głosy na ten temat że terroryści podchwycili pomysł. Pewne osoby przed tym wydarzeniem alarmowały że coś się może stać.
    Błąd Historyka – nie neguję tej idei ale często się zdarza sytuacja odwrotna.
    Są przewidywania, które potem się sprawdzają a jak już się to stanie to … „nieszczęście którego nie można było przewidzieć”.