Syndrom Oszusta – przyczyny, konsekwencje, metody przeciwdziałania

„Czasem czuje lub wierze, że to co mi w życiu wyszło, wyszło przez przypadek lub ktoś się pomylił.”

„Zwykle pamiętam sytuacje w których nie wyszło mi najlepiej, zamiast sytuacji w których wyszło mi świetnie.”

„Boję się, że ludzie dla mnie ważni mogą uznać, że nie jestem tak zdolny/a, jak im się wydaje.”

Brzmi znajomo?

Te pytania pochodzą z kwestionariusza na tzw. Syndrom Oszusta – dojmujące poczucie, że tak naprawdę nie ma się kompetencji, jakie inni nam przypisują i lęk przed tym, że ta „prawda” się niedługo wyda.

O syndromie oszusta wspominałem już kiedyś w jednym z artykułów. Uderzyło mnie wtedy, że jego ofiarą był między innymi jeden z moich ulubionych pisarzy, Terry Pratchett.

Ponieważ niedawno miałem w tym temacie wykład na konferencji 4Developers, miałem okazję bardziej go zgłębić. Pomyślałem więc, że warto napisać szerszy artykuł, oparty na pełniejszych danych. Czym jest syndrom oszusta? Skąd się bierze? Jakie są jego możliwe konsekwencje? No i co najważniejsze – co z nim zrobić?


Syndrom Oszusta – na czym polega?

To zjawisko to poczucie, występujące zwłaszcza u tzw. „ludzi sukcesu”, że w głębi duszy jest się oszustem, że nie zasłużyło się na sukces, uznanie i pochwały otoczenia. Przeświadczenie, że nasze osiągnięcia wcale nie są tak duże, a jeśli coś nam się udało, to przede wszystkim przypadkiem. Głęboki, niekiedy wręcz paniczny lęk, że „to się wyda”, że inni „odkryją kim naprawdę jestem i będą mieli mi za złe, że ich oszukiwałem”.

Co istotne, syndrom oszusta to nie to samo co okazjonalne podważanie swoich osiągnięć, czy zdawanie sobie roli z istotnej roli przypadku w sukcesie. To  się nazywa pokora i jest generalnie zdrowe i korzystne dla nas.

Są dwie kluczowe różnice między pokorą, a syndromem oszusta. Pierwszą jest skala podważania swoich sukcesów. Drugą poczucie, że to „prawdziwy” stan rzeczy może ulec ujawnieniu i będzie się to dla nas wiązało z tragicznymi konsekwencjami. (Oraz powiązane z tym dążenie do tego, by ten „prawdziwy” stan rzeczy ukryć za wszelką cenę.)


Termin „Syndrom Oszusta” po raz pierwszy wykorzystały psycholożki Pauline Clance i Suzanne Imes w badaniach nad kobietami w nauce 1978 roku. Od tego czasu okazało się, że jest on dużo bardziej powszechny i obejmuje po równo obydwie płcie. Wg. niektórych badań nawet 70% populacji doświadcza tego zjawiska w jakimś okresie swojego życia. Niektóre osoby są jednak bardziej predysponowane do syndromu oszusta i towarzyszy im on przez większość ich życia. (Nie jest to cecha osobowościowa, ale pewne wrodzone cechy zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia syndromu oszusta.)


Dlaczego Syndrom Oszusta jest problemem?

No dobrze, ktoś czuje się oszustem. Wielkie mi halo, może nim jest! Czemu miałoby to być problemem?

Przede wszystkim, dla osób których dotyka, syndrom ten jest źródłem ogromnego stresu, lęku, sprzyja wykształceniu się depresji (a więc pośrednio też skołonności samobójczych). Jednocześnie takie osoby mają tendencję do nadmiernego perfekcjonizmu, połączonego z przepracowywaniem się – co prowadzi do wyczerpania fizycznego, psychicznego oraz wypalenia zawodowego. Co gorsza, mimo faktu, że obiektywnie osiągają dobre wyniki, tacy ludzie będą unikały wystawiania się na ocenę – zabierania głosu publicznie, udziału w konferencjach, zgłaszania się do projektów, gdzie ich kompetencje byłyby w pełni wykorzystane.

Oczywiście taki poziom stresu i perfekcjonizmu musi się też przekładać na relacje interpersonalne – skłonność do wybuchów złości i sporów, mikrozarządzanie, konflikty w życiu prywatnym, gdzie równowaga „życie-praca” jest skrajnie zaburzona.



Przerwa na reklamę ;)


Potrzebujesz więcej motywacji do działania? A może potrzebujesz więcej, potrzebujesz determinacji? E-kurs Determinacja w Działaniu na MindStore to rozwiązanie dla Ciebie. 26 lekcji VOD wypełnionych skondensowaną wiedzą i praktycznymi rozwiązaniami. Bo Twój czas jest za cenny na lanie wody!


Wracamy do artykułu :)



Skąd się bierze Syndrom Oszusta?

Problem ten wydaje się opierać na kilku wzajemnie nakręcających się skłonnościach w myśleniu oraz interakcjach społecznych.

Jednym z kluczowych czynników wydaje się tu być perfekcjonizm.  Jeśli wszystko co robisz może być albo świetne, albo do kitu, to z natury tego podziału 95% tego co robisz, obdarzone jakąś niedoskonałością, znajdzie się w kategorii „do kitu”. A skoro Ty widzisz, że to co robisz jest w 95% do kitu… To inni zaraz też to zobaczą!

Oczywiście, w rzeczywistości jest dużo więcej opcji niż tylko „świetne” i „do kitu”. Większość ludzi ocenia nas w dużo szerszym zakresie. Ale osoby ze skłonnością do perfekcjonizmu oceniają się według swoich własnych kryteriów, a nie kryteriów innych.


W ogóle kwestia braku wglądu w głowy innych osób ma w tym problemie istotną rolę. Doskonale wiemy o sytuacjach gdy nam nie wyszło, „prześlizgnęliśmy się” fartem, długo pracowaliśmy nad jakimś wynikiem, czy ktoś po prostu nie odkrył naszego niedopatrzenia. Mamy jednak dużo mniejszą świadomość takich sytuacji u innych osób. Z tego łatwo niektórym osobom uznać, że tylko one mają takie problemy, okazje i wyzwania, a wszystkim innym „po prostu wychodzi”. Skoro więc tylko one mają takie wyzwania – to znaczy, że oszukują i niedługo „prawda” na ich temat wyjdzie na jaw.

Odzywa się tu też tzw. Efekt Krugera Dunninga. Zwykle kojarzy nam się on z tym, że laicy przeceniają swoje kompetencje, ma jednak też drugą stronę. Eksperci potrafią nie doceniać swoich, zakładając, że to co potrafią „nie jest niczym niezwykłym, wszyscy to umieją”. W efekcie łatwo nie doceniać swojej ekspertyzy i postrzegać innych oceniających nas jako ekspertów jako nadmiernie hojnych. Albo wręcz jako kogoś, kogo, w jakiś sposób, oszukaliśmy.


No i powiedzmy sobie szczerze, globalny trend „fake it till you make it”, pozowania, udawania i instarzeczywistości, też ma swoje za uszami. Skoro wszyscy wokół pozują, my też możemy czuć presję by pozować, co jeszcze pogłębia cały problem. Pod tym kątem „podglądactwo” innych w mediach społecznościowych itp. może niestety mocno pogłębiać problem.


Istotne wydają się być też takie kwestie, jak praca w „nienamacalnych” branżach – łatwo powiedzieć, czy ktoś jest dobrym piekarzem albo piłkarzem, dużo ciężej, czy jest dobrym naukowcem, pisarzem albo programistą. Zwłaszcza gdy branża jest jeszcze nowa, rozwijająca się, a zwłaszcza interdyscyplinarna, łącząca różne dziedziny. Taka osoba ma doskonałą świadomość wszystkiego, czego nie wie i nie potrafi, ale już dużo gorszą tego, że inni nie widzą tego, co ona wie.


Sam syndrom również ma w sobie wbudowane pewne mechanizmy samonapędzające się. Osoby nim dotknięte mają tendencję do pracy ponad siły, wielokrotnej weryfikacji swoich wyników, itp. Zwykle dostają w efekcie pochwały… ale ponieważ doskonale wiedzą jak tytaniczną pracę włożyły w uzyskanie tych wyników, to łatwo jest im te pochwały „zbić”. W końcu nie są chwalone za to, że są dobre, tylko po prostu nikt nie wie jak wiele pracowały nad tym. Gdyby były faktycznie dobre, nie musiałyby tak pracować, a miałyby podobne wyniki!


Nieco osób, które miały syndrom oszusta

Tom „Forrest Gump” Hanks.  Emma „Hermiona” Watson.  Chuck „Teoria Wielkiego Podrywu” Lorre.  Neil „Sandman” Gaiman. Terry „Świat Dysku” Pratchett. Sheryl „COO Facebooka” Sandberg. I wiele, wiele innych postaci ze świata sztuki, biznesu, nauki, mody, itp. Serio, nie ma sukcesu tak wielkiego, żeby jakaś osoba go osiągająca nie miała syndromu oszusta.


Jak sobie z nim radzić? Jak pomagać bliskim, kolegom, itp. cierpiącym na Syndrom Oszusta?

No dobra, wiemy, że syndrom oszusta jest problemem. Jak możemy sobie z nim poradzić? Jak pomóc bliskim nim dotkniętym?

1. Szczera rozmowa – porozmawianie o wątpliwościach z kolegami z branży, usłyszenie od nich takiego wyznania, że oni też czasem wątpią, też czasem mają podobne myśli, usłyszenie o ich problemach może znacząco przeciwdziałać syndromowi oszusta. Wyciąga cierpiącą osobę z jej głowy i jej perspektywy. Uświadamia powszechność tego, co uznawała za swoje jednostkowe doświadczenia.

2. Usłyszenie osób kompetentnych przyznających się do swoich braków – cenna rada dla mentorów w różnych branżach. Jeśli mówicie swoim podopiecznym o swoich problemach i wątpliwościach, robicie im ogromną przysługę i szczepicie przed syndromem oszusta. Jeśli to Ty cierpisz na ten syndrom – pogadaj z osobami, które postrzegasz jako mentorzy w swojej branży, zapytaj się, czy mieli takie doświadczenia czy myśli.

3. Oddzielenie kompetencji zawodowych od kompetencji organizacji czasu. Perfekcjonizm osób  z syndromem oszusta przekłada się na problemy z dotrzymywaniem terminów. (Co napędza syndrom oszusta, „bo gdyby były dość dobre, to by się wyrobiły w terminie.) Uświadomienie sobie, że to dwie oddzielne kwestie – jak kompetentny/a jesteś i jak ogarniasz swój czas – może dramatycznie pomóc.

4. Praca z perfekcjonizmem – psychoterapia, autoterapia, coaching – niezależnie od tego co wybierzesz, praca z perfekcjonizmem może znacząco pomóc w zredukowaniu syndromu oszusta.

5. Wypisz swoje osiągnięcia, kompetencje, historie sukcesu i pozytywne informacje zwrotne od innych. Fizycznie, na kartce papieru. Takie zdysocjowanie się od nich i uzewnętrznienie ich ograniczy skłonności do autosabotażu i podważania ich. Może też pomóc w uświadomieniu sobie skali własnych sukcesów. Zwłaszcza, gdy zobaczy się je wszystkie na raz.

6. O ile normalnie przygotowanie się jest cenne, o tyle syndrom oszusta niestety napędza, zamiast osłabiać. Dlatego ograniczaj skłonności do przygotowywania się i uczenia.

7. Przyjrzyj się temu jak myślisz o kompetencjach i sukcesie, zwłaszcza własnym. Nauczenie się weryfikacji swoich myśli jest tu bardzo cenne.


Ponieważ poszczególne elementy syndromu oszusta wzajemnie się nakręcają, nawet wprowadzenie jednego z tych rozwiązań może wiele pomóc, uruchamiając pozytywną spiralę zmian. Dlatego warto wybrać już teraz choć jedno i zacząć je stosować.



Gry Planszowe w Szkoleniach - chcesz nauczyć się korzystać z gier planszowych w toku swoich szkoleń? To kurs dla Ciebie! 18 VI 2018, Warszawa


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis