Adaptujemy się.

Jeśli miałbym wskazać na jedną dużą przewagę ewolucyjną, jaka wyróżnia nas, ludzi, to byłaby nią właśnie ta jedna cecha. Nie jesteśmy idealnie dopasowani do żadnego środowiska i żadnych warunków… A jednocześnie znaleźliśmy sobie miejsce w praktycznie każdych warunkach, od lodów na biegunie, aż po piaski Sahary.

To nasza ogromna siła i przewaga, jako gatunku.

W codziennym życiu może to jednak być ogromna słabość i przeszkoda.

kran

Karierę zaczynałem wiele lat temu. Byłem wtedy klasycznym młodym gniewnym NLPerem. Gotowy zmienić świat w trymiga swish patternem i garścią hipertajnych kotwic: to ja!

Przez dwa lata zbierałem doświadczenia coachingowe. Pracowałem z ludźmi za darmo, za symboliczne opłacenie kawy gdy spotkamy się na pracę w kawiarni.

Pamiętam sytuację, gdy proponowałem taką pracę znajomej z Grona. Tak, stary jestem. Dla tych co nie pamiętają… Grono to był chyba pierwszy liczący się w Polsce portal społecznościowy, na długo przed Facebookiem, a nawet Goldenline. W każdym razie znajoma z jakiejś grupy przyznała, że ma fobię na pająki. Haha! Pomyślałem sobie. Łatwizna! Abrakadabra, podwojnodysocjacjium i po sprawie!


Jednak ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, znajoma nie chciała się tej fobii pozbyć! Po co? W końcu aż tak jej w życiu nie przeszkadzała! Ot, czasem mąż musiał jej zabić pająka jak był w wannie a chciała wziąć prysznic. A jak męża nie było, to prosiła studentów mieszkających po sąsiedzku… Nie pytałem już co wtedy, gdy nie ma ani studentów, ani męża…

Ten przypadek zapadł mi w pamięć, ale przez lata nagromadziło mi się bez liku takich sytuacji. Niektóre głośniejsze, jak Dorota „Superniania” Zawadzka – osoba którą cenię i szanuję za to jak przyczyniła się do naszej krajowej świadomości powszechnej n.t. wychowania – która boi się latać i nawet na wakacje do Tunezji rusza samochodem i promem. Inne bardziej prywatne, akceptujące czasami bardzo poważne ograniczenia w swoim życiu, bo po prostu do nich przywykły. Tak, stresuję się strasznie w pracy, ale raz na dwa tygodnie upiję się do nieprzytomności i mi lepiej, wyzeruje się. Tak, krzyczę na znajomych aż stracę przyjaciół, ale to dotąd zdarzyło się tylko trzy razy, to nie jest tak źle. Tak, te problemy są, ale ludzie jakoś sobie radzą wokół nich. Jakoś je obchodzą.


Żadna z tych osób nie startowała z takim problemem w tej skali. Moja znajoma nie zakładała z góry, że będzie przywoływać studentów i gdyby z góry jej to zapowiedzieć, popukałaby się w głowę i wybrała na sesję do psychoterapeutki. „To stało się samo.” Powoli. Przez lata. Naginając nasz poziom tolerancji.

Bo potrafimy się adaptować. Gdybym dziś przeniósł Cię w Himalaje, dusiłbyś się, brakowałoby Ci tlenu i Twój organizm reagowałby bardzo niefajnie. Czułbyś się podle. Ale jakbyś tam pomieszkał kilka lat, przyzwyczaiłbyś się i dopasował. Jak zamieszkasz przy torowisku, nie będziesz w stanie zasnąć. Po roku będzie Ci przeszkadzało tylko, jak z okazji remontów wyłączą tramwaje jadące tą trasą.

Ludzie się przyzwyczajają do swoich problemów i ograniczeń. Znajdują sposoby na ich obejście. Wspomniana Zawadzka jeździ do Tunezji samochodem. Mój były szef po prostu wydawał małą fortunę w barach lotniskowych, doprowadzając się do stanu w którym było mu wszystko jedno czy lata czy nie. Oboje nauczyli się sobie radzić, ale te metody radzenia są skrajnie nieoptymalne.


To jak z cieknącym kranem. Jak trochę kapie to może Cię to wkurzać, ale będziesz odkładać wezwanie hydraulika… I odkładać… i odkładać… Aż się przyzwyczaisz i zapomnisz. Gdy zacznie cieknąć bardziej przypomnisz sobie, przeklniesz czemu hydraulika nie wezwałeś, po czym… znów odłożysz na później. Gdy będzie kapać jeszcze bardziej… może się okazać, że łatwiej jest kupić zatyczki do uszu… Albo wziąć środki nasenne i nie myśleć o kranie. Wezwiesz hydraulika w końcu dopiero wtedy, gdy przestanie w ogóle działać. Albo woda zacznie się lać niepowstrzymanym strumieniem.

Chyba, że gdzieś po drodze zatrzymasz się, odłożysz pigułki nasenne, które miałeś zaraz wziąć, wyciągniesz z uszu zatyczki i po prostu wezwiesz hydraulika. Albo sam wyciągniesz klucze i naprawisz ten cholerny kran.



Zgodnie z zapowiedzią, rozpoczynamy Finalną Wyprzedaż ChangeMasters. Te produkty nie będą już do kupienia po Brexicie - chcę uniknąć zamieszania w rozliczeniach z właścicielami praw autorskich. Ponieważ potrzebuję dwóch tygodni na domknięcie kwestii z nimi, do 15 marca wszystkie produkty ChangeMasters (Andrew Austin, James Tripp, Michael Perez) są w promocji 50%, a po tym terminie TRWALE znikną ze sklepu. (Oczywiście wszyscy, którzy kupili, będą wciąż mieli dostęp.)
 
W ofercie materiały m.in. n.t. skutecznego coachingu, hipnozy, pracy z metaforami, utraty wagi czy rozwoju biznesu coachingowo-szkoleniowego.
 
(Sytuacja mogłaby się zmienić gdyby jakimś cudem Brexit jednak nie miał miejsca, ale jest to obecnie mocno wątpliwe.)
 
Pełna oferta dostępna jest TUTAJ

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis