Świat się zmienia

Michał Pasterski przygotował niedawno artykuł nt. Tonny’ego Robbinsa, w którym wskazuje na zagrożenia płynące z nachalnego platform sellingu stosowanego na takich szkoleniach oraz ograniczenia „poszkoleniowego haju”.

Choć w licznych komentarzach do artykułu i na facebooku pojawiły się głosy sprzeciwu i wypowiedzi fanów Robbinsa, były one w zdecydowanej mniejszości. Większość osób zgadzała się lub wręcz wskazywała, że ktoś w końcu napisał to, o czym same myślały.

WOW!

Po prostu WOW!


To naprawdę niesamowite patrzeć, jak ten rynek się zmienił przez ostatnie lata. Jak wydoroślał.

Dwa, trzy, cztery lata temu, dokładnie ten sam artykuł spotkałby się ze skrajnie odmienną reakcją.

Większość, przytłaczająca większość głosów byłaby za Robbinsem. Bo w końcu guru. Tylu ma fanów. To musi działać. A przez Michała to chyba tylko zazdrość przemawia.

Nieliczne głosy zgody zginęły by w tłumie lub wręcz zostały zagryzione.


Dziś jest inaczej. Dziś ludzie faktycznie wskazują na to, że oczekują od rozwoju konkretów – narzędzi, rozwiązań, praktyki. Zmiany.

Jeszcze nie wszyscy, ale coraz większa grupa. Grupa, która powoli zaczyna dominować w środowisku.

Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy!

To dla mnie jak dobry przyjaciel, który wyrywa się ze szponów uzależnienia i zaczyna budować swoje życie na nowo. Jak ktoś bardzo wartościowy i bliski, kto kiedyś upadł, ale dziś się pozbierał, ogarnął i zaczyna odnosić sukcesy.

Rozwój zmienia się w Polsce. Stracił część swojego pędu i masowości, zyskał dojrzałość i skupienie na celach.

Strasznie mi się to podoba!


Mija właśnie siódmy rok działalności mojej firmy na rynku, najpierw jako coacha, później również trenera. W pewnym sensie nawet dziewiąty: dwa lata przed jej otwarciem pracowałem też z klientami za darmo, „za kawę”, dla zdobycia doświadczenia.

Szmat czasu. Ogromna ilość nauki, często na bolesnych błędach. Ogromna ilość błędów samych w sobie ;) Wielka ilość poznanych ludzi, których dalsze losy tak różnie się potem potoczyły.

Około dwóch tysięcy klientów indywidualnych, kilkaset przeszkolonych osób, kilka tysięcy słuchaczy różnych wykładów, kilkadziesiąt tysięcy osób, do których dotarłem przez książki. Dziesiątki innych trenerów i coachów, których miałem okazję poznać, zaprzyjaźnić się, lub – niekiedy – solidnie się do siebie zniechęcić.

Niesamowite jak bardzo odmienne jest środowisko dzisiaj od tego, jakie było wtedy, gdy zaczynałem.

Tym bardziej niesamowite, że jeszcze te dwa, trzy lata temu byłem na krawędzi uznania, że nie ma na to siły. Nie ma opcji, żeby to ruszyć.

A potem okazało się, że potrzeba po prostu przekroczyć pewien punkt, pewną granice i zmiany zaczynają następować jedna po drugiej. System dąży do nowego punktu skupienia.

I bardzo ciekawe jest, jak będzie wyglądała jego dalsza ewolucja…


Praktyk Beyond NLP - skoncentrowana dawka rozwojowej wiedzy i praktycznych umiejętności. Komunikacja, inteligencja emocjonalna, perswazja, zarządzanie czasem, organizacja czasu. To wszystko i dużo więcej- już 17-25 marca 2018!

 


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • ja

    Nie ma to jak zrobić o swoich produktach głośno przez napisanie anty-artykułu o wybitnym cżłowieku Antonym Robbinsie, do którego polscy psycholodzy i motywatorzy nigdy nie dorosną nawet do pięt.

    Widzę , że wyczailiście okazję by na jego plecach sprzedać swoje produkty.

    Żenujące to jest naprawdę!

    • Krzysiek

      Jak chcesz dyskutowac z Arturem to zapoznaj sie z regulaminem i podpisuj sie prawdziwym imieniem zamiast ,,ja”.

      • Krzysiek, luz, chłopak dał dość swoich danych, by można go było zidentyfikować łatwo. Ciekawe jest to, że na FB był dużo bardziej uprzejmy, a tu się nagle rozochocił ;)

    • Trzymając się analogii rozwoju jako kogoś, kto wychodzi z uzależnienia, warto mieć na uwadze także odpowiednik współuzależnionych – osoby tak przyzwyczajone, wręcz uzależnione od patologii, że jakiekolwiek próby jej przeciwdziałania będą kwitowały krzykiem „biją, źli ludzie”.

      Tak jak cieszę się z pozytywnych zmian w środowisku rozwojowym, tak współczuję Ci i życzę szybkiego wyjścia z tej pułapki.

  • Krzysiek

    Jak jestesmy przy patologiach rozwoju, to co wiesz o EFT? Wytlumaczenie skutecznosci metody do kosza(wykorzystali nawet mit Einsteina popierajacego fale w ciele) ale maja jakies badania potwierdzajace skutecznosc, ale rowniez slyszalem o badaniach ktore temu zaprzeczaja.

    • Klasyczne placebo, choć z ciekawym modelem biznesowym (przynajmniej u założyciela – daj wszystko prawie za darmo, a ludzie i tak przyjdą na szkolenia).

      • Krzysiek

        A co z badaniami mowiacej o jej skutecznosci?

        • Jak przytoczysz jakieś publikacje z pism typu peer review, będę się mógł odnieść w temacie. Nie mogę się wypowiadać n.t. badań bez zapoznania się z nimi, mogę co najwyżej wskazać, że te które znam zdecydowanie podważają energetyczne EFT.

          Zapoznanie się jest istotne zwłaszcza dlatego, że pod skrótowcem EFT mieszczą się co najmniej dwie metody terapeutyczne (czy raczej jedna terapeutyczna i jedna paraterapeutyczna):
          – paraterapeutyczna Emotional Freedom Techniques, energetyczny odlot
          – terapeutyczna Emotionally Focused Therapy, którkoterminowa psychoterapia par

          Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś podawał badania dotyczące tego drugiego jako dowody na skuteczność tego pierwszego.

          • Krzysiek

            Szukalem dosc plytko, ale sa linki do tlumaczonych zrodel http://instytuteft.com/badania_eft.html .

          • Badania z przytoczonej strony, po szybkim przejrzeniu:
            – referaty z konferencji i to zwykle konferencji odlecianych, więc wartość żadna
            – jedno badanie z SRMHP które osłabia EFT, a nie wzmacnia (bo sugeruje, że jakakolwiek skuteczność jest pochodną czynników niezwiązanych z metodą)
            – jedno badanie kliniczne… na grupie 18 osób (czyli guzik wartej) i dające jako grupę kontrolną dość dziwną metodę, która mogła dać efekt nocebo

            Słowem, kiepsko, oj kiepsko :)

  • Daniel

    Nie umiem zrozumieć jak próbuje się różne osoby w świecie dyskredytować jeżeli coś wielkiego osiągają. Z całym szacunkiem Panie Arturze ale jest Pan jedynie znakomitym teoretykiem. Ciekawe jakby Pan był w sytuacji Robbinsa jak był atak na World Trade Center co by Pan zrobił?. Pewnie dał zniżkę na następne szkolenie:). Różnica jest taka , że Tony to praktyk doskonały jak nie najdoskonalszy na świecie!. Ile chodzi osób do Pana na szkolenia?. ( 10?może 30? może 50?)…Może Pan swoje rożne wywody próbowac tu robić i wszędzie gdzie się da ale nie zmienia Pan faktu , że Robbins dalej będzie wielki i osoby , które nie miały nic wspólnego z tematem psychologii i motywacji będzie sięgało dzięki niemu do tego typu książek. Powinniście wszyscy mu dziękować!!!za to co również dla WAS ZROBIŁ!. Nie ma to jak napisanie anty-artykułu a poniżej informacja delikatna o swoich szkoleniach – na których z pewnością dostaniecie prawdę jedyną i słuszną:):):) TEORETYCZNĄ:).

    • Krzysiek

      Wiem ze Artur ci odpowie ale dorzuce swoje 3 grosze: w obronie Robbinsona i ciaglego powtarzania (praktykowania:) przez niego truizmow(np. zadawanie odpowiednich pytan) ktos napisal ze on to robi dlatego by znalesc podstawy psychiki(co jak mi wiadomo jest nadinterpretacja), co mi troche przypomina refluksje, a nie korzystanie z wielu technik powieszchownie. Przypomniala mi sie zasada Pareto, bo uznalem ze ta idea po prostu ja lamie.

      • Krzysiek, wiem że wrzuciłeś link do wentyla, ale nie trawię rozwojowego pudelka i nie mam zamiaru go promować u siebie ;)

    • I kolejny współuzależniony. Współczuję, życzę szybkiej poprawy :)

      Dziękuję przy okazji za niezamierzony komplement – nie da się bowiem być skutecznym praktykiem nie będąc znakomitym teoretykiem. Nie w dziedzinach tak złożonych jak ludzka psychika.

  • on

    „najpierw jako coacha, później również trenera”

    Widzę, że w słowniku branżowym bałagan się robi. Panowie nie pozwólcie na to! Mówcie po ludzku!

    Ciekawe jak takie samo zdanie brzmiałoby po angielsku;)

    • „at first as a coach and later on as a trainer”

      Bałaganu nie ma :) Coach i trainer to oddzielne terminy, bałagan który postrzegasz wynika z nieświadomości, że angielski termin coach ma więcej znaczeń niż tylko „trener sportowy” – jest też coach zajmujący się coachingiem (który to termin nie ma polskiego odpowiednika). Dla rozróżnienia czasami używa się kwantyfikatora „sports coach” wobec pierwszego znaczenia i „life coach” albo „business coach” wobec drugiego. Przy okazji jest też coach jako autokar, ale to inna kwestia ;)

      • on

        Angielski termin trainer również ma więcej znaczeń niż tylko „trener sportowy”. Zaczynając od trampka na mental trainer i psychology trainer kończąc. Nie twierdzę, że napisałeś coś niezgodnego z terminologią. Twierdzę tylko, że ta terminologia jest „nieludzka” – dezorientacyjna.

        Czyli najpierw byłeś kołczem a później trenerem sportowym? Proszę o wytłumaczenie. Przyda się za pewnie nie tylko mi.

        • Najpierw byłem coachem, a później trenerem umiejętności z zakresu komunikacji, psychologii i biznesu :)

  • Krzysiek

    Arturze, z jakim opoznieniem czytasz e-maile? Czekam na twoja odpowiedz juz pare dni podczas gdy na komentarze odpowiadasz bardzo szybko. I tak z ciekawosci: ile poswiecasz czasu na dyskuje, e-maile i tym podobne?

    • Hej, jeśli masz na myśli ten odnośnie wizjonera i odpowiedzi, przyjąłem do wiadomości, może skorzystam, ale nie widziałem specjalnie tam pytania czy czegoś do odpowiedzi, stąd nie odpisywałem.

      Co do dyskusji, maili, itp.mocno zależy od obłożenia. Zdecydowanie więcej zajmuje np. pisanie postów.

      • Krzysiek

        W PS mialem pytanie o twoja opinie mojej analizy i jak zagmatwanie pisze.

        • A sorry, zrozumiałem, że pytanie retoryczne – tak, była zagmatwana.

          • Krzysiek

            A analiza czyli moja odpowiedz-kontrartykul?

  • Norbert

    P { margin-bottom: 0.21cm; }

    Wiele dyskusji rodzi się wokół
    tematu szkoleń Robbinsa, a i w ogóle samego rozwoju osobistego w
    tym tej szczególnej konwencji: motywacyjnej. Zatem pozwolę sobie na
    swoją opinię.

    Sądzę, że Robbins robi rewelacyjne
    show motywacyjune, na którym ludzie skacząć, krzycząc, szalejąc
    (pozytywnie), chodząc po węglach zaczynają czuć, ze faktycznie
    mogą wszystko, są prawdziwymi diamentami, zwycięzcami i mistrzami
    świata. Jeżeli ktoś ma pieniądze, dysponuje czasem i chce w ten
    sposób bawić się,, mając świadomość, że jego nakręcenie
    emocjonalne może być wykorzystywane do tego by sprzedać mu więcej
    droższych produktów (i być może jest na to uodporniony, tudzież
    nie widzi przeszkód aby je nabyć) to może być na prawdę świetna
    rozrywka; o ile przy tym występuje świadomośc, że jest to
    bardziej rozrywka aniżeli poważny rozwój osobisty. Chętnie – jako
    osoba zaznajomiona z jego publikacjami oraz opiniami osób, w tym
    trenerów obecnych na polskim rynku, które uczestniczyły w takich
    eventach – odniosę się do wartości merytorycznej – sądzę, że
    po to (głównie) przychodzi się na szkolenie. Bo co z tego, że
    wyjadę z eventu niesamowicie nakręcony, zadowolony i przepełniony
    po brzegi wiarą we własne możliwości skoro za tydzień (dwa,
    trzy…) to minie a w moim ręku zostaną już tylko suche truizmy
    psychologiczne, motywacyjne i kilka prostych, całkiem
    ogólnodostępnych technik.

    Warstwa merytoryczna dostępna na
    szkoleniach u Robbinsa jest zwyczajnie miałka; uważam, że za te
    pieniądzę można nabyć o wiele więcej, o wiele bardziej
    skutecznej i o wiele bardziej wartościowej wiedzy dającej mierzalne
    efekty, i chyba po to ludzie sięgają po szeroko rozumiany rozwój
    osobisty – żeby mieć rezultaty. Jeżeli ktoś na prawdę poważnie
    i rzetelnie podchodzi do płaszczyzny rozwoju to sądzę, że nader
    wszystko będzie sobie cenił zweryfikowane, sprawdzone metody i
    długofalowe wyniki miast atmosfery i krótkotrałego nakręcenia
    emocjonalnego, które nota bene może być zarówno pożyteczne (nie
    uniwersalnie, ale w pewnoej ograniczonej liczbie kontekstów i w
    ograniczonym czasie) jak i nieść ze sobą negatywne konsekwencje (w
    stanie takiego uniesienia można przecenić własne siły i podjąć
    nierozważną decyzję bizesową/prywatną).

    Niestety często Klienci wybierają
    szkolenie trochę bardziej ze względu na trenera aniżeli rzeczowość
    treści i implikacje wynikające z jej zastosowania. Dla wielu
    odbiorców trenerzy pokroju Robbinsa mogą się wydawać ciekawi,
    fascynujący i inspirujący a jednocześnie ze wzgl;ęduy na skalę
    sukcesu (bardziej sprzedażowego niż mierzonego pozytywnymi skutkami
    osiągniętymi przez Klientów o czym Artur wielokrotnie wspominał)
    bardzo wiarygodni, za czym kryje się potencjalna pułapka, bo wiedzę
    podaną w taki sposób i w takiej otoczce można uznać za bardziej
    wartościową aniżeli coś co jest zaserwowane np. w formie nudnego,
    ale nadwyraz treściowego wykładu. Jednak należy sobie zadać
    pytanie czego szuka się się w rozwoju osobistym: więzi z innymi,
    zabawy, rozrywki, relacji, poczucia sensu czy tego, że robi się
    coś wartościowego i dąży do czegoś istotnego czy sposobu na
    ulepszenie niektórych całych dziedzin, bądź pojedynczych
    kontekstów własnego życia. Wydaje mi się, że rzecz idzie o dwa
    ostatnie powodu, a jeżeli tak to moim zdaniem trener jeżeli chodzi
    o jego osobowość czy sposób podania wiedzy (ciekawy/nudny) stanowi
    czynnik drugorzędny (choc będący bardzo miłym i ułatwijącym
    dodatkiem), na pierwszym miejscu jest jakość przekazywanej wiedzy i
    realna długofalowa korzyść z jej zastosowania (obalona jeżeli
    chodzi o eventy z półki Robbinsa, o czym Artur również
    informuje), zaś wybieranie swojego coacha/trenera podług kryterium
    atrakcyjności niemerytorycznej jego osoby lub szkolenia/wydarzenia
    jest moim zdaniem trochę niedojrzałe, bo jeżeli na prawdę zależy
    komuś na zdobyciu konkretnej wiedzy, która ma dac olkreślone
    rezultaty to winiem być podług takiego wskaźnika dobierać osoby
    od krtórych ma zamiar się uczyć. A jeżlei tak nie jest to
    sugerowałbym zrewidowanie motywacji rozwojowych, bo być może cale
    nie chodzi o zdobycie upragnionej pewności siebie, pozbycie się
    fobii, komunikacje, sprzedaż, motywacje (i determinacje), kondrolę
    emocjonalą itp. a o coś innego co da się zrealizować w tańszy,
    łatwiejszy, bardziej efektywny bądź przyjemny i/lub pełniejszy
    sposób.

    Jak można wywnioskować ta opinia to
    szerszy apel co do bardziej racjonalnego, chłodnego i trzeźwego
    spojrzenia na zagadnienie rozwoju osobistego. Cieszę się z
    obecnego na rynku trendu o którym Artur wspomina w artykule, bo to
    oznacza eliminowanie nieskuteczncyh rzeczy i większą świadomość
    Klientów co z kolei prowadzi do osłabienia pozycji i w efekcie do
    zmiany podejścia lub usunięcia z rynku niekompetentnych trenerów.
    to oczywiście długotrwały i mozolny proces, ale dzięki niemu
    będzie wzrastać ogólna jakość usłuyg świadczonych w ramach
    rozwoju osobistego a rzetelnym trenerom ułatwi prace więc
    skorzystają obie strony.

  • Maciek

    Witam,
    Co do Robbinsa pewnie większość broniących go i tak korzystała z materiałów ściągniętych z internetu (audio i wideo) także polecam szkolenie o finansach za 20 tys $ czyli ponad 60 tys PLN. W jednym momencie zapytał publiczności coś w stylu kto tu jest „milionerem” jak dobrze pamiętam podniosło łapki może 2-4 osoby razem z nim. W tym momencie zaświeciła mi się czerwona lampka, a Robbins szybko zmienił temat. Nie znam stanu konta reszty uczestników, ale dla mnie nawet 20 tys PLN za to szkolenie było by kompletnym zdzierstwem. Przerobiłem Personal Power/ Obudź w sobie olbrzyma/ i większość filmów+jakieś inne audio.

    Facet jest dla mnie mistrzem, nie widziałem jeszcze lepszego mówcy. Jest geniuszem pod tym względem, ale merytorycznie przydaje mi się wyłącznie jego ekspresja i gra emocjami, zresztą Ci co go podrabiają w Polsce są dowodem na to, że to się opłaca ;) Jeżeli chodzi o wiedzę, którą przekazuje to musiałem się ogarnąć dość szybko, bo środowisko pracowało w „rzeczywistości” a ja szukałem kolejnych i kolejnych bodźców, żeby czuć się dobrze nie zależnie od wspomnianej realnej sytuacji w której byłem… Tzw ćpanie motywacyjnych bajek… aż rzeczywistość kopnęła boleśnie w dupę.

    Widzę dzięki tej stronie, że nie byłem jedyny, dzięki :) ! ale sam zastanawiam się dokąd to zmierza i czego szukamy ? Podobno prawdy i metod, które naprawdę działają (jak robbins hehe), a może znajdujemy się na kolejnym etapie mentalnej masturbacji? i za rok może pięć znowu popatrzymy na siebie z politowaniem ?

    Nie znalazłem tu słowa na temat Kroola, lubię jego książki zdaje się, że przebył ciekawą drogę. Co o nim sądzisz Artur ? Tak dorzucam coś od siebie, bo sam sięgnę po pozycję które zaproponowałeś „zamiast” przytaczanych w cyklu Anty.

    • Kroola? Nie kojarzę w ogóle.

      • Maciek

        Robert Krool jeden z bardziej popularnych w kręgach biznesowych

        • Ok, przyznam, że się nie spotkałem.

          • Maciek

            To ciekawe, bo w książce Wolni i Zniewoleni jest sporo tego o czym teraz dyskutujemy, a wydana w 2007 roku :)

            Osobliwość a przedsiębiorczość, jeszcze bardziej dotyka tematu.

            wydał całkiem popularny audiobook droga do zysków i satysfakcji wg mnie dzisiaj trochę nieaktualny i było w nim sporo tego co teraz już krytykujemy.

  • Krzysiek

    Mysle, ze wiem skad wziela sie ta zmiana. Najwieksze blogi rozwojowe czyli Bartka, Damiana i Michala maja podejscie dosc sceptyczne i przez to ze nowi zaczynaja wlasnie od nich, maja to sceptyczne podejscie(osobiscie to zaczynalem od bloga Damiana).