Spiski n.t. spisków, czyli jak zwolennicy teorii spiskowych reagują na bycie badanymi?

Znajomy złapał ostatnio niezwykle fascynujące badanie, które – przyznam – skłoniło mnie do przemyślenia wielu rzeczy związanych z tym jak podchodzę do sceptycyzmu. Oryginalne omówienie tematu, wraz z linkami do badania znajdziesz TUTAJ, ja natomiast chciałem podsumować temat dla polskiego czytelnika i przedstawić też nieco moich wniosków w tym zakresie.


Teorie spiskowe to dość popularne narzędzie służące jako wyjaśnienie danych nie pasujących do światopoglądu danej osoby. Jeśli badania pokazują coś innego, niż to w co chciałbym wierzyć – to na pewno spisek Big Pharmy/rządu/korporacji/itd. itp.  Zarzucający spisek zwykle nawet nie zapoznaje się z treścią badania, tym kto je przeprowadził i czy były jakieś konflikty interesów. Jest niezgoda poglądów, jest spisek. Jest spisek, jest impreza ;)


Dlatego właśnie niezwykle ciekawe były badania ekipy Stephena Lewandowskiego ( NASA faked the moon landing|Therefore (Climate) Science is a Hoax: An Anatomy of the Motivated Rejection of Science). W pierwszym zaczęli badać zachowania, strukturę argumentacji, itp. zwolenników teorii spiskowych (jako cel wybrali sobie osoby twierdzące, że badania wskazujące na globalne ocieplenie wywołane działalnością człowieka to fikcja). Badanie to wykazało m.in. że zwolennicy leseferystycznego wolnego rynku (pozbawionego jakiegokolwiek nadzoru rządowego) byli bardziej skłonni wierzyć w taki spisek, oraz inne spiski (np. że HIV nie wywołuje AIDS). Drugi i dużo silniejszy efekt był taki, że w im więcej teorii spiskowych dana osoba wierzy, tym większa szansa, że będzie wierzyła też w kolejne i odrzucała wiedzę naukową. Innymi słowy – wiara w teorie spiskowe nakręca wiarę w kolejne teorie spiskowe.


Artykuł był na tyle popularny, że trafił do krajowej telewizji (badacze pochodzili z Australii),  wywołał też sporą burzę online u badanych zwolenników teorii spiskowych – łącznie z próbami ataków na autorów. Ci, jako rasowi naukowcy… przygotowali kolejne badanie n.t. reakcji środowisk spiskowych (Recursive fury: Conspiracist ideation in the blogosphere in response to research on conspiracist ideation).  I to właśnie to drugie badanie daje mi dużo do myślenia.


Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę jest coś, co zastosowali w swojej metodologii badań, czyli kryteria teorii spiskowej. Są to:

(1) Założenie niecnych zamiarów drugiej strony.

(2) Fantazje n.t. bycia prześladowanym, włączając w to nieśmiertelne porównania do Galileusza (u nas, zapewne w wyniku czegoś co ludzie pamiętają trzy-po-trzy z lekcji polskiego, również Giordano Bruno).  To stawia zwolenników tez spiskowych w pozycji ofiary i potencjalnego bohatera.

(3) Nihilistyczny poziom sceptycyzmu, często połączony z niewielkim zaufaniem i skłonnościami paranoicznymi. Nihilistyczny poziom sceptycyzmu = w absolutnie nic nie można wierzyć, wszystko jest umowne (poza teorią spiskową)

(4) Niezdolność do uwierzenia w przypadki.

(5) Tolerowanie niespójności i sprzeczności w swoich tezach tak długo, jak podważają „oficjalne” tezy, założenie, że „oficjalne” tezy muszą być kłamliwe. Lub, jak to świetnie ujęli autorzy: szczegóły teorii spiskowej nie mają znaczenia, liczy się sam fakt spisku.

(6) Włączanie dowodów podważających teorię jako dalszych dowodów na prawdziwość spisku, w ten sposób tworząc „nieprzemakalną hipotezę”.


Zwłaszcza szóste kryterium skłania do przemyśleń – przykładowo, na początku zakładano, że autorzy sami mieli złe intencje i nie dostali zgody komisji etycznej na takie badanie. Gdy okazało się, że zgodę dostali, zwolennicy teorii spiskowej uznali, że komisja również jest częścią spisku. To skłania do zastanowienia, na ile jest sens w ogóle celować do takich osób.


Jednak dużo ciekawszym i istotniejszym jest ostatni wniosek autorów. Mianowicie – mimo, że reakcja na ich badania – badania, które trafiły do mediów krajowych, trzeba dodać – wydawała się głośna i wyraźna, w rzeczywistości była mocno ograniczona. Przez wiele miesięcy po publikacji oryginalnego badania, teorie spiskowe w temacie pojawiły się na 24 stronach, z czego tylko na 13 blogach poświecono temu więcej niż jeden wpis.  Jest to odzwierciedleniem innych radykalnych tez, np. absolutnego zaprzeczenia globalnemu ociepleniu, które wydaje się być bardzo popularne w internecie, ale -jak pokazały badania – w rzeczywistości dotyczy zaledwie 6% osób aktywnie wypowiadających się w temacie.


A to jest dość istotna kwestia dla mnie i coś co naprawdę muszę przemyśleć. O ile bowiem są pewne chore i odleciane idee, które niestety trafiają faktycznie do szerszych grup ludzi (np. sprzeciw wobec szczepień ochronnych dzieci), o tyle muszę poważnie zastanowić się nad wieloma rzeczami, które zamierzałem debunkować, bo całkiem możliwe, że dotyczą one głośnej, ale malutkiej grupki i lepiej ten czas wykorzystać na inne teksty. Nie znaczy to bynajmniej, że nie będę debunkował – będę, ale będę starał się koncentrować na rzeczach, w które faktycznie wierzy sporo ludzi, lub nad którymi przynajmniej się zastanawia.

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
  • Krzysztof Grabarczyk

    Artur,

    ciekawy temat i ciekawy tekst – dzięki :-) wyniki same w sobie IMHO niezbyt zaskakujące, co nie zmienia faktu, że interesujące. Chętnie poczytam więcej, natomiast nie ukrywam, że mnie ostatnio bardziej interesuje temat nieco odwrotny:
    Zjawisko głośnej mniejszości powtarzające dziwaczne teorie bo ktoś popełnił kiedyś błąd logiczny, nie zgłębił tematu itp. to rzeczywiście powszechna sprawa. W końcu nie brakuje (jak ich określił Lem) „ludzi dumnych z tego, że nie rozumieją, dlaczego prąd płynie dwoma kablami, a nie jednym”, a stąd już blisko do powtarzania zasłyszanych bzdur na niezrozumiałe dla siebie tematy :-)
    Natomiast ja za bardzo groźne uważam również stosowanie (np. wobec krytyków, przeciwników, konkurentów) metody dyskredytowania czy wręcz ośmieszania, polegającej na oskarżaniu ich o szerzenie teorii spiskowych.
    To prosta technika zwalczania niewygodnych faktów i osób. A w końcu, niestety raz na jakiś czas, faktycznie zdarzają się ludzie dopuszczający się niegodziwości czy wręcz zbrodni, które starają się ukryć. Nie każdy błąd to zwykła pomyłka, jak zresztą uczy nas historia. A spiski… no cóż… te też od czasu do czasu się na mniejszą lub większą skalę faktycznie zdarzają i dobrze, żeby znaleźli się wtedy ludzie odważni i uczciwi, którzy zdecydują się to ujawnić. Dobrze też, żebyśmy z założenia czy lenistwa poznawczego nie wylali dziecka z kąpielą i nie zbyli takich ludzi łatką „teoria spiskowa”.*

    Pozdrowienia,
    Krzysztof

    *gwoli ścisłości – nie odnoszę tego do żadnego konkretnego tematu

    • http://www.krolartur.com Artur Król

      Kwestia tego, że spisek da się generalnie wykazać jednak. Bo jasne, ludzie próbują ukrywać różne rzeczy, ale jednak są to raczej spiski na mniejszą skalę (choćby księgowość Enronu), bo na większą się po prostu nie da – ktoś zrobi głupi błąd, upije się, powie za dużo, słowem, im większy zasięg rzekomego spisku tym mniejsze jego prawdopodobieństwo.

      • Krzysztof Grabarczyk

        Zależy co rozumiesz przez dużą skalę. Jeśli chodzi o u dużą liczbę zaangażowanych osób to zgoda, chociaż samo wykazanie spisku i odrobina szumu wokół niego nie jest w stanie niekiedy zaszkodzić autorom. Ot, choćby dlatego, że pojedyncza osoba, która „sypnie” jest dyskredytowana np. poprzez zarzuty typu „opowiada teorie spiskowe” ;-)

        Natomiast jeśli dużą skalą nazwiemy też przypadek, kiedy spiskuje mała grupka ludzi ale wpływowych to sytuacja już jest inna.

        Chodzi mi generalnie Artur też o to na przykład: wyobraź sobie, że poruszyłbyś w towarzystwie choćby osób z naszego pokolenia (a zdaje się, że jesteśmy równolatkami), mieszkańców dużego miasta, temat działania agentów obcych wywiadów na terytorium danego kraju. Sporo (podobno wykształconych) osób zrobiłoby szerokie oczy i zarzuciłoby Ci właśnie opowiadanie teorii spiskowych, chociaż działania wywiadowcze są stare jak świat i prowadzone na całym świecie. Tak samo spora część osób zareaguje na historie o niektórych (nawet udowodnionych) aferach korupcyjnych itp.

        Boję się odjechanych teorii spiskowych, zwłaszcza jeśli postępowanie w zgodzie z nimi jest niebezpieczne dla czyjegoś życia czy zdrowia, ale chyba jeszcze bardziej boję się szufladkowania ludzi do kategorii „wyznawca teorii spiskowych”, kiedy tylko mówią coś niepopularnego.

        Pozdrowienia,
        Krzysztof

        • http://www.krolartur.com Artur Król

          Cały paradoks sytuacji polega na tym, że im więcej i im bardziej wokalni są zwolennicy odlecianych teorii spiskowych, tym mniej wiarygodne stają się realne wspomnienia o spiskach :(

  • Wyzbyty

    Czy w „(1) Założenie niecnych zamiarów drugiej strony.” – mieści się pewność, że druga strona chce zarabiać kasę, a co za tym idzie jest gotowa na wszelkie poświęcenie?

    • Wyzbyty

      i czy w „(4) Niezdolność do uwierzenia w przypadki.” mieści się niekończąca się seria wielomilionowych kar na większość światowych korporacji za korupcję i nie tylko… bo także za wszelkiego rodzaju, że tak delikatnie powiem wprowadzanie w błąd?

      • http://www.krolartur.com Artur Król

        Nie. Natomiast jeśli masz wątpliwości, sięgnij do artykułu, tam są te elementy lepiej opisane :)

    • http://www.krolartur.com Artur Król

      Tak, konkretniej – ta druga część już czyni z tego ekstremalny dość przykład, de facto dehumanizujący drugą stronę.

  • http://przepowiednie.arystoteles.pl/papiez-murzyn.php Lech Baczyński

    „Im więcej teorii spiskowych dana osoba wierzy, tym większa szansa, że będzie wierzyła też w kolejne i odrzucała wiedzę naukową. Innymi słowy – wiara w teorie spiskowe nakręca wiarę w kolejne teorie spiskowe.”

    Czy to nie za daleko idący wniosek (ten: wiara w teorie spiskowe nakręca wiarę w kolejne teorie )?
    Może po prostu niektórzy są bardziej skłonni wierzyć w teorie spiskowe, więc wierzą w więcej teorii spiskowych?

    • http://www.krolartur.com Artur Król

      Zachęcam do zerknięcia do oryginalnych badań i wyników i wyciągnięcia własnych wniosków :)

      Natomiast na podstawie punktu 6 z kryteriów z powyżej wskazałbym jednak na taką kolejność.