Śliczna bajka o wędce i rybie…

Wszyscy znamy ten truizm. „Nie dawaj ryby, dawaj wędkę.” Zamiast dawać komuś pomoc pozwalającą mu przetrwać (jedzenie, datki finansowe, itp.) powinniśmy nauczyć go jak samemu może sobie pomóc.

Idea ta powtarza się w ogromnej ilości źródeł, od książek samopomocowych, przez fora neoliberalne, aż po program „America Works” w serialu House of Cards. Wszyscy ją znają, wszyscy kiwają głową, że to mądra i głęboka prawda…

Tyle, że… no cóż… NIE

To nie jest żadna mądra ani głęboka prawda.

„Dasz człowiekowi rybę, nakarmisz go na dzień. Dasz mu wędkę, nakarmisz go na całe życie.”

Brzmi dobrze. Ale co jeśli…

Człowiek ten jest tak wycieńczony z głodu, że zanim złowi rybę, umrze?

Człowiek ten nie ma pojęcia jak wędkować i jak dasz mu wędkę, to z braku wiedzy, pełen dobrych chęci, ją uszkodzi?

Wszystkie pobliskie akweny pozbawione są ryb i człowiek nie ma czego łowić? Ma się zatłuc tą wędką, czy udławić na haczyku?

Wszystkie pobliskie akweny należą do prywatnych właścicieli i jeśli miałby cokolwiek łowić, to musi ponieść opłaty na które go nie stać i które czynią całą sprawę bezsensowną?


Bo widzisz, życie nie jest tak proste, jak w opowieściach. Proste metody na złożone problemy rzadko kiedy działają.


Dla jasności, rozumiem INTENCJĘ za tym powiedzeniem. Zdaję sobie sprawę, że są sytuację przysłowiowego „uzależnienia od ryb”, wyuczonej bezradności. To jest realne zagrożenie i zgadzam się, że warto podejmować działania aktywizujące ludzi i dające im możliwości zapracowania na siebie i zadbania o siebie.

Tyle tylko, że dawanie ludziom wędki nie wyklucza dawania im ryb. Można dać i jedno i drugie. Bardzo często nie ma po prostu innego wyjścia, jeśli chcemy cokolwiek osiągnąć.

Co z tego, że ktoś ma potencjalną możliwość założenia firmy czy dokształcenia się i zdobycia intratnego zawodu, skoro nie stać go na to? Jeśli brak Ci zasobów do przetrwania z dnia na dzień, jak masz je mieć na rozwój?


Np. W teorii żyjemy w świecie gdzie każdy może się nauczyć np. programować z internetu i zarabiać grube pieniądze na tym. Tyle teoria, bo w rzeczywistości 1/4 Polaków nie ma w ogóle dostępu do internetu (a Ci którzy mają niekoniecznie mają łącza potrzebne do przejścia internetowych kursów). 42% Polaków nie ma w ogóle kompetencji korzystania z komputera, 14% ma słabą. To nie są umiejętności, które łatwo nadrobić, zwłaszcza powyżej pewnego wieku – brakuje po prostu pewnych koncepcji i schematów poznawczych. Oczekiwanie od takich osób, że teraz nauczą się same z siebie nagle programować, nawet gdyby miały na to czas i zasoby (a często nie mają) , jest karkołomne. Niby mają wędkę, ale nie mają jak dotrzeć do jeziora nie padając po drodze z głodu.


Dlatego zamiast decydować „dawać wędkę czy rybę”, może warto spojrzeć na sprawę pełniej i zastanowić się ile ryb musimy dać danej osobie? Tak aby starczyło jej do chwili gdy będzie w stanie skutecznie korzystać z wędki by sama się wyżywić. Oraz jak ten proces zoptymalizować?

To trudniejsze zadanie niż proste „dajmy wędki, a nie ryby”. Ale to również jedyna opcja, która ma jakiś realny sens.



Nadchodzi kolejna edycja Praktyka Beyond NLP. 9 dni. 6-12 osób. Ponad 70 narzędzi rozwojowych. Ponad 100 stron szczegółowego skryptu. Po prostu kawał solidnego szkolenia na którym poznasz tajniki komunikacji, inteligencji emocjonalnej i skuteczności osobistej. Do 3 lipca w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Jack

    Co z sytuacja, gdy ktoś na ulicy poprosi o pieniądze i na 99 % wiemy,że wyda je na alkohol ?

    • To z tego co mówisz, ani to wędka, ani ryba.

      • Jacek

        Spoko, tak myślałem. Inna kwestia, jak ktoś prosi o jedzenie, chociaż tutaj też rozgraniczam, czy prosi o jedzenie, czy prosi o jedzenie ale chucha procentami. Czasem się zastanawiam czy powinienem tak to rozgraniczać, ale w mojej ocenie jest to słuszne.

  • Michał Kurzyński

    Często słysząc tego typu „złote myśli” zastanawiam się jak można wszystkie przypadki uogólniać?
    Sam słysząc taką „złotą myśl” dostrzegam zaraz pełne spektrum wyjątków, gdzie dosłowne zastosowanie takiego rozwiązania mogło by być tragiczne.
    Czytając Twoje artykuły wskazujące na problemy z tymi „złotymi myślami” bardziej zdaję sobie sprawę z tego że bardzo często myślimy płytko o różnych sprawach, gorzej że przekłada się to również na nasze poparcie dla kogoś kto takie slogany głosi.

  • Daniel Bogusz

    Rozkminiałem coś podobnego w innym obszarze. Osoby mające problem z sennością, stosujące jako panaceum alkohol. Ja mówię tej osobie: zrób sobie trening autogenny, maks 30min., są dowody że działa.

    Odpowiedź tej/tych osób: „nie zrozumiesz itd…” (i dalej puszczają swoją zaciętą płytę). Z jednej strony wiem że daje coś co ze sporym prawdopodobieństwem by podziałało. Z drugiej samo narzędzie nic nie da.

    Czuje że przydało by się w formie dostępnej dla tej osoby wprowadzić ten trening jako część „zabawy”/eksperymentu/czegokolwiek (co właśnie będzie dostępne w strefie komfortu tej osoby).

    Często widzę podobny mechanizm. Myślę że mogę mieć rozwiązanie, ale wątpię i wiem że i tak dana osoba będzie robić swoje (jednocześnie manifestując i mówiąc że nie może wyjść z danego problemu).

    Pewnie odpisałbyś że: nie ma nic na siłę i nie można się za bardzo starać?

  • Nikos Lawenda

    Właśnie przebranżawiam się od kilku miesięcy na programistę. Sporo darmowych kursów na youtube, wiedzy w internecie oraz czasem stać mnie na płatne kursy online, które systematycznie przerabiam. Dla mnie wspaniałe jest, że jeśli chodzi o tę branżę, to można spokojnie nauczyć się sam, że to nie jest ani prawo, ani medycyna, która wymaga ciężkich 5-letnich studiów (choć w programowaniu też jest dużo nauki, którą trzeba sam uzupełnić).
    Dzięki temu wpisowi:
    Po pierwsze: Zaczynam docenić, że mam laptop, dostęp do internetu i materiały do nauki, czyli mam dostęp do jeziora
    Po drugie: To, że mam dostęp do jeziora, to nie mam dostępu do łódki rybackiej. Samemu długo schodzi przyswajanie i często wynajduję koło na nowo. A tak jakbym poszedł na kurs programowania (koszt: od 6-10tys. zł), to bym miał przyśpieszoną naukę, może nie uczyłbym się niepotrzebnych rzeczy, ale konkretnych pod staż, jak zrobić dobre portfolio i najważniejsze dostęp do mentora, który ma większe doświadczenie i pomaga. Ile czasu bym zyskał, gdyby mnie było na to stać :)

    • Gizmo

      Z mojego doświadczenia – najlepiej uczyć się metodą samouka ew. korepetycje 1vs1 z bardzo dobrym nauczycielem. Na kursie masz niewielką szanse że nauczyciel będzie Cię uczył w optymalnym tempie w jakim przyswajasz wiedzę. Spora szansa że będzie to albo tempo ślimacze – dostosowane do najmniej zdolnych ale może też być zbyt szybkie. Ucząc się samemu sam dobierasz sobie tempo i styl nauki. Kursy są natomiast świetne by wyrwać się z 4 ścian, wyjść do ludzi i uczyć się ale kompetencji społecznych.

      • Nikos Lawenda

        Też o tym pomyślałem, że bardziej się opłaci, gdyby te 6 tys. zł z jakimś profesjonalnym programistą z twarzą w twarz mieć korepetycje niż na takie kursy inwestować

        PS: Znasz kogoś (mentora) z okolic Krakowa?

  • Coś czułam, że z tą bajką jest nie tak. Jak coś jest dane za darmo jak ryba to nie znaczy, że jest bezwartościowe.

    Nie rozumiem dlaczego danie ryby – dosłownie małej rybki zwykłym biednym ludziom, by odbili się od dna uznawane jest za rozrzutność i że od razu to przepiją i że nie ma na to pieniędzy lub płacić muszą na nich ci co łowią ryby. A dawanie wielkich ryb na zbrojenia, wojny, komercyjne banki i posłów jest normalne. Na to cudem znajdzie się kasa.
    To właśnie inwestycja w zwykłych ludzi jest korzystna dla wszystkich. Tymczasem zwykli ludzie nawet jak mają jakieś wędki, chcą i umieją łowić to mają na to szlaban ze strony posiadaczy wielkich ryb.

    Napiszę wprost. Dostajesz coś za darmo to bierz, bo Ci się należy. Wykorzystaj to najlepiej jak możesz np. wiedza dla programisty. Naucz się działać na tym i nabierz sił. Zbuduj za to swoją wędkę. Naucz się więcej dopiero potem sięgnij po rzeczy płatne.
    Już jako niemowlak dostajemy coś za darmo co nas rozwija – mleko matki.
    Nie może być albo to i to. Jest o wiele lepiej jak i to i to.

  • Kamil

    Arturze, w paru miejscach powołujesz się na badania odnośnie realnego/wydajnego dziennego czasu pracy pracowników biurowych. Naprowadziłbyś mnie na te badania? Bo mnie bardzo interesują, a pomimo szukania nie mogłem ich znaleźć.

  • Damian

    Artur mam pytanie. Podobno Einstein powiedział kiedyś tak – „Wszystko jest energią. Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. To nie filozofia, to fizyka” – też często to jest gdzieś tam powtarzane, w kontekście sekretu, co ty o tym sądzisz? Wiem, że może to nieodpowiedni dział, ale jak już mówisz o rybie i wedle to widzę jakieś szkolenie o biznesie mlm, a z niego niedaleko do sekretu. :)