Siła małych kroków

Czym jest zmiana osobista, jeśli nie uczeniem się? Nauką nowych zachowań, sposobów postrzegania świata, reagowania, czucia się?

Gdy myślimy o uczeniu się, zwykle przychodzą nam na myśl duże, poznawcze mechanizmy uczenia się. Rzeczy, które rozwijaliśmy przez lata nauki szkolnej. Oparte na złożonych strukturach mózgu: płatach czołowych i hipokampie. To myślenie przenosimy też na zmianę osobistą, szukając przy tym „dużych” metod zmiany.

Przy całej ich ogromnej wartości, sprawia to jednak, że potrafimy nie doceniać i ignorować mechanizmy nauki – a więc również zmiany – oparte na dużo prostszych i bardziej pierwotnych strukturach.

Gdy jesteśmy małymi dziećmi, praktycznie cała nasza nauka sprowadza się do dwóch mechanizmów.

Pierwszym jest „strzyżenie synaptyczne” („synaptic pruning”), redukcja początkowej ogromnej elastyczności naszego mózgu i dopasowanie go do środowiska w jakim żyjemy. Ten mechanizm jest już za nami i do niego raczej nie mamy szans wrócić, przynajmniej w tej skali w jakiej doświadczaliśmy go jako dzieci.

Drugim mechanizmem jest warunkowanie – wiązanie bodźców z reakcjami (np. widzisz znajomą osobę i czujesz się dobrze) i zwiększanie tendencji do powtarzania określonych zachowań w określonych warunkach (np. widzisz ciastko i je od razu szamasz). Ten mechanizm pozostaje z nami przez całe życie. Choć sami możemy go nie doceniać, to nasze życie kształtuje we wprost ogromnym stopniu. Po prostu nie zwracamy na niego uwagi…


Warunkowaniu ulegamy wielokrotnie każdego dnia. Ulegamy mu ilekroć spotyka nas coś miłego. (Oraz, w mniejszym stopniu, coś niemiłego. Kary też warunkują, choć mniej skutecznie.) Rozmawiasz i poruszysz temat filmów, a ta osoba słucha Cię uważnie i się uśmiecha. To  sprawia, że będziesz częściej poruszał temat filmów w rozmowach. Zarówno tak z tą osobą, jak i z innymi.  Pozmywałeś naczynia i akurat przyszedł SMS z zaproszeniem na piwo od kumpli? Nieco chętniej będziesz zmywać naczynia, bo Twój mózg powiązał ich zmywanie z nagrodą.

Proste, mechaniczne, w dużej mierze losowe. A jednocześnie ogromnie kształtujące nasze życie.

Jednak warunkowanie zachodzi w dużej mierze poza naszą świadomością. W efekcie rzadko kiedy doceniamy jego potencjał w zmianie.


Z warunkowaniem łączy się inny mechanizm, tzw. myślenie stadne („herding”). Polega ono na tym, że zachowania i wybory innych ludzi są przez nas traktowane jako domyślne punkty odniesienia dla naszych własnych działań i decyzji. Np. Oceniamy „prawidłowe” ceny mieszkań po cenach innych mieszkań w okolicy. Gdy jedna firma w branży zdecyduje się na podwyżki np. dla menadżerów czy programistów, zaczyna wyznaczać kierunek dla innych. Gdy widzisz, że inni ludzie nakładają sobie z bufetu dokładki, sam masz większą szansę sobie taką dodać.

Choć samo w sobie myślenie stadne opiera się na nieco innych mechanizmach niż warunkowanie, jest jednak pewien punkt zbieżności. Jest nim tzw. auto-myślenie stadne („auto-herding”). Podobnie jak w przypadku myślenia stadnego, również tu chodzi o domyślne punkty odniesienia. Tym razem jednak czerpiemy je nie z zachowań innych ludzi, tylko z własnych, dotychczasowych. Jeśli dotąd płaciliśmy za kawę 5 złotych, to 10 złotych wyda się nagle wielkim szokiem. Ale gdy już kilka razy zapłacimy 10 zł, stanie się domyślną opcją. Jeśli nigdy nie chodzimy na siłownię, to jest domyślne. Jeśli zaczniemy chodzić regularnie, to odstępstwem od normy będzie tydzień, w którym nie poszliśmy dwa razy na trening…


Co wynika z tych dwóch mechanizmów? Cóż, z warunkowania i auto-herdingu wychodzi nam po prostu ogromny potencjał prostych, drobnych zmian w codziennym życiu.

Jasne, są świetne techniki zmiany przekonań, planowania przyszłości, przepracowania emocji, itp. Ich wykorzystanie może dać naprawdę dużo. Zwłaszcza w „dużych” problemach i celach.

Jednocześnie jednak mamy tendencje do niedoceniania korzyści z drobnych, celowych zmian zachowania. Z tego, że dzisiaj wypalimy jednego mniej papierosa. Że przejdziemy się do domu piechotą, zamiast jechać dwa przystanki autobusem. Z nie kupienia tej kawy. Z powiedzenia bliskim nieco więcej miłych rzeczy niż zawsze. („Phi! Co za problem powiedzieć więcej niż zero?!” – Zegrzysław)


Nic z tych rzeczy nie zmieni świata. Nic nie da kolosalnego poczucia transformacji, jakie bywają czasem konsekwencją „dużych” praktyk rozwojowych. Nic nie jest ogromnym doświadczeniem jak wyjazd na tydzień medytacji czy przejście po gorących węglach.

Jednocześnie jednak…

Oparcie istotnej części usprawniania sobie na tych mechanizmach ma liczne zalety:

  • Łatwość wprowadzenia tych drobnych zmian.
  • Większość z tych rzeczy i tak jakoś codziennie robimy, tylko teraz możemy je zrobić nieco inaczej.
  • Brak konieczności zarezerwowania czasu i energii na głębszą pracę.
  • Niewielkie koszta eksperymentowania i testowania różnych rzeczy.

Zgoda, to wszystko mniej emocjonujące i znaczące niż walnięcie jedną dużą techniką. Jest też niewątpliwie wolniejsze Jednocześnie jednak to ogromny kawał potencjalnej zmiany, który po prostu warto wykorzystać w pracy nad sobą.



Jeśli cenisz treści z tego bloga, zostań patronem na Patronite i postaw mi kawę.

Im więcej kawy w Arturze, tym więcej ciekawych treści Artur generuje ;)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis