Sekret za Sekretem

Witaj,

Czas czytania: ok. 2 minuty.

Muszę się z Tobą czymś podzielić, drogi czytelniku – absolutnie gardzę „Sekretem”. Uważam go za skrajnie manipulatywną papkę, służącą zaspokojeniu najbardziej prymitywnych potrzeb swoich czytelników i widzów:

– potrzeby bezpieczeństwa (w końcu,  jeśli dostajesz tylko to co przyciągasz, czyni to świat dużo bardziej przewidywalnym)

– potrzeby posiadania poczucia kontroli (bo to Ty masz rzekomo kształtować swój wszechświat)

– egoizmu i chciwości (jakim cudem główne przyciągane w Sekrecie rzeczy to dokładnie te rzeczy, których pragnie przeciętny członek amerykańskiej klasy średniej?)

– pozbycia się poczucia winy w zwiazku z własnym sukcesem i cierpieniem innych (to dziecko ma białaczkę i umrze w wieku 10 lat? widać samo to sobie przyciągnęło!)

– lenistwa (bo w końcu nie musisz pracować, wystarczy przyciągać)

Co więcej, Sekret jest nie tylko skrajnie manipulatywny (np. cytuje Churchilla „Tworzysz swój własny wszechświat na bierząco.” zapominając o kontekście tego cytatu, który to kontekst brzmiał „To właśnie przykład absurdalnych sugestii stawianych przez metafizyków.”).

Sekret jest po prostu szkodliwy – znam masę osób, które w wyniku tej mentalności zmarnowały sporo czasu w swoim życiu, bo uznały, że nie musza pracować, wystarczy siedzieć i przyciągać i będzie ok. A jeśli coś nie działa, to nie dlatego, że nic nie robią, żeby to zmienić – to dlatego, że nie udoskonalili jeszcze swojej zdolności w korzystaniu z prawa przyciągania…

Smutne, niekiedy wręcz tragiczne.

Niektórzy mogą zapytać, czy sam sukces Sekretu nie jest dowodem na jego skuteczność.  Cóż, oprócz kwestii zaspokojenia powyższych ludzkich pragnień, jest jeszcze jeden czynnik który odpowiada za sukces Sekretu, coś o czym niewiele osób wspomina, z jakiegoś dziwnego powodu.

Czynnikiem tym jest osobista przyjaciółka Joe’go Vitale, amerykańska gwiazda talk-show, Oprah Winfrey. Znana z tego, że jeśli zareklamuje w swoim show mocz w kartoniku, to mocz w kartoniku stanie się napojem orzeźwiającym nr. 1 w USA w najbliższym sezonie. A Oprah poświęciła Sekretowi aż 2 pełne odcinki + 15 stron materiałów na swojej stronie WWW, co tłumaczy czemu ten dziwny (i bardzo wtórny, swoją drogą) szał tym razem tak bardzo się rozwinął.

Na szczęście, wraz z recesją, pojawiło się w ludziach pewne opamiętanie – łatwiej wierzyć w przyciąganie marzeń, gdy akcje na giełdzie rosną, niż gdy lecą na łeb na szyję ;) – więc przy odrobinie szczęścia ten chory mit zaniknie znowu na co najmniej kilkanaście lat w ciągu najbliższych kilku sezonów.

Czego sobie i Wam, drodzy czytelnicy, serdecznie życzę :)


Chcesz poznać metody skutecznego działania, usprawniania swojej motywacji i lepszego wykorzystywania swojego czasu?

Już na początku października w Warszawie możesz skorzystać z dwóch niezwykle praktycznych szkoleń: Zarządzanie Czasem oraz Determinacja w Działaniu!

Warszawa, 1 i 2 października, cena w przedpłacie: 295 zł/szkolenie

Uwaga! Do 10 września na obydwa szkolenia obowiązuje bardzo korzystna zniżka, a przy zakupie obydwu otrzymasz gratisowy e-kurs Determinacja w Działaniu o wartości 195 zł!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Moim zdaniem Sekretem też dużo chcemy sobie tłumaczyć, bo za dużo byłoby tych przypadków.

    U mnie sporo rzeczy się sprawdziło po dłuższym lub krótszym czasie, nie wiem czy to przez myśli czy poczynania [może jedno+drugie].
    [bo skąd niby mogłam wiedzieć, że jak wejdę na Chat z nastawieniem, że trafię na kogoś fajnego i druga myśl że jak trafię na kogoś fajnego to może coś więcej z tego wyjdzie to trafię na – w tej chwili już – męża i ojca naszej upragnionej córeczki?].

    Sama nie jestem przeciwnikiem sekretu – myślenie w określony sposób, „przyciąganie” – tak, ale tylko w połączeniu jeszcze z określonym działaniem.
    [samo leżenie i „przyciąganie” nie działa tak jak powinno]

  • Sandra, kwestia tego, że nie ma czegoś takiego jak „za dużo przypadków” – prawdopodobieństwo ma to do siebie, że jeśli nie mamy wszystkich danych – a co do naszego życia nigdy ich nie mamy – to nie sposób go realnie ocenić. Do tego zwykle oceniamy błędne prawdopodobieństwo – tego, że coś się akurat nam wydarzyło, a nie tego, że to się wydarzyło komukolwiek. A to właśnie to drugie jest istotniejsze.

    • Damian

      „Do tego zwykle oceniamy błędne prawdopodobieństwo – tego, że coś się
      akurat nam wydarzyło, a nie tego, że to się wydarzyło komukolwiek.” Masz na myśli to, że powinniśmy zobaczyć, że takie sytuacje zdarzają się też innym?

  • Arturze,

    Tworzysz swoje Życie?
    Czy Życie Ci się przydarza?

    Czy za nim cokolwiek zrobisz, musisz o tym pomyśleć, czy to po prostu robisz?

    Czy aby na pewno, dogłębnie sprawdziłeś, czym jest Prawo Przyciągania?
    Otóż nie, NIESTETY, gdyż inaczej, nie powstał by taki artykuł.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę artykułów, które są za czymś, aniżeli przeciwko czemuś, takie są lepsze :)
    I dziękuję, że jesteś, bo naprawdę masz wartą dla tego Świata wiedzę.

    • Tak, życie mi się przydarza. Co do myślenia – dużo bardziej złożony proces by dało się odpowiedzieć trafnie na tak zadane pytanie – zdefiniuj „pomyśleć” oraz „po prostu robisz”, wtedy odpowiem.

      Czy sprawdziłem czym jest PP – niestety, tak. Twoja teza, że jest inaczej, bez wyjaśnienia, jest dość słaba. Jeśli się nie zgadzasz, to sorry, w racjonalnej dyskusji musisz to uzasadnić.

  • Mateusz Survival Bednarski

    Prawo przyciągania to ściema, a jak jest z rozwojem osobistym?

    • W ramach rozwoju jest promowanych wiele bzdur, jest też jednak wiele bardzo wartościowych rozwiązań.

      • Mateusz Survival Bednarski

        Jakie to rozwiązania?

        • Zbyt ogólne pytanie – mogę Ci podać przykłady, ale nie jestem w stanie wymienić wszystkich, bo byłoby to po prostu skrajnie czasochłonne. Jeśli chodzi o przykłady, zerknij choćby do Rozwój Osobisty dla Początkujących (link w menu głównym), na razie skończona jest część o skuteczności osobistej.

  • Marcin S

    Hej,

    szukam książki, która zajmuje się tematyką szczęścia z naukowego pkt widzenia. Kojarzę, że polecałeś tą lekturę, a nie mogę sobie przypomnieć żadnego szczegółu, poza tym, że napisała ją jakaś kobieta z dosyć oryginalnym nazwiskiem. Nie wiedziałem, gdzie o to zapytać; ten wpis wydał mi się do tego najodpowiedniejszy :)

  • Damian

    Artur,
    mam do Ciebie pytanie odnośnie sekretu. Na stronie głównej w odnośniku „Artykuły”, masz artykuł pt „Syndorm Sekretu”. Tam napisałeś takie coś

    „Nie
    twierdzę tutaj, że „Sekret” nie działa lub nie istnieje. Choć w mojej
    prywatnej opinii jest on zbytnim uproszczeniem pewnych kwestii – podobny
    proces jak najbardziej ma miejsce.”

    Czy mógłbyś to rozwinąć? Wdała się we mnie pewna niepewność, bo nie rozumiem jakie procesy? Chodzi Ci o rachunek prawdopodobieństwa? To zabrzmiało jednak trochę bardziej tajemniczo, zwłaszcza, że moje otoczenie też o sekrecie dużo mówi, a ja staram się mieć dystans, więc bardzo by mi to pomogło. :)

    Pozdrawiam!

    p.s czcionkę przejął pod swoje władanie cytowany tekst, a już nie chciało mi się z tym kombinować, mam nadzieję, że nie przeszkadza to bardzo.;/

    • Damian

      Z tą czcionką to było tak, że po skopiowaniu tekstu, pisałem czcionką, w kórej był ustawiony kopiowany tekst, myślałem, że tak zostanie, ale na szczęście wszystko jest czarne. ;)

    • Dziś bym wprost napisał, że „Sekret nie działa”. Tamten art powstał daawno temu i pewnie wyleci w ramach przeróbki strony :)