Samoocena, poczucie własnej wartości, poczucie własnej skuteczności – czego potrzebujemy, a czego nie

Moje podejście do tematyki pewności siebie było już na tym blogu poruszane wielokrotnie.   W odróżnieniu od tego, w co ludzie popularnie wierzą, nie uważam żeby ludzie niepewni siebie mieli za niską samoocenę.  Przeciwnie. Zarówno w oparciu o badania, jak i o lata pracy z ludźmi z problemami z pewnością siebie, uważam że większość takich osób ma za wysokie poczucie swojego znaczenia.


To zbyt wysokie poczucie własnego znaczenia sprawia, że wiele osób bardzo przejmuje się tym co inni pomyślą, zamartwia tym jak wypadną, itp.  Gdyby uważali że są mało istotni, nie byłoby tutaj problemu. Bo wiedzieliby, że nikt o nich specjalnie nie będzie myślał. Serio, nie są aż tak ważni.

Badania wydają się potwierdzać to zjawisko.  Wysoka samoocena nie przekłada się na sukces życiowy czy czucie się lepiej  na co dzień.


Zaznaczałem przy tym zwykle, że są też faktycznie osoby które nie są pewne siebie i mają niskie poczucie własnego znaczenia. Ale ta ich niepewność siebie jest specyficzna. Nie ma tam obawy przed tym jak wypadną.  Zakładają że nikt nie zwróci na nich uwagi. Tym niemniej takie osoby też jakiś problem mają.


Faktycznie, ilekroć poruszałem temat w dyskusji, zwykle pojawiał się jakiś dodatkowy aspekt sprawy. Coś co wydawało się wiązać z samooceną i co miało znaczenie praktyczne dla osiągania sukcesów w życiu. Nie byliśmy jednak w stanie tego nazwać. Bałagan  pojęciowy jest niestety powszechny w psychologii. Odzywał się też tutaj, co nie ułatwiało sprawy. To co jedna osoba nazywała pewnością siebie, ktoś inny nazywał samooceną, itp. W efekcie nie udawało się do niczego sensownego dojść.


Dopiero niedawno trafiłem na pewien termin, który może tu pasować. Wydaje się on mieć poparcie w badaniach, jako coś istotnego dla sukcesu życiowego. A jednocześnie ładnie odróżnia się od pewności siebie, poczucia własnej wartości czy samooceny, pozostając wciąż w tym obszarze kontekstowym.


Tym terminem jest poczucie własnej skuteczności (ang. self-efficiacy). Poczucie tego że kiedy coś spróbujesz zrobić, to kontrolujesz wynik swoich działań.  Poczucie własnej skuteczności. Na pierwszy rzut oka może ono wydawać się tym samym co samoocena. Nic jednak bardziej mylnego. Często mogą być one wręcz sprzeczne ze sobą! Wiele badań pokazuje że wysoka samoocena przekłada się między innymi na rezygnację z wyzwań których oblanie mogłoby tą ocenę obniżyć.  Na przykład jeśli uważam się za bardzo inteligentną osobę i mogę wybrać z zagadek do wykonania, to na wszelki wypadek nie będę wybierał naprawdę trudnych zagadek. A nuż się uda mi się rozwiązać? I wyjdzie że wcale taki inteligentny nie jestem! Po co ryzykować? Natomiast jeśli mam wysokie poczucie własnej skuteczności to zakładam, że  będzie łatwiej czy trudniej, ale uda mi się jakoś te zagadki rozwiązać. Po prostu próbuję.


Oczywiście, mogą być różne układy tych cech. Możesz mieć wysoką samoocenę i niskie poczucie własnej skuteczności. “Ja jestem świetnym pracownikiem, no ale mamy tak zwalony system, że nic się tutaj nie da zrobić.” Możesz mieć wysokie poczucie własnej skuteczności i niską samoocenę. “ No ja tutaj wprawdzie na za wielu rzeczach się nie znam, ale jak dają to zrobię.  Nie ma żadnego problemu.”  Możesz mieć też niskie poczucie skuteczności i niską samoocenę. “Do niczego się nie nadaje I nic nie jestem w stanie zrobić.”  Albo wysokie poczucie skuteczności wysoką samoocenę “Jestem genialny i zdziałam co tylko trzeba!”


Najzdrowszy układ to umiarkowana samoocena i wysokie poczucie sprawczości.  Zbyt wysoka samoocena sprawi, że będziesz się zbyt przejmować tym jak wypadniesz. “Jak  cię ocenią inni? Czy się nie wygłupisz?” Zbyt niskie poczucie sprawczości i nie będziesz podejmować działań, wyzwań, ryzyka bo uznasz, że i tak ci nie wyjdzie.


No dobrze. Skoro wiem, że trzeba się skupić na poczucie sprawczości, to jak z nim pracować?  Co możemy tu zrobić?


Po pierwsze: w odróżnieniu od samooceny która w dużej mierze uczona społecznie, ocena własnej sprawczości opiera się w dużej mierze na doświadczeniach wcześniejszych sukcesów.  W tym obszarze metoda małych kroków jest bardzo cenna.  Jeśli nauczysz się teraz robić coś małego, to doświadczenie daje ci podstawy, żeby kolejnym razem  podjąć nieco większą próbę. Dobrze jest więc rozplanować swoje działania tak, by mieć wiele okazji do takich stopniowo coraz większych i większych prób.  Dadzą Ci one coraz większe poczucie sprawczości. Z tego względu przydaje się również poświęcać czas na autorefleksję i szukanie przykładów sytuacji, w których w przeszłości udało nam się osiągnąć sukces w jakimś obszarze.  To o tyle istotne, że nie mamy naraz pamięci całego naszego doświadczenia i czasami trzeba dane wspomnienie pobudzić, żeby stało się dostępne “na codzień”.


Po drugie poczucie własnej sprawczości może być nabywane przez prostą formę naśladownictwa.  Jeśli obserwujemy kogoś innego wykonującego dane działanie i odnoszącego sukces, łatwiej nam uwierzyć że my też jesteśmy w stanie to powtórzyć.  A kiedy już podejmiemy próbę i przynajmniej częściowo powtórzymy efekt naśladowanej osoby, rośnie też nasza baza doświadczeń sukcesu w tym obszarze.  A jak wiemy z poprzedniego punktu, im większa taka baza tym większe poczucie sprawczości.


Po  trzecie wsparcie społeczne wydaje się mieć tutaj znaczenie. Jeśli ludzie będą Cię przekonywać do tego żebyś coś zrobił/zrobiła, namawiają do podjęcia prób i dają ci wspierający konstruktywne informacje zwrotne, to pomaga ci łatwiej   podejmować próby działań. Co istotne, chodzi tu o konstruktywne i trafne informacje zwrotne – bezmyślne chwalenie niezależnie od wyników prowadzi do zmniejszenia poczucia własnej sprawczości!


Czwartym czynnikiem jest stan emocjonalny. Trzeba tu wskazać, że ma on dużo mniejszy wpływ, niż pozostałe – ale jednak wpływ ma.  W niektórych stanach łatwiej nam będzie czuć wysokie poczucie sprawczości. W innych będzie to trudniejsze. Jest to jednak zdecydowanie mniej istotna kwestia, niż pozostałe trzy. Jest to o tyle ważne,  że wiele osób z niskim poczuciem sprawczości będzie miało tylko i wyłącznie doświadczenia wyższego poczucia sprawczości związanego z tym jak się czują. W efekcie będzie uzależniało swoje podjęcie działań od tego, czy akurat odpowiednio się “sprawnie” poczują.  Przez to będą generowali dużo mniej doświadczeń sprawczości i sukcesu. A w efekcie ich ogólne poczucie sprawczości pozostanie dość niskie, tworząc błędne koło i uzależniając ich od tego, żeby akurat “odpowiednio” się poczuli. Dlatego tak ważne w rozwijaniu swojego poczucia sprawczości (albo w pracy  z klientami nad rozwijaniem ich poczucie sprawczości) jest skupienie się na pozostałych trzech kwestiach. Czyli na przywoływaniu oraz tworzeniu doświadczeń skuteczności. Na znajdowanie okazji do naśladownictwa. Oraz na wsparciu społecznym. (W tej kolejności.)


Wysokie poczucie sprawczości nie jest tak popisowe czy przyjemne emocjonalnie jak wysoka samoocena czy wysokie poczucie własnej wartości.  Zalicza dużo mniej czasu medialnego. Dostaje dużo mnie uwagi. Ale jest nieporównywalnie bardziej kluczowe do osiągnięcia sukcesu. To nie “Jestem zwycięzcą!”,  “Jestem zajebistym sprzedawcą!” To dobra trzeba to zrobić, więc po prostu to zrobię. Może być trudno albo nieprzyjemnie, ale dam radę. Takim podejściem podejmiesz dużo więcej wyzwań,  a przy okazji będziesz się czuć lepiej i silniej niż z wysoką samooceną. A że praca nad tym wymaga niekiedy czasu i wysiłku, ale nie jest szczególnie trudna do wdrożenia, to zdecydowanie warto się za nią zabrać.



Lean Actions  - chcesz zoptymalizować swoje działanie, tak by łatwiej, szybciej i pełniej realizować swoje zamierzenia? Ten kurs zapewni Ci narzędzia do realizacji tego celu. Trzy intensywne dni poświęcone wprowadzeniu podejścia Lean Mind do Twoich codziennych działań. Już w październiku w Warszawie! Kurs dostępny jest samodzielnie, lub jako fragment szerszego cyklu Lean Mind Experience


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis