Ludzie mają naturalną tendencje do unikania ryzyka. To wbudowane „na twardo” w nasz system. Dzięki temu przetrwaliśmy tak długo jako gatunek.

Dla naszych przodków ryzyko było bowiem nieporównywalnie większe, niż dla nas. Regularnie ryzykowali głód, okaleczenie, śmierć.  Nic więc dziwnego, że wykształcili skłonność do ograniczenia ryzyka. My odziedziczyliśmy ją po nich. Jest w nas, choć sami mierzymy się zwykle co najwyżej z dyskomfortem, stratą czasu czy odrobiną upokorzenia. Nasz mózg tego jednak nie rozumie. Dąży do minimalizacji ryzyka.

Sęk w tym, że jeśli chcesz cokolwiek osiągnąć w życiu, w jakimkolwiek obszarze, w zasadzie musisz zaakceptować pewną dozę ryzyka.

Wszystko co robisz może nie wyjść. Część nie wyjdzie na pewno.

Taka jest brutalna prawda.

Nowy projekt biznesowy może spalić na panewce. Związek może się rozpaść. Wakacje wyjdą kijowe. Film którego wyczekujesz od tylu miesięcy okaże się kichą.

Duże i małe rzeczy. Pomysły, projekty, działania. Wszystko może nie wyjść.

Jeśli coś robisz, jeśli coś zaczynasz, może to się po prostu nie powieść.


Dla wielu ludzi ta świadomość jest przerażająca. Mózg drze się „RYZYKO? NIE! NIE! NIE!” Chce czegoś pewnego.

Ale rzeczy absolutnie pewnych jest w życiu strasznie niewiele. Śmierć. Podatki. Dwa filmy Marvela w ciągu roku. To, że ktoś gdzieś w internecie pisze właśnie coś głupiego. W sumie tyle.

Wszystko pozostałe niesie ze sobą mniejsze lub większe ryzyko. Wszystko może się nie powieść.

Jeśli chcesz cokolwiek być w stanie robić, musisz wytrenować swój mózg by takie ryzyko akceptował. Nauczyć go „ściszać” ten wyjący w głowie alarm. Nie wyłączać zupełnie! Ten alarm jest cenny i wartościowy! Po prostu ściszać, bo zagrożenia przed którymi ostrzega są w dzisiejszym świecie wyjątkowo rzadkie – i powinien naprawdę wyć tylko wtedy, gdy faktycznie je znajdzie.


Zacznij od drobnego treningu. Stopniuj podejmowane ryzyko. Nagradzaj się za jego podejmowanie i nagradzaj się szczególnie, gdy ryzyko akurat nie popłaciło. Po to, by takie sytuacje Cię nie zniechęciły i nie rozbudziły tego alarmu na nowo. Wychowaj swój mózg by to ryzyko przyjął.

Bez tego utkniesz. Utkniesz w sytuacjach nawet nie „wystarczająco dobrych” – bo to byłoby jeszcze do zaakceptowania – ale po prostu w sytuacjach znanych. Pozornie bezpiecznych. W związku nieprzyjemnym, ale nie wystarczająco nieprzyjemnym.  W pracy podłej, ale znanej. Na stanowisku nużącym, ale swojskim.

Pięćdziesiąt tysięcy lat temu. Tysiąc. Nawet dwieście lat temu… To miało pewien sens i wartość. Ale dziś? Dziś żyjemy w tym, co z perspektywy naszych przodków jest rajem. Nie umrzesz z głodu. Nie przemarzniesz na śmierć.  Nie zostaniesz rozszarpany przez dzikie zwierzęta, a i przez ludzi zapewne również nie. Świat jest dziś dużo bardziej bezpieczny. Ryzyko ma dużo niższą cenę… Ale ponieważ ludzie wciąż się go tak samo boją, daje wciąż ogromne korzyści. Skorzystaj z tego!


Oczywiście, takie akceptowanie ryzyka jest łatwiejsze dla osób mających mniejszą lub większą życiową poduszkę bezpieczeństwa. Rodzinę, która ich wesprze. Majątek – wypracowany lub odziedziczony. Kontakty. Coś, co pozwoli im, w razie czego, łatwiej się podnieść gdy podjęte ryzyko nie wypali. Ta sama poduszka bezpieczeństwa może skłonić takie osoby do niedoceniania tego, jak duże ryzyko podejmują inni, takiej poduszki pozbawieni. To jednak temat na inny wpis.


Akceptacja ryzyka nie oznacza przy tym, że należy się na ryzyko bezmyślnie rzucać. Zamiast tego trzeba je po prostu szacować i podejmować takie działania, które oferują proporcjonalnie największy zwrot przy najmniejszym możliwym ryzyku. Co istotne – i to właśnie najtrudniej zaakceptować – jednostkowo nigdy nie ma pewności, że taka strategia zadziała. Możesz mieć 99.5% szans na sukces… Ale akurat była ta jedna sytuacja na dwieście i zaliczyłeś porażkę.

Jednocześnie jednak, długoterminowo, taka strategia daje po prostu największe szanse na sukces. Raz możesz trafić tą 1 szansę na 200. Może nawet 1 na 40.000, gdy dwa razy pod rząd zaliczysz tą szansę 1/200.  Ale 1/8.000.000 robi się już deczko mało prawdopodobne, prawda?

Ryzyko należy szacować. Nie ma co rzucać się na głęboką wodę bez treningu ani zabezpieczenia. Ale nie można też do końca życia tkwić w baseniku dla dzieci…



Lean Actions  - chcesz zoptymalizować swoje działanie, tak by łatwiej, szybciej i pełniej realizować swoje zamierzenia? Ten kurs zapewni Ci narzędzia do realizacji tego celu. Trzy intensywne dni poświęcone wprowadzeniu podejścia Lean Mind do Twoich codziennych działań. Już w październiku w Warszawie! Kurs dostępny jest samodzielnie, lub jako fragment szerszego cyklu Lean Mind Experience


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis