ROP 6.1 Rozwój osobisty, a finanse

Rozwój Osobisty dla Początkujących

Rozdział 6.1 – Rozwój osobisty, a finanse


Finanse mogą się zdawać tematem niespecjalnie powiązanym z rozwojem osobistym. (No, chyba, że w zakresie płacenia za materiały rozwojowe.) W końcu rozwój kojarzy się z usprawnianiem siebie, ewentualnie z realizacją swoich celów. A finanse? Toż to księgowość! Nuda i materializm.

W rzeczywistości zdrowe podejście do finansów osobistych jest jedną z ważniejszych rzeczy, o jakie możesz zadbać w pracy nad swoim rozwojem. Praca w tym obszarze może Cię nauczyć dyscypliny i planowania, pomóc zidentyfikować tematy do dalszej  pracy nad sobą (np. „kupowanie szczęścia”), a przede wszystkim pomóc drastycznie zredukować codzienny stres i napięcie, wynikające właśnie z braku odpowiednich zapasów i rozwiązań finansowych.


„Inteligencja” finansowa

Idea „inteligencji finansowej” stanowi prawdopodobnie rozszerzenie idei inteligencji wielorakich Howarda Gardnera. Idea ta jest wprawdzie popularna w kręgach edukacyjnych i równościowych (doskonale pasuje do idei „jesteśmy różni, ale równi sobie”), nie ma jednak dobrych podstaw empirycznych i spotyka się ze znaczącą krytyką w środowiskach psychologicznych. Nie przeszkadzało to jednak w zaadaptowaniu tych idei i dodaniu, obok np. „inteligencji kinestetycznej” również „inteligencji finansowej”. Co gorsza, nie przeszkadzało to różnym autorom opisywać swoich ideologii mianem „inteligencji emocjonalnej”, niezależnie od jakichkolwiek dowodów w temacie. Stąd m.in. niechęć do edukacji szkolnej i akademickiej sprzedawana pod hasłem inteligencji finansowej*, mimo, że wg. szeregu różnych danych (np. dostępnych tutaj) wykształcenie liniowo koreluje z zarobkami.

Tego typu mity mogą być bardzo szkodliwe, dlatego temat rozwoju w zakresie finansów osobistych należy zacząć od jasnego stwierdzenia: znaczna część tego, co dostępne jest w temacie na rynku to nic innego, niż zbiór ładnie brzmiących, atrakcyjnych emocjonalnie, ale praktycznie szkodliwych haseł. Cześć z tych haseł postaram się, przy okazji dalszych artykułów, podważyć i zaproponować sensowniejszą alternatywę.

*Należy przy tym dodać, że termin „financial intelligence” bywa używany w zdrowszy sposób, w kontekstach korporacyjnych, gdzie oznacza albo budowanie większą świadomość n.t. procesów finansowych w organizacji, albo, niekiedy, wywiad przemysłowy dotyczący kwestii finansowych. Nie jest to jednak kwestia mająca większe znaczenie dla osób indywidualnych.


Rozwój w zakresie finansów

 Zdrowy rozwój w zakresie finansów indywidualnych powinien obejmować przede wszystkim:

a) Emocjonalne aspekty podejścia do pieniędzy

b) Zdolność do otwartej rozmowy z najbliższymi na temat finansów

c) Umiejętność prowadzenia budżetu

d) Umiejętność zdrowego oszczędzania (w odróżnieniu od skąpstwa)

e) Zdolność tworzenia długoterminowych planów finansowych

Przydatne są również umiejętności i wiedza inwestycyjna w danym obszarze, to jednak stanowi już bardziej umiejętność „twardą”, nad która warto pracować oddzielnie, z odpowiednimi źródłami. W części szóstej Rozwoju Osobistego dla Początkujących zajmiemy się natomiast przede wszystkim „miękkimi” aspektami finansów osobistych – tego jak ten temat wpływa na Twoje emocje i samopoczucie.


Ćwiczenie: Czym są dla Ciebie pieniądze?

W ramach wprowadzenia do kwestii emocjonalnego podejścia do pieniędzy, chciałbym, żebyś zastanowił/a się nad swoim podejściem do pieniędzy. Wypisz proszę jak najwięcej skojarzeń związanych z tym, czym dla Ciebie są pieniądze i uszereguj je w kolejności od najbardziej, do najmniej Ci pasującego.


Wróć do spisu treści

Rozwój Osobisty dla Początkujących jest dostępny ZA DARMO. Są to informacje na tyle ważne i podstawowe, że chcieliśmy zadbać o ich udostępnienie jak najszerszej publiczności, także osobom które mogły nie być jeszcze zdecydowane na zakup materiałów rozwojowych (lub po prostu nie było ich na to stać).

rozwoj8

Jeśli jednak chcesz z tych informacji korzystać nieco wygodniej, w formie e-booka, lub też po prostu docenić pracę włożoną w zebranie i przygotowanie tego poradnika czy w działalność autora - możesz to zrobić kupując ebook, dostępny na MindStore.

Dzięki za wsparcie :)

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Strasznie mnie to irytuje, gdy czytam w jakiejś książce o finansach, że wykształcenie nie ma żadnego znaczenia, zgadzam się z Tobą w stu procentach

  • WhiteLightning

    Mateusz – samo wyksztalcenie czesto nic nie znaczy. Sporo osob dorobilo sie duzych firm i pieniedzy majac jedynie wyksztalcenie zawodowe. Do tego czesto osoby po szkolach zawodowych ale majace fach i umiejetnosci (mechanik, budowlaniec etc.) zarabiaja sporo wiecej niz osoby ktore skonczyly Wyzsza Szkole Placenia Czesnego i CzegostamJeszcze. Wyksztalcenie wplywa na zarobki, ale jesli sie skonczy sensowny kierunek. Sam skonczylem studia IT na dobrej uczelni, a mam znajomych ktorzy nawet nie zrobili licencjatu, a zarabiaja podobnie (z tym ze goscie tez sa naprawde dobrzy w tym co robia).

    • Wykształcenie nie jest gwarantem sukcesu czy dorobku, ale wg. wszelkich danych zwiększa szanse na sukces. Również nieproporcjonalnie wielu milionerów (ponad 3x więcej niż średnia społeczna) miało magisterium (i to nie honoris causa czy wzięte z prywatnej pseudouczelni).

      Nie ma żadne rzeczy, która gwarantowałaby sukces. Jest wiele, które zwiększa jego szanse – i należy do nich wykształcenie.

      • marcin

        Warto zastanowić się jeszcze nad jakością tego wykształcenia. Dla mnie osobiście papierek zdobyty w nagrodę za systematyczne wpłącanie czesnego na prywatnej uczelni nie jest nic warty. Polski sytem edukacji wyższej jest fabryką bezużytecznych magistrów. Jest tak wiele prywatnych szkół w których bez większego wysiłku uzyska się dyplom. Czy to zwiększy w jakiś sposób szanse na sukces, wątpię. Kwestia druga to jakość systemu nauczania. Polski system szkolnictwa, na każdym z jego etapów, jest oparty na informacjach, na wiedzy a nie na procesie. Co to oznacza. Oznacza to, że ludziom przekazuje się tony niepotrzebnej nikomu w późniejszym życiu wiedzy a nie uczy się ich myśleć. Po co komu wiedza na temat ile państw jest na świecie, o budowie pantofelka, całki, różniczki.Jeśli komuś będzie to kiedyś potrzebne to wystarczy żeby wiedział gdzie uzyskać informacje na ten temat. Wg mnie nauka w Polsce to strata czasu. Podobny problem występuje zresztą na wielu szkoleniach z rozwoju osobistego, technik sprzedaży itp. Wrzuca się ludziom kolejne dawki wiedzy i informacji a największe efekty tak naprawdę osiąga się działając na procesach.

        • No więc niestety, ale nie do końca. Kwestia tego, że bez ogarnięcia pewnych podstaw, nawet jak wyszukasz później interesujące Cię dane, to nie będziesz w stanie ich skutecznie ogarnąć. Doskonale widać to w pokoleniu Y.

          Umiejętność myślenia też byłaby przydatna oczywiście – ale kompetencje racjonalnego myślenia są dość rzadkie i wymagające. (I wybacz,ale gdy czytam rzucanie hasłami typu „działanie na procesach”, to mam wrażenie, że nie tyle myślisz, co powielasz hasła.)

          • Krzysiek

            Naprawdę, trochę denerwujące jest to jak narzekasz na pokolenie Y, jak to nic nie wie i nic z tym nie robisz.

          • „I nic z tym nie robisz” – wiesz, że podżeganie do morderstw, zwłaszcza masowych, jest przestępstwem? :P

            A na serio, to nie jest coś z czym da się coś sensownego zrobić. Kwestia DPS dużej części tego pokolenia, które przekłada się m.in. na podejście do wiedzy (rozległa, płytka, z silnym efektem dunninga-krugera).

          • Krzysiek

            Jeśli brak podstaw to problem, to może je po prostu dać.
            Radze tak nie załamywać się. Sprawdzając co to znaczy to DPS( nie znalazłem) trafiłem na uwagę że Y ma awersje do krytyki. Ja osobiście jako Y nie mam jej, po przeczytaniu jednego z twoich artykułów o krytyce. Po prostu można edukować. A co do efektu dunninga-krugera: napisałeś kiedyś o nim że jest uwarunkowany kulturowo, więc nadzieja jest.
            I naprawdę, coraz bardziej dystansuje się od tej pokoleniowej gatki np. narzeka się na pismo młodych, ale takie narzekanie zostało uwiecznione przez sumerów kilka tysięcy lat temu.

          • Nie rozumiesz i nie próbujesz zrozumieć, od razu narzucasz swoją perspektywę :)

            A „tabliczka sumeryjska” to ściema ;)

          • Krzysiek

            A do czego konkretnie się odnosisz z tym niezrozumienie i narzucaniem perspektywy?

            Naprawdę, strata czasu by weryfikować tą tabliczkę. Chodzi mi po prostu, że pokolenie Y nie jest jakieś wyjątkowe, ogólnie mówiąc żadne. Jak na razie uznaje pewną cykliczność.

          • marcin

            Wybacz ale gdy czytam rzucanie hasłami typu „racjonalne myślenie” to mam wrażenie że powielasz hasła. Racjonalne myślenie czyli oparte na wiedzy, schematach stworzonych przez innych, krytyczne, sceptyczne. Czyli tony informacji nikomu niepotrzebnych. Wolę myślenie kreatywne, doświadczanie, odczuwanie.

          • Kreatywne myślenie, aby dawało jakiekolwiek efekty, wymaga akurat właśnie wiedzy i to ogromnej :) Te tony informacji są potrzebne m.in. po to, by móc być kreatywnym – i potwierdza to masa badań z zakresu kreatywności.

            Doświadczanie i odczuwanie mogą być przyjemne, ale są bezwartościowe w zakresie poznawania rzeczywistości. Powiedz po prostu szczerze, że Ci się uczyć po prostu nie chce :D

          • marcin

            Arturze lata nauki mam już za sobą i z perspektywy czasu widzę, że były to lata w większości stracone. Mówię tu o nauce szkolnej, studiach magisterskich, doktoranckich. Doświadczanie i odczuwanie nie zawsze są przyjemne, natomiast w moim przypadku dały mi o wiele więcej. Niewiele tej wiedzy szkolnej przydało mi się w biznesie, w firmach które prowadzę, i miało przełożenie na konkretne efekty finansowe. Natomiast doświadczanie, próbowanie, praktyka dały konkretne rezultaty. Dzięki uzyskaniu tzw. wolności finansowej mogę od kilku lat dbać o swój rozwój osobisty. Bywałem już na wielu szkoleniach NLP, zaliczałem moduły praktyka, mastera, trenera, hipnozy, wystąpienia publiczne itp. Można powiedzieć też nauka. Jednak to co jest istotne dla mnie w tych szkoleniach z dziedziny rozwoju osobistego to ludzie. Lubię poznawać ludzi, obserwować zachodzące w nich zmiany, czerpać energię która osiąga wysokie poziomy.
            Mam nadzieję, że pojawię się również na szkoleniach u Ciebie, gdyż jeszcze nie miałęm okazji.
            Pozdrawiam

          • Jednego nie rozumiem – czemu zrzucasz odpowiedzialność za ten stan rzeczy na naukę i wiedzę, zamiast na swoja nieumiejętność skorzystania z nich w praktyce? :)

          • Krzysiek

            A ja obserwując dyskusje nie mogę zrozumieć jednego: czemu tak bronisz obecny system edukacji, Arturze?

          • Bo uważam, ze choc ma pewne wady i warto je skorygować, to postulowane alternatywy sa, w najlepszym razie przejawem naiwnych, niekompetentnych fantazji nt. procesów przez jakie ludzie sie uczą, sa kreatywni, itp. Jak trafie na sensowna propozycje alternatywna, chętnie zmienię zdanie, oczywiscie.

          • marcin

            Życzę więc powodzenia. Wiedzę potrafię doskonale wykorzystywać w praktyce, mało tego przekazuję ją również innym osobom pomagając im rozwijać własne.Wiedzę praktyczną, popartą doświadczeniami.Powiem więcej- nieodpłatnie, nie czynię z tego narzędzia do zarabiania pieniędzy. Natomiast pojawiły mi się wątpliwości co do Twojego poziomu wiedzy, skoro jesteś przeciwny doświadczaniu. Spotykam wielu ludzi, którzy mówią innym jak się zmieniać, jak zarabiać mnóstwo pieniędzy, robić biznesy. Zawsze pytam taką osobę jak mam możliwość ile Ty zarobiłeś pieniędzy, jaki odniosłęś sukces, jak długo prowadzisz firmę, firmy. Niestety słabo wypadają. Powodzenia w krzewieniu wiedzy i wspieraniu polskiego sytemu edukacji, w któym nauczyciel ma zawsze rację.

          • Hmm, mówisz „wiedza praktyczna podparta doświadczeniem”. Ja słyszę „aroganckie (choć zapewne arogancja nieuświadomiona i wynikająca z niewiedzy) i potwornie błędne wnioskowanie z anegdotycznej sytuacji, z ignorowaniem niezliczonej ilości czynników zaburzających” :)

            Co do doświadczenia, polecam na początek lekturę tych dwóch postów:
            http://blog.krolartur.com/dlaczego-twoje-doswiadczenie-jest-bezwartosciowe/
            http://blog.krolartur.com/co-to-znaczy-twarde-dowody/

            Zrozumiesz dzięki nim mam nadzieję, dlaczego jestem przeciwny nie tyle doświadczeniu, co wnioskowaniu w oparciu o doświadczenie. Bo to dopiero skrajna teoria – wzięcie pojedynczej sytuacji, dokonanie jej interpretacji (z automatu ignorując ogromną ilość czynników mogących zakrzywiać wynik – nawet w lotka czasem ktoś wygrywa, ucząc się od niego z doświadczenia należałoby wnioskować, że super się opłaca grać w lotka :D ).

            I swoją drogą – jakim cudem zaliczyłeś doktorat nie uświadomiwszy sobie tych podstaw? Na jakim kierunku doktoryzują bez wyjaśnienia podstaw metodologii naukowej i tego czemu taką, a nie inną się stosuje? Przecież to powinny być wymogi minimalne dla magisterium, a co dopiero doktoratu. Ujawnij proszę kierunek/i studiów.