ROP 2.3 Motywacja i determinacja

Rozwój Osobisty dla Początkujących

Rozdział 2.3 – Motywacja i determinacja


Masz już plany, wiesz co jest Twoim priorytetem. A jednak, gdy przychodzi co do czego, zamiast zacząć tworzyć tą stronę dla Twojego nowego biznesu, siadasz i na Facebooka. Chcesz dobrze, ale zamiast iść na siłownie, relaksujesz się przed telewizorem oglądając kolejny odcinek „Jak oni jodłują”.

– Brak mi silnej woli – mówisz.

– Nie mam motywacji – powiadasz.

Czas więc zająć się tym tematem.


Zacznijmy od najważniejszego: motywacja jest do kitu. Jasne, jest przyjemna i ekscytująca, ale jest na tyle niestabilna, że opieranie na niej swojego planu działania jest kiepskim pomysłem. Podobnie jak na silnej woli, która jest wprawdzie bardziej przewidywalna, ale ograniczona. Jeśli będziesz na niej polegać zbyt często – w końcu się skończy, pozostawiając Cię na pastwę pokus.

Co proponuję Ci w zamian? Połączenie determinacji i automatyzacji zachowań.


Czym jest w takim razie ta cała determinacja? O ile motywacja to dbanie o to, żeby chciało Ci się działać, o tyle determinacja to dbanie o to, żebyś działał nawet wtedy, gdy Ci się nie chce. Jest to rozwiązanie dużo mniej przyjemne emocjonalnie, ale zdecydowanie bardziej trwałe i skuteczne niż alternatywa.

Automatyzacja zachowań ma z kolei na celu wyłączenie całej kwestii „chce mi się”/”nie chce mi się” i prób wymuszenia, przy użyciu silnej woli, by jednak się zechciało. Przy dobrej automatyzacji, o wielu rzeczach nie będziesz nawet myślał, robienie ich stanie się w pełni automatyczne.

Połączenie tych dwóch rozwiązań jest nieporównywalnie bardziej skuteczne, niż próby zmotywowania się do rzeczy, które niespecjalnie są dla Ciebie atrakcyjne. W tym rozdziale zajmiemy się determinacją, w kolejnym przyjrzymy automatyzacji.


Determinacja w praktyce

No dobrze, ale jak zbudować swoją determinację? Tu przydaje się zadbanie o kilka czynników:

1. Wiedz po co to robisz – bardzo często ludzie próbują się zmotywować do rzeczy, które brzmią nawet dobrze, ale tak naprawdę nie mają dla nich znaczenia. Trudno oczekiwać, by specjalnie się w coś takiego angażowali, zwłaszcza gdy przestaje to być przyjemne. Dlatego kluczem do determinacji jest zadanie sobie pytania: PO CO? Po co to robisz? Co Ci to da, gdy to osiągniesz? Jakie uzyskasz korzyści? Dlaczego warto inwestować w to czas, wysiłek, pieniądze, itp?

Im wyraźniejsza odpowiedź na to pytanie, tym więcej zrobisz dla tego celu. A jeśli nie masz dobrej odpowiedzi? Jakkolwiek brutalnie to może zabrzmieć: nie rób tego. Jeśli naprawdę nie widzisz w czymś sensu ani korzyści, to po prostu zajmij się czymś innym.

(Uwaga: nawet jeśli uważasz, że to co robisz w pracy jest bezsensowne samo w sobie, to wciąż jest tam dość istotne PO CO – dla pieniędzy i tego, co dzięki nim możesz mieć – sugerujące robienie tego.)

2. Plan  – dużo łatwiej angażować się w działanie, gdy nie trzeba marnować energii na kombinowanie co masz kolejnego do zrobienia. Dlatego też praca, którą już wykonałeś bardzo wspomoże Twoją determinację. (Mam nadzieję, że wykonałeś tą pracę. Jeśli nie, wróć proszę do poprzednich rozdziałów i wykonaj ćwiczenia). Mając dobry, sekwencyjny plan i ustalone priorytety, dużo łatwiej Ci będzie decydować o kolejnych etapach działania, co przełoży się na dużo mniejszą skłonność do odkładania rzeczy na później.

3. Świadomość zagrożeń – techniki motywacyjne sugerują zwykle unikanie myślenia o potencjalnych problemach, gdyż mogłoby to zabrać Ci siły do działania. Tymczasem takie bezstresowe podejście jest wprawdzie przyjemniejsze, ale niestety sprzyja łatwiejszemu poddawaniu się, gdy już na jakieś przeszkody trafimy. A że trafimy na niemal zawsze, lepiej jednak mieć świadomość potencjalnych zagrożeń i reagować na nie adekwatnie.


Ćwiczenie: Dwójmyślenie

Technika dwójmyślenia została zaprojektowana przez psycholog Gabrielę Oettinegen z wykorzystaniem tych właśnie założeń. Polega ona na tym, że jednocześnie oczekujesz sukcesu swojego działania i wyobrażasz sobie korzyści, jakie przyniesie sukces, ale z drugiej fantazjujesz na temat tego, co po drodze może pójść nie tak i przeszkodzić Ci w osiągnięciu celu. Warto dodatkowo wzbogacić ją o przemyślenie dokładnych kroków do celu.

Wykorzystaj tą technikę do trzech wybranych przez siebie celów.

1. Wybierz cel, który chcesz zrealizować

2. Zastanów się po co to robisz i jakie korzyści da Ci jego osiągnięcie. Możesz spędzić nieco czasu na wyobrażaniu sobie tych korzyści. Ważne: wyobrażaj sobie korzyści z osiągnięcia celu, nie sam fakt jego osiagnięcia.

3. Zastanów się jaką drogę musisz do tego celu pokonać i co musisz zrobić po drodze.

4. Wyobraź sobie -cały czas mając z tyłu głowy oczekiwanie sukcesu i korzyści z nim związane – co może pójść nie tak na drodze do tego sukcesu. Znajdź jak najwięcej możliwych problemów, możesz od razu pomyśleć również o możliwych rozwiązaniach.


Oczywiście, istnieje wiele dodatkowych czynników, które mogą wspomóc Twoje zaangażowanie w dążenie do celu. Ale już wprowadzenie tych kilku zmian może drastycznie usprawnić Twoją codzienną skuteczność, sądzę więc, że warto zacząć od nich.


Wróć do spisu treści

Rozwój Osobisty dla Początkujących jest dostępny ZA DARMO. Są to informacje na tyle ważne i podstawowe, że chcieliśmy zadbać o ich udostępnienie jak najszerszej publiczności, także osobom które mogły nie być jeszcze zdecydowane na zakup materiałów rozwojowych (lub po prostu nie było ich na to stać).

rozwoj8

Jeśli jednak chcesz z tych informacji korzystać nieco wygodniej, w formie e-booka, lub też po prostu docenić pracę włożoną w zebranie i przygotowanie tego poradnika czy w działalność autora - możesz to zrobić kupując ebook, dostępny na MindStore.

Dzięki za wsparcie :)

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • marcin

    A gdzie te wszystkie triki z submodalnościami, kotwiczeniem i odpalaniem stanów dzikiej motywacji? „Jest to rozwiązanie dużo mniej przyjemne emocjonalnie” a nie można zrobić jakiegoś triku, żeby było jednak przyjemne? przecież NLP dysponuje tyloma różnymi metodami na dobre samopoczucie w każdej sytuacji.. chyba że się mylę

    • Tylko te triki wymagają regularnego przywoływania, co jest mało wydajne. Plus, zerknij do założeń książki i tej konkretnej części.

  • Łukasz Kozioł

    Sprawdzam od kilku dni to, co piszesz, na przykładzie nauki jednego zakręconego rytmicznie kawałka na gitarę. Wychodzić na to, że to co dotychczas było uważane przeze mnie za gitarowo niemożliwe, właśnie krok za kroczkiem zaczyna być możliwe. Steve Vai zaczyna mi siać ponownie pozytywne spustoszenie w części mózgu zwanej tu pieszczotliwie „palcomózgowiem” Czegoś takiego jeszcze nie było (!)
    m/

  • Michał Michalski

    To mi coraz bardziej wygląda na poradnik, który streściłbym w zdaniu: Rób to czego nie lubisz, po pewnym czasie będziesz miał nawyki i jakoś dojedziesz do tych celów, które sobie wymyśliłeś. W otoczeniu rozwojowym widzę mnóstwo osób, które dziko chciałyby być pewne siebie, bogate, tylko w ogóle nie mają pomysłu na siebie i na to co rzeczywiście je w życiu cieszy. Naczytały się tych wszystkich książek o milionerach, biznesach, itp., że nie zastanawiają się czy to jest ich droga. Tylko planują… sekwencyjnie :) Sekwencyjnie to sobie firma budowlana może zaplanować wybudowanie drogi z Warszawy do Krakowa. Przy projektach skomplikowanych, robionych po raz pierwszy, gdzie ma się do czynienia z ludźmi, albo trudno przewidywalnych ot choćby projekty IT, odchodzi się od tego na rzecz metodyk zwinnych, innowacyjne projekty przechodzą na chude (lean) metodyki, w którym eksperymentujesz i na podstawie tego podejmujesz decyzje. Bo może okazać się, że już po pierwszym kroku plan jest do bani. Dlatego nie tylko pytaj się po co, ale spróbuj i przekonaj się, czy to jest to.

    Co do świadomości zagrożeń, to przy zupełnie nowym temacie bez eksperymentowania jest się na etapie nieświadomej niekompetenecji, więc gdzie tu jest w ogóle możliwość realnego przewidywania zagrożeń?

    W poprzednim wpisie, albo jeszcze dwa wpisy pisałeś, że nie da rady, żeby było przyjemnie. I mnie zastanawia jak to robię, że wstaję rano i robię przez większość dnia rzeczy, które dają mi mnóstwo przyjemności? I jak się zastanowię to rzeczywiście jest to przez nawyk. Nawyk cieszenia się z każdego rezultatu, nawyk z ciekawości i radości pracy z ludźmi. Na to mam wpływ, na resztę rzeczy mniejszy, ale one jakoś same przy okazji przychodzą.

    • Dzięki za wiadomość Michał, dała mi dużo do myślenia, gdyż – o ile nie przeleciałeś po prostu tekstu wzrokiem (skimming), to jeśli doszedłeś po lekturze do takich wniosków, muszę pewne rzeczy wyrazić zdecydowanie jaśniej. Czy Ty (lub ktoś inny czytający) masz jakieś sugestie jak to zrobić, by uniknąć na przyszłość takich nieporozumień?

      Idąc po kolei:
      1) Jeśli chodzi o zastanowienie się „czy to moja droga”, to zajmuje się tym choćby „E”/efektywnie z E-SMART, które pozwala takie rzeczy sprawdzić.

      Chyba, że postulujesz jakąś głębiej rozumianą, „wrodzoną” drogę – z takim założeniem nie mogę się zgodzić, to co „wrodzone” jest de facto efektem przypadkowych uwarunkowań i jako takie nie ma specjalnej przewagi nad czymś, co dopiero może być tak uwarunkowane.

      2) W kontekście całego planowania wskazywałem na to, że plan często nie przeżywa kontaktu z rzeczywistością. Jednocześnie nieporównywalnie łatwiej jest zmodyfikować w biegu taki plan, w oparciu o informacje zwrotne ze świata, niż lecieć „na żywioł”. Piszesz o metodyce lean jako o kontrprzykładzie, ale przecież lean opiera się właśnie o sekwencyjność i to ekstremalną, rodem z Kaizen i TPS. Żadna znana mi odmiana lean nie zakłada więc odrzucenia planowania, przeciwnie, skupia się na niezwykle precyzyjnym planowaniu, bo tylko wtedy możliwe jest maksymalne odchudzenie systemu :)

      2) Celem świadomości zagrożeń nie jest trafne przewidywanie zagrożeń, tylko przygotowanie umysłu na to, że zagrożenia mogą w ogóle być, tym samym zapewniając sobie zapas zasobów niezbędnych do próby tychże zagrożeń zażegnania.

      3) Odnośnie przyjemności, proponuję, żebyś sprawdził co dokładnie wtedy napisałem. Nie pisałem, że nie da rady, żeby było przyjemnie. Napisałem, że w pewnym momencie trzeba niestety wybrać miedzy maksymalizacją przyjemności oraz maksymalizacją skuteczności. Nie podważam więc tego, że to co robisz, robisz z przyjemnością. Wskazuje natomiast, że mógłbyś zdecydowanie podnieść swoją skuteczność rezygnując z części przyjemności. Dość kluczowa różnica.

  • nvm

    No dobra, a jak automatyzować zachowania?

  • Artur

    chyba lepiej łyknąć jakiegoś inhibitora wychwytu zwrotnego serotoniny

  • Mateusz

    Hej, mam pytanie. Mógłbyś posty z fragmentami książki o podstawach rozwoju osobistego otagować w jakiś sposób, żeby dało się je znaleźć pod jednym tagiem/kategorią? Taka luźna sugestia. Jestem wielkim fanem Twojej pracy. Mam już Twoją książkę o pewności siebie. ROP wyjdzie na papierze? Kupiłbym chociaż po to, by komuś podarować :)

    • Kategoria „Cykle” w menu na górze :)
      Co do książki – zobaczymy. Ebook jest pewnikiem, może też się uda wydawcę ogarnąć.

  • BrakSlow

    Bardzo sprytne podpierniczenie pracy BJ Fogga ze Stanfordu. Tylko on był w stanie podać na czym bazował. A ciebie an to nie stać …

    • Cóż, muszę rozczarować, ale zanim nie wrzuciłeś swojego posta, to w ogóle o tym panu nie słyszałem :) Wygooglałem właśnie jego stronę i w oparciu o to co tam widzę, jego model różni się od opisanego tutaj, więc obawiam się, że coś musiałeś pomylić :)

      To powiedziawszy, ostatnim rozdziałem cyklu Rozwój dla Początkujących będzie jak najbardziej bibliografia, co masz nawet zaznaczone w planie cyklu :) W tym konkretnym przypadku mamy, jeśli już G. Oettingein i jej dwójmyślenie/mentalne kontrastowanie oraz dość klasyczne i powielane przez wielu autorów badania w zakresie takich kwestii jak planowanie, a szanse na realizacje celów.

      Biorąc pod uwagę powyższe, oczekiwałbym przeprosin – skoro jesteś gotów rzucić błędne oskarżenie, to mam nadzieję, że masz również dość odwagi by za nie przeprosić :)