ROP 1.3 – Przygotuj swój Plan Rozwoju

Rozwój Osobisty dla Początkujących

Rozdział 1.3 – Przygotuj swój Plan Rozwoju




Nikt nie zmieni się za Ciebie.


Tak, to truizm i coś stosunkowo oczywistego. Trzeba to jednak powiedzieć wprost, na wypadek gdybyś miał jakieś fantazje nt. cudownej techniki rozwojowej, która rozwiąże wszystkie Twoje problemy bez Twojego udziału. Tak się nie stanie.

Trener na siłowni nie wykona za Ciebie treningu – może Ci go jedynie ułożyć. Podobnie, nikt nie jest w stanie wykonać za Ciebie ćwiczeń z zakresu rozwoju osobistego. Byłoby fajnie, gdyby dało się kogoś wynająć do zrzucania za nas wagi czy rozwijania nas bez naszego wysiłku, ale to po prostu nie działa.

Podkreślam ten fakt, ponieważ wiele osób mimo wszystko chce i szuka takich metod, które rozwiązały by problem za nie. Sam regularnie otrzymuję zapytania od klientów, którzy chcieliby, żeby po prostu ich zahipnotyzować i sprawić, że ich problem zniknie.

Nic z tego. Gdyby to było takie proste, hipnotyzerzy nie bawiliby się w hipnoterapię, tylko dawno zahipnotyzowaliby Billa Gatesa by przepisał na nich swój majątek. Jeśli chcesz zmiany w swoim życiu – musisz w to włożyć wysiłek.

Dlaczego o tym piszę? Do tego momentu miałeś już w tej książce kilka ćwiczeń. Wykonałeś je?




Jeśli tak, super.




Jeśli nie, to dlaczego? Jak możesz oczekiwać zmiany, jeśli nie chcesz wykonywać pracy w tym zakresie?

Jeśli chcesz skorzystać z tej książki, proszę: WYKONUJ ĆWICZENIA.

Nie jest to wcale powszechne. Wg. dostępnych mi danych, mniej niż 10% książek czy materiałów rozwojowych zostaje w ogóle przeczytana lub przesłuchana do końca. Jeszcze mniejsza grupa odbiorców wykonuje choć część ćwiczeń zawartych w takim materiale. A jednak to właśnie zastosowanie poznawanych technik jest tym, co daje szanse na skuteczną zmianę.

Dlatego, raz jeszcze, proszę: WYKONUJ ĆWICZENIA.

Bez tego dalsza lektura nie ma żadnego sensu.




Ćwiczenie: Plan Rozwoju

Skoro już to sobie wyjaśniliśmy, chciałbym Ci zaproponować przygotowanie swojego planu zmiany. Dzięki ćwiczeniu z poprzedniego rozdziału wiesz już jakie obszary chcesz u siebie rozwinąć. (Jeśli nie wykonałeś tego ćwiczenia – wróć teraz do niego i je wykonaj.)




Chciałbym, żebyś dla każdego z tych obszarów wypisał konkretne cele, które chciałbyś zrealizować. Niedługo zajmiemy się sposobami precyzyjnego formułowania celów i wtedy zaproszę Cię do rewizji swojego planu. Na tą chwilę po prostu wypisz te cele tak, jak uznasz, że będzie ok. Może się to wydawać zbędną pracą – po co robić coś, co i tak będziesz korygować? Ma to jednak głębszy sens, do którego wrócimy w rozdziale n.t. skutecznej nauki. Przygotowując taki plan teraz, a później go korygujesz, utrwalasz go w swoim umyśle dużo bardziej, niż gdybyś od razu zaczął od skorygowanej wersji. Co więcej, taki plan sam w sobie będzie podstawą, z którą łatwo Ci będzie połączyć kolejne poznawane rozwiązania, dzięki czemu łatwiej je zapamiętasz i skuteczniej wykorzystasz.




Gdy wypiszesz już cele, dopisz terminy, w jakich chciałbyś je zrealizować. Jeśli wykonujesz to ćwiczenie w trakcie internetowej publikacji książki Rozwój Osobisty dla Początkujących, weź pod uwagę, że cała książka będzie publikowana porcjami, w tempie ok. dwóch rozdziałów na tydzień, więc narzędzia do pracy z niektórymi z Twoich celów możesz dostać np. za sześć miesięcy. Podobnie jak w przypadku sformułowania celów, może się okazać, że wrócimy do doboru terminów przy okazji jednego z nadchodzących tematów.




Na koniec wypisz to, co da Ci osiągnięcie każdego z tych celów – jak usprawni to Twoje życie, jakie nagrody uzyskasz, itp. Postaraj się znaleźć nagrody pojawiające się „po” osiągnięciu celu, a nie w samym momencie jego osiągania. „Jak go osiągnę, to poczuje się z siebie dumny” niekoniecznie sprawdzi się jako nagroda w tym ćwiczeniu.




Podsumowując:

1. Weź obszary do pracy rozwojowej, które wymieniłeś w ćwiczeniu „Po co się rozwijasz?”

2. Do każdego z nich wypisz jeden lub więcej celów, które chcesz osiągnąć.

3. Do każdego celu wypisz termin, do którego chcesz go osiągnąć.

4. Do każdego celu wypisz korzyści i nagrody, które Ci przyniesie.




A, jeszcze jedno. WYKONAJ ĆWICZENIE.


P.S. Oczywiście, ćwiczenie ćwiczeniu nierówne. Są ćwiczenia bezużyteczne lub nawet szkodliwe i są takie, które mają wysoką skuteczność. W pozostałej części książki znajdziesz takie, które dają największą szansę na sukces.


Wróć do spisu treści

Rozwój Osobisty dla Początkujących jest dostępny ZA DARMO. Są to informacje na tyle ważne i podstawowe, że chcieliśmy zadbać o ich udostępnienie jak najszerszej publiczności, także osobom które mogły nie być jeszcze zdecydowane na zakup materiałów rozwojowych (lub po prostu nie było ich na to stać).

rozwoj8

Jeśli jednak chcesz z tych informacji korzystać nieco wygodniej, w formie e-booka, lub też po prostu docenić pracę włożoną w zebranie i przygotowanie tego poradnika czy w działalność autora - możesz to zrobić kupując ebook, dostępny na MindStore.

Dzięki za wsparcie :)

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Rafał

    „Jeśli wykonujesz to ćwiczenie w trakcie internetowej publikacji książki
    Rozwój Osobisty dla Początkujących, weź pod uwagę, że cała książka
    będzie publikowana porcjami, w tempie ok. dwóch rozdziałów na tydzień,
    więc narzędzia do pracy z niektórymi z Twoich celów możesz dostać np. za
    sześć miesięcy.”

    A kiedy będzie w całości?

    • Całość będzie liczyła ok. 40-50 rozdziałów/wpisów zgodnie z planem, Licząc średnio 2x na tydzień powiedziałbym, że tak ok. września powinna być całość dostępna, jeśli dobrze pójdzie. Jeśli chodzi o pojedyncze wydanie – jeśli zmówię się z jakimś wydawnictwem, to kilka dalszych miesięcy, jeśli sam wydam w formie ebooka, to około końca publikacji będzie dostępna.

  • Łukasz Kozioł

    2. Co do ćwiczenia, niestety, to potwornie mało wydajny sposób spalania (większość danych n.t. ilości spalanych kalorii podaje Ci łączną ilość spalanych – spoczynkową + ćwiczenia, po odjęciu spoczynkowej wyniki są mizerne)
    +
    Jeśli nie, to dlaczego? Jak możesz oczekiwać zmiany, jeśli nie chcesz wykonywać pracy w tym zakresie?

    Jeśli chcesz skorzystać z tej książki, proszę: WYKONUJ ĆWICZENIA.

    Nie jest to wcale powszechne. Wg. dostępnych mi danych, mniej niż 10% książek czy materiałów rozwojowych zostaje w ogóle przeczytana lub przesłuchana do końca. Jeszcze mniejsza grupa odbiorców wykonuje choć część ćwiczeń zawartych w takim materiale. A jednak to właśnie zastosowanie poznawanych technik jest tym, co daje szanse na skuteczną zmianę.

    Dlatego, raz jeszcze, proszę: WYKONUJ ĆWICZENIA.

    – potwornie mało wydajny sposób
    – wyniki są mizerne
    – to właśnie zastosowanie poznawanych technik jest tym, co daje szanse na skuteczną zmianę.

    Ćwiczenia fizyczne również mają swoją technikę wykonania, no ale przecież to potwornie mało wydajny sposób spalania & wyniki są mizerne)

    – WYKONUJ ĆWICZENIA

    Oczywiście wiem – mowa o różnych dziedzinach. A jednak w jednym i w drugim przypadku chodzi o wykonywanie ćwiczeń. Wykonywanie ćwiczeń jest tu zalecane przez kogoś, kto uważa ich wykonywanie za potwornie mało wydajny sposób.

    WYKONUJ ĆWICZENIA.

    mmm….

    • Łukasz, w podobny sposób nie zalecam inwestowania w zamki (takie z kamienia), ale mam zamki w drzwiach wejściowych do domu (takie na klucz).

      W jednym i w drugim wypadku chodzi o zamek, ale ten zamek w każdym przypadku dotyczy czego innego.

      W kontekście zrzucania wagi trafnym odpowiednikiem ćwiczeń rozwojowych byłoby trzymanie diety, nie trening fizyczny. Więc prawidłową analogią byłoby – „ale, TRZYMAJ DIETĘ”.

      Bo chodzi o dobranie skutecznego narzędzia. Ćwiczenia nie są skutecznym narzędziem straty wagi. Po prostu – jest to udowodnione naprawdę dużą ilością badań i jakiekolwiek emocjonalne protesty na nic się nie zdadzą. Ćwiczenia są bardzo przydatne dla zbudowania kondycji czy wyprofilowania ciała, być może mogą pomóc w tym, żeby spadek wagi mniej dotknął mięśnie (choć tu już badania nie są wcale takie jasne). Natomiast jeśli chcesz zrzucić wagę, to absolutnie kluczowa jest dieta, na drugim miejscu dieta, na trzecim również, a może gdzieś na czwartym-piątym pojawią się ćwiczenia. Więc TRZYMAJ DIETĘ ;)

      Rozumiem, że cenisz ćwiczenia dla zrzucania wagi. Tak samo są ludzie ceniący afirmacje dla zyskiwania pewności siebie. W jednym i w drugim przypadku są to narzędzia nieskuteczne i w obydwu przypadkach hasło brzmi: wykonuj ćwiczenia, ale inne, bo te się na nic nie zdadzą!

      Nie rozwijałem tego, ani nie dopisywałem tego „jakie inne”, z banalnie prostego powodu – cała ta książka jest odpowiedzią na to pytanie, z przedstawieniem takich ćwiczeń, które mają faktycznie wysoką skuteczność. Jako, że rozdział ten funkcjonuje w kontekście całej książki, uznałem za oczywiste, że nie trzeba tego dodawać. :)

      • Łukasz Kozioł

        Bardziej chodzi mi o sam fakt wykonywania ćwiczeń, ich regularność, powtarzalność i systematyczność (jakichkolwiek, mentalnych czy fizycznych). Niekoniecznie u mnie chodzi o zrzucanie wagi – jestem zbyt szczupły, żeby akurat to cenić w takim przypadku. No chyba, żebym chciał zejść z kości na ości :))

        Czy emocjonalne protesty na nic się nie zdadzą, to nie wiem – emocje miewają dużą siłę oddziaływania i potrafią czasem dość skutecznie zablokować jasność myślenia.

        Artur, a czy Tobie udało się kiedykolwiek zrobić wszystkie ćwiczenia z jakiejś książki rozwojowej? Lub ich większość? U mnie ostatni taki przykład zatrzymał się na rozdziale 5 z 21 z jednej książki wypełnionej ćwiczeniami w stylu jaki tu proponujesz.

        Jeśli Ci się to udało – to mów JAK to zrobiłeś :)

        • Łukasz – przytoczyłeś moją argumentację n.t. wykorzystania ćwiczeń w spalaniu – a więc w zrzucaniu wagi – i próbowałeś go skonfrontować z moim powyższym tekstem. Nie masz teraz prawa stwierdzić „niekoniecznie u mnie chodzi o zrzucanie wagi”, bo byłaby to manipulacja retoryczna polegająca na retrospektywnej próbie zmiany tematu argumentacji. Staroć jeszcze z Schopenhauera, zresztą.

          Moje wypowiedzi odnośnie ćwiczeń odnoszą się stricte co ćwiczeń jako metody na zrzucanie wagi. Jeśli chcesz z nimi dyskutować – to również w kontekście zrzucania wagi. Próby błędnego używania wieloznaczności, chochołów, itp. – proszę, daruj sobie.

          Zablokowana jasność myślenia czy nie – ćwiczenia nie staną się przez to wydajniejszą metodą zrzucania wagi. więc nie, emocjonalne protesty na nic się nie zdadzą w tej kwestii.

          Czy robiłem ćwiczenia z książki rozwojowej lub ich większość? Tak, z całkiem sporej ilości. Jak? Zdając sobie sprawę, że „chomikowanie” materiałów nic nie da i trzeba pewne rzeczy po prostu przerobić.

          • Łukasz Kozioł

            Nikt nie ma prawa mówić mi do czego mam a do czego nie mam prawa w związku z moimi motywacjami. To ja wiem najlepiej jakie są moje motywacje dotyczące ćwiczeń fizycznych.

            Nie znam się na retoryce shopenhauerowskiej. Więc tutaj akurat sobie nie pogadamy. Nie stosuję tutaj żadnych sztuczek tylko piszę ‚od serca”:

            Wieloznaczności bywają skuteczne. Co mają wspólnego ćwiczenia fizyczne z ćwiczeniami gitarowymi – BARDZO dużo.To fitness i to fitness (tylko innych partii ciała a w przypadku gitary wchodzą w grę też rzeczy z zakresu odpalenia obu pókul mózgowych naraz więc nie dość że ciało to jeszcze umysł na raz w czasie rzeczywistym) A jak do takiego zestawu dołączyć wykonywanie ćwiczeń mentalnych rodem z książek? Muszą dawać konkretny efekt emocjonalny – wg mnie – przekładający się potęm na motywację, na działanie, na dalszą chęć kontynuowania ćwiczeń – jeśli jasno widać ich korzystne efekty. Przy gitarze efekty można poczuć już następnego dnia albo jeszcze podczas wykonywania ćwiczenia przy którymś tam kwadransie jego robienia.A tam gdzie coś co jednego dnia nie wychodziło następnego dnia wyraźnie zaskoczyło. Przy niektórych ćwiczeniach fizycznych już po kilkudziesięciu minutach ćwiczenia – jak w przypadku np ćwiczenia hatha-jogi – można poczuć pozytywne ich oddziaływanie na ciało i umysł a ćwiczenia mentalne? Z tym to już różnie bywa.

          • Łukasz, proszę, czytaj ze zrozumieniem, bo raz za razem dyskutujesz z czymś, czego nie napisałem. I pisząc od serca, ale bez zrozumienia stosujesz – nieświadomie, ale stosujesz – manipulacje.

            Jeśli chcemy prowadzić dyskusję, a nie przerzucać się retoryką – nie masz prawa zastosować sztuczki retorycznej polegającej na retrospektywnej zmianie tematu rozmowy. Ja też nie mam do tego prawa. Nikt nie ma do tego prawa. Takie są po prostu reguły kompetentnej dyskusji.

            Nie podejmuję się dyskusji z argumentacją która:
            a) odnosi się do rzeczy których nie napisałem
            b) opiera się na trikach retorycznych, choćby stosowanych nieświadomie

            Dlatego proszę Cię o włożenie ociupiny więcej wysiłku od tej chwili i czytanie uważnie i ze zrozumieniem tego co piszę oraz – jeśli chcesz dyskutować – to dyskutowanie z tym co piszę, a nie z Twoimi skojarzeniami (za które nie odpowiadam), ani z reinterpretacjami. Inaczej nigdzie nie dojdziemy.

            Możesz to nazwać dyrektywnością, ja to nazywam jasnym wyznaczeniem granic.

          • Łukasz Kozioł

            No wiesz, gdybym miał czytać ze zrozumieniem niektóre rzeczy o jakich wspominasz, musiałbym pójść do księgarni czy biblioteki, zaopatrzyć się w Shopenhauera, przeczytać go i wówczas wiedziałbym co i jak.

            Dobra. Stop. :) – Już Ci „mówię” o co kaman z tym wszystkim :) momencik.

          • Prawa autorskie do „Erystyki” wygasły ;) http://pl.scribd.com/doc/3510985/Schopenhauer-Erystyka

            Miłej lektury :)

            Natomiast w zakresie czytania ze zrozumieniem prosiłem stricte o czytanie ze zrozumieniem moich wypowiedzi, bo to już drugi raz w ciągu kilku dni gdzie był z tym problem, mam wrażenie.

          • Łukasz Kozioł

            No był z tym problem – jak wspomniałem emocje mogą zaciemnić czasem jasność :)

            Chodzi mi o to – jedna z moich odpowiedzi na zadane przez Ciebie pytanie w ćwiczeniu 1.2 wpasowuje się w kategorie: Skuteczność osobista, mądre decyzje, dobra komunikacja, bystry umysł, doskonalenie siebie. Myślę o nabyciu umiejętności coachingowych do zastosowania w stylu: bądź coachem dla samego siebie. Tak jak to opisano w artykule pt. Coach na rozdrożu w czasopiśmie Coaching:

            „Coach dla siebie

            I wreszcie droga, z której korzysta niemal każdy, kto uczestniczy w jakimkolwiek kursie coachingowym, czyli spotkanie ze sobą. Nawet jeśli nie wykorzystasz wiedzy coachingowej na polu zawodowym, z pewnością
            możesz posłużyć się nią w celu zwiększania samoświadomości, poznawania i lepszego rozumienia siebie, budowania głębszej relacji ze sobą,
            pokonywania własnych ograniczeń i wydobywania potencjału.

            Możesz lepiej zrozumieć, czego sam potrzebujesz i znaleźć w sobie odwagę, by po to sięgnąć, a przy okazji zidentyfikować bariery, powstrzymujące Cię przed rozwojem i rozprawić się z nimi. To, co zabierasz ze sobą z kursu coachingowego możesz wykorzystać dla budowania bardziej pełnego, szczęśliwego życia rodzinnego i zawodowego. Dzieląc się wiedzą i umiejętnościami możesz wspierać w rozwoju swoich bliskich i kształtować relacje pełne zaufania i radości.”

            I coś już się dzieje w tym temacie – Czytam wlaśnie Julie Starr i jej „Coaching dla menedżerów” (wyd.Samo Sedno), tam jest o stylach działania dyrektywnym i coachingowym,więc zwracam od razu uwagę na Twoje „jasne wyznaczanie granic” – wychodzi na to, że można między innymi nauczyć się od Ciebie dyrektywności.

            A dodatkowo mi raczej bliżej było jak na razie do niedyrektywności, więc coś tu poiskrzyło „co nieco”.

            Podsumowując i w skrócie:

            Racja – Trzeba pewne rzeczy po prostu przerobić

            Jak rock & roll – to rock & roll
            :)))

          • De facto nie ma czegoś takiego jak „niedyrektywność w coachingu”. Jest „jawna dyrektywność” – którą uprawiam – oraz „niejawna dyrektywność”, która jest niestety potencjalnie manipulacyjna, a która jest przedstawiana zwykle jako „niedyrektywność”. Niestety, aby być niedyrektywnym faktycznie trzeba by być maszyną – w innym wypadku zawsze będziemy delikatnie wspierali i ganili pewne zachowania klienta. Jeśli będzie to niedyrektywne, klient będzie miał mniejsze możliwości kontroli tego, wiec będzie to bardziej manipulatywne.

            Co do coachingu samego siebie – w ograniczonym stopniu do zrobienia. Ponad pewien poziom, nie do zrobienia, z banalnie prostego powodu – brak dystansu, a przez to brak odpowiedniego lewara. Z tego samego powodu praca z rodziną, przyjaciółmi, itp. to zwykle średni pomysł.

          • Łukasz Kozioł

            „Z tego samego powodu praca z rodziną, przyjaciółmi, itp. to zwykle średni pomysł”:. – z tym się całkowicie zgadzam.
            „Co do coachingu samego siebie – w ograniczonym stopniu do zrobienia.” Z tym też.

            Użyłem słowa niedyrektywność, żeby nie pisać o „coachu menedżerze” i jego cechach wymienionych we wspomnianej książce J. Starr – bo nie jestem menedżerem, ale rozwój określonych cech charakterystycznych dla jednego jak i drugiego stylu działania to ciekawa rzecz. Jest co rozwijać.

            Dzięki za wskazówki :)

  • Co do planu rozwoju, to bardzo dobrze sprawdziło się u mnie znalezienie problemu(kontekstu), nad którym chcę np. „mała ilość pieniędzy” i celu z nim związanego. Po czym szukam nawyków dziennych, tygodniowych jakie muszę wprowadzić, aby dany cel zrealizować.