Parę lat temu wybraliśmy się z dziewczyną do tzw. Małpiego Gaju – konstrukcji z lin rozwieszonych wśród drzew na różnej, niekiedy dość sporej wysokości. Oczywiście całą trasę pokonuję się za podwójnym zabezpieczeniem, ale i tak jest to dość ciekawe przeżycie. Ufni we własne siły zdecydowaliśmy się od razu wybrać na najwyższą trasę, na którą trzeba się było kawałek wspiąć.

I tu pojawił się problem, ponieważ okazało się, że za żadne skarby nie jestem w stanie wejść po drabince sznurowej.

Trudno mnie nazwać wysportowanym, ale to było żałosne – nie byłem w stanie się podciągnąć nawet o jeden stopień. Nie mogłem uwierzyć, że jest tak źle…

I faktycznie nie było, po prostu sam sobie utrudniłem całą sprawę do punktu, w którym niczego nie byłem w stanie zrobić.

Świadomy, że będzie tam dużo wspinaczki po linie, założyłem bowiem rękawiczki sportowe*, chcąc sobie ochronić dłonie przed otarciami. I faktycznie, chroniły mnie dobrze – tylko uniemożliwiały również złapanie odpowiedniego oparcia na drabince, co interpretowałem jako brak siły do podciągnięcia się. Chcąc się ochronić przed drobnym i nieistotnym zagrożeniem, jednocześnie uniemożliwiłem sobie wykonanie czegoś, co było dla mnie dość proste – po zrzuceniu rękawiczek śmigałem po drabince bez najmniejszego problemu.

Piszę o tym, ponieważ tego typu sytuacje zdarzają się dość często, w kontekstach zdecydowanie ważniejszych niż wizyta w Małpim Gaju. Naturalna ludzką skłonnością jest dążenie do zminimalizowania ryzyka. Mamy to w genach, ponieważ ci praludzie, którzy nie dążyli do minimalizowania ryzyka skończyli jako obiad i nie mieli szans zostać naszymi praprzodkami. Jesteśmy potomkami tych, którzy unikali ryzyka tam gdzie tylko mogli. Tylko w dzisiejszych czasach poziom zagrożenia, które na nas czycha jest generalnie nieporównywalnie mniejszy, niż w czasach gdy nasi przodkowie wędrowali po sawannie. Dziś często opłaca się podjąć pewne ryzyko, zdjąć rękawiczki i po prostu się wspiąć.

Nie sugeruję tutaj brawury – w końcu obok rękawiczek miałem też, jak każdy korzystający z Gaju, uprząż z podwójnym zabezpieczeniem i nie przyszłoby mi do głowy się jej pozbywać. Natomiast warto się przyjrzeć, czy w jakichś obszarach swojego życia nie masz przypadkiem takich „rękawiczek”, czegoś, co ma chronić, a tak naprawdę przeszkadza. I w razie czego, pozbyć się ich, przynajmniej na chwilę i sprawdzić jak będzie bez nich.

*Tak, dziś wiem, że są odpowiednie rękawiczki konkretnie do wspinaczki. Te nie były takie – były przeznaczone bodajże na siłownię czy na rower.


Lean Actions  - chcesz zoptymalizować swoje działanie, tak by łatwiej, szybciej i pełniej realizować swoje zamierzenia? Ten kurs zapewni Ci narzędzia do realizacji tego celu. Trzy intensywne dni poświęcone wprowadzeniu podejścia Lean Mind do Twoich codziennych działań. Już w październiku w Warszawie! Kurs dostępny jest samodzielnie, lub jako fragment szerszego cyklu Lean Mind Experience


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis